czwartek, 7 sierpnia 2014

Wino: Chianti w taksówce

chianti_classico

Miał być czerwiec, jest sierpień, czas odkurzyć blog. Przynajmniej na chwilę. Odszpuntowałem zatem wino włoskie, jakież by inne, ostatnie z trójki otrzymanej do opisania od sklepu Salute. Jakiś już czas temu, ujmując to delikatnie. Panie i panowie, dziś będzie o Chianti Classico od Querciabielli, krótko i treściwie.

środa, 2 kwietnia 2014

Kalifornia: wina Gretzkiego, filmy Coppoli

la-california

“Welcome back my friends” chciałoby się rzec po pewnej nieobecności na blogu. Ale ja tu przelotem, zatem jeszcze się nie przyzwyczajajcie, sprawy unormują się pewnie w okolicach czerwca. Nie żeby mi się wino znudziło, tudzież blogowanie obrzydło.

Wystarczy tłumaczeń, czas do sedna dzisiejszej notki przejść. Zdarzyło mi się być na degustacji win kalifornijskich , w piątek 21 marca, w Stolicy. Temat o tyle mnie zainteresował, że wina kalifornijskie rzadko się dotychczas pojawiały w mojej diecie winnej. Trzeba było skorzystać z okazji i przyjrzeć się im bliżej. Co też uczyniłem.

środa, 8 stycznia 2014

Wino: Międzynarodowy tubylec

supertoscan

Pomyślności w Nowym Roku! Czas na drugie wino, które wybrałem z oferty sklepu Salute. Był Piemont, teraz będzie Toskania i sangiovese, moje ulubione wingrono. Nie samo, lecz w kupażu z cabernetem i merlotem. Czyste sangiovese zostawiam sobie na notkę numer trzy.

wtorek, 24 grudnia 2013

Wino: Nebbiolo dla niecierpliwych

piemoncki-swit

Skontaktował się ze mną importer win włoskich, firma Salute. Zaproponowali, żebym wybrał trzy wina z ich oferty, ocenił i opisał na blogu. Takie propozycje to ja lubię. Zgodziłem się. Poszedłem w czerwone wino rzecz jasna.

Dziś pierwsze z trójki, nawiązujące do niedawnych piemonckich refleksji nebbiolo, które nazwałbym “dla niecierpliwych”. Na dojście barolo, czy barbaresco do optimum trzeba czekać dekadę, a nawet dłużej. A “zwyczajnemu” nebbiolo sześć, siedem lat wystarcza. Robi różnicę, nieprawdaż?

Zanim do wina przejdę jedna dygresja. Miało być sparowane z potrawą właściwą. Nawet artykuł poważny znalazłem, który rozkłada szczep nebbiolo na pojedyncze molekuły, i przestudiowałem dogłębnie. Wyszło mi, że stek z amerykańskiej wołowiny i kopytka dyniowe podpasują idealnie. Jednak plany planami, życie życiem, pomysł musi poczekać na nowy rok. Tymczasem dziś będzie nebbiolo saute.

czwartek, 12 grudnia 2013

Lizbona: Dwie knajpki i lotniskowiec

tramwaj-i-czlowiek

Czas zakończyć portugalskie wspominki. Ostatnia garść zdjęć dziś, dwie ciekawe knajpki lizbońskie i amerykański cud techniki na koniec. Zacznę od knajpek – rybnej i burgerowej.

środa, 4 grudnia 2013

Wino: Gorzka czekolada

verona_zaulek

Dzisiejsza notka luźno nawiązuje do poprzedniej i tematu win, które cierpliwości od przechowującego wymagają. Na tapetę biorę amarone, przytargane znad jeziora Garda prawie trzy i pół roku temu. Leżało sobie to amarone spokojnie, nie niepokojone przez nikogo, do czasu kiedy poziomu wina w butelce nie sprawdziłem. Zamiast szyjkę butelki wypełnioną winem zobaczyć, zobaczyłem ją pustą, wino już na ramiona flaszki opadło. I tak, odszpuntować je musiałem, a nie jeszcze z dekadę w piwniczce trzymać.

Szczęśliwie amarone w dobrej kondycji po nalaniu do kieliszka znalazłem. Względem “tanich” amarone marketowo-dyskontowych, wręcz w doskonałej. Zapraszam na spotkanie z winem, które mimo woltażu znacznego, klasę i elegancję zachowuje.