środa, 29 grudnia 2010

Wino: Bąbelki i fajerwerki

wino_musujace 

Rok 2010 nieuchronnie zbliża się ku końcowi, zatem wypada zdecydować czym rok odchodzący pożegnać, a nowy powitać. W moim przypadku jest to zazwyczaj białe wino musujące półsłodkie. Szampan z Szampanii w ferworze fajerwerków o północy jakoś mi nie pasuje, czerwone wina musujące są dla mnie o tej porze nocy zbyt landrynkowe a wytrawne wina musujące wszelkiej maści zbyt nieokrzesane. Tym samym przez wiele lat moim wyborem numer jeden było Martini Asti, które w ostatnich latach ustąpiło miejsca przeróżnym prosecco. Jednak w tym roku wracam do tradycji, czyli musującego białego wina z gron szczepu Muskat. Przy czym wino, o którym opowiem nie narodziło się w słonecznej Italii. Jego ojczyzną są antypody, a dokładniej Nowa Zelandia.

niedziela, 26 grudnia 2010

Wino: Novello - marketing, młodość i prostota

wino

Koniec roku nadchodzi, znaczy się czas na przedsylwestrowe porządki. Dlatego też, dziś na blogu słów parę o tegorocznych winach novello. Pierwsze wino novello smakowałem na parkowej ławeczce z fachowego kielicha (jak widać na zdjęciu powyżej) w Imperii. Było to jeszcze w listopadowych, jesiennych przyrody okolicznościach. Natomiast drugiemu novello, kupionemu w Polsce, zdarzyło się jakoś dotrwać do pierwszego dnia Świąt. Poległo zatem, wraz z pasztetem i kozim serem przy śniadaniu. Czas na opis obu tych win i porównanie z opisanym wcześniej beaujolais nouveau.

czwartek, 23 grudnia 2010

Wino: Orzechy, madera i choinka

madeira 

Choinka? Jest. Śnieg? Jest. Mroźno i ciemno, albo przynajmniej ciemno? Jest. Tłum w każdym sklepie? Jest. Znaczy się Święta idą.Znaczy się nastrój świąteczny by się także na blogu przydał. Zapewni go madera pita obok choinki, w ciepłym blasku lampek, z melancholijnym fado sączącym się w tle.

wtorek, 21 grudnia 2010

Grappa: Wielka grappa w małej butelce?

grappa 

Wyobraźcie sobie miejsce przez wieki odizolowane od cywilizacji. Miejsce, do którego dostępu broniło kapryśne morze i poprzecinane wąwozami góry. Miejsce gdzie ludzie żyli swoim własnym rytmem. Miejsce gdzie aby przeżyć trzeba było współdziałać, a nie walczyć z przyrodą. Wyobraziliście sobie to miejsce? Tak. Słyszycie szum fal, pokrzykiwanie morskich ptaków? Rozkoszujecie oczy wyobraźni idyllicznym widokiem kolorowych domków schodzących ku morzu ze stromych wzgórz, zieleniących się krzewami winnymi i drzewami oliwnymi? Nacieszcie się tą sielanką jeszcze przez chwilę, bo jej już nie ma.

niedziela, 19 grudnia 2010

Wino: Dębina, beczka, trocina

wino 

Pytanie na dziś brzmi. Czy aromaty drewna, dokładniej dębiny w winie to rzecz dobra? Czy też są dla niewinnej radości wina smakowania, tym czym dla Ewy i Adama był wąż z jabłkiem w pyszczku?* Rozprawiłem się już na moim blogu z tematem odorów stajennych w winie, więc i z tym dać sobie radę powinienem. Jednak przy doborze wina do testów, kapitalistycznym wyzyskiwaczom z Nowego Świata** zawierzyć nie mogę. U nich częściej to beczka na trociny przerobiona w winie czas spędza, niż odwrotnie. Dlatego dociekania swoje prowadzić będę degustując solidne wino europejskie, które uczciwie dwa lata w beczce spędziło.

czwartek, 16 grudnia 2010

Wino: Kalifornijski czarny lód

wino

Na zewnątrz minus dziesięć, śnieżne zaspy, lodowe sople i przemrażający do kości wiatr. Zinfandel ze słonecznej Kalifornii wydaje się idealnym winem na takie warunki. A że notka znajdzie się blisko opisu włoskiego Primitivo, to opisać go tym bardziej warto. Takie rodzinne spotkanie na blogu.

piątek, 10 grudnia 2010

Degustacja na wspak

degustacja

Sezon chorobowy dopadł i mnie, także na degustację nowych win w ostatnim tygodniu szans nie było. Ale wykorzystam to jako pretekst do opisania degustacji, którą spontanicznie zorganizowaliśmy sobie we wspominanej już pizzerii “Acqua e Farina”. Jak widać łącznie win siedem wzięło w niej udział. Wszystkie reprezentują wytrawne wina czerwone i poza jednym (Val Tidone Barbera) kosztowały 9,90 lub 10 euro.

środa, 8 grudnia 2010

Degustacja na bezdechu

wino

Czas powrócić do notek degustacyjnych win. Pobyt w Ligurii zaowocował, a jakże, paru butelek ze sobą przytarganiem. Znaczy się problem kurczącej się w chłodziarce ilości win do opisania zniknął, na razie. Ponieważ moja lepsza połowa przyrządziła doskonałą tartę, wróć, zapiekankę z łososia według przepisu ze sprawdzonego bloga kulinarnego naturalnym akompaniamentem było wino białe. Wybór padł na produkt winnicy, o niewywołującej zupełnie żadnych skojarzeń nazwie “I Pussi”.

sobota, 4 grudnia 2010

Enokulinarna fantazja Kuka

pogoria

Jak wspomniałem w pierwszej notce rejsu na "Pogorii" dotyczącej, nie tylko przygoda żeglarska to była, ale także okazja do miejsc ciekawych zobaczenia i smaków lokalnych skosztowania. A że sporo widziałem i próbowałem, to żeby ilością nie przytłoczyć, na rzeczach najciekawszych się skupię, miejscami odwiedzonymi je grupując.

czwartek, 2 grudnia 2010

It's a long way to Tipperary

reje

Zostawiając na później nadciągające burzowe chmury, drugi wpis dotyczący rejsu na "Pogorii" zacznę od omówienia podstawowego elementu statkowego życia, czyli wachty. Z definicji wachta ma znaczenie dwojakie. Jest to zarówno czas pełnienia służby na statku, jak i określenie części załogi statku pełniącej służbę razem. Po tygodniu rejsu mogę stwierdzić, że podział na wachty jest koncepcją genialnie skuteczną w swojej prostocie.

wtorek, 30 listopada 2010

Bo nie zna życia, kto nie służył w marynarce...

pogoria

Listopadowa mżawka powoli zmywała całun mgły znad pogrążonego we śnie miasta portowego Gdynia. Zapiąłem sztormiak, zarzuciłem na plecy worek żeglarski. Lekko przygięty do ziemi, wytrzymując pełne dezaprobaty spojrzenie kota ruszyłem wraz z moją lepszą połową na spotkanie przygody. Trzydzieści godzin później dotarliśmy do miasta portowego Imperia, gdzie czekała ona, piękna, smukła barkentyna "Pogoria".

czwartek, 18 listopada 2010

Beaujolais nouveau, czyli triumf marketingu

wino

Miało być zupełnie o czymś innym, ale jak to z najlepszymi planami myszy i ludzi bywa będzie o beaujolais nouveau, które właśnie sączę. Czyli o winie chyba już na dobre zadomowionym w naszym komercyjnym cyklu rocznym. Sądzę tak po fakcie, że nawet w radia publicznego programie Trzecim o Beaujolais Nouveau rano wspomnieli. A przecież jeszcze nie tak dawno w hipermarketach zdarzało mi się widywać leżakowane beaujolais nouveau z roku poprzedniego, zgroza.

wtorek, 16 listopada 2010

Subiektywność obiektywna

wino

(Aktualizacja: 18 stycznia 2011 - Trochę poczytałem, przemyślałem i zmodyfikowałem format notek degustacyjnych. Więcej tutaj.)

Zacznę od wyznania. Odkrywczego. Jestem subiektywny w opisach na tym blogu publikowanych, ale nie w ocenach bynajmniej. Aby tą tezę wewnętrznie sprzeczną wydawałoby się poprzeć przedstawię dziś przedstawiciela mojego ulubionego gatunku wina, obok australijskich mocarzy spod znaku Shiraza oczywiście. Gatunku, który zwie się chianti.

środa, 10 listopada 2010

Francja elegancja

wino

Zaczynam dostrzegać plusy pisania bloga o winie. Otóż znajomi zapraszając mnie starają się wydobyć ze spiżarek i składzików co ciekawsze flaszki. W ten sposób trafiła mi się okazja do spróbowania “Wielkiego wina z Bordeaux” jak stanowi dumnie napis na dole etykiety.

niedziela, 7 listopada 2010

... i wino

wino

Dyptyku o winie część druga, jakby nie patrzeć ostatnia. Jako że pojedynek północy z południem obiecałem, to wino numer dwa z krainy gdzie wszystko stoi na głowie pochodzi, znaczy się Australii. Z winem numer jeden łączy go zaledwie bycie winem czerwonym wytrawnym, reszta zupełnie inna jest. Dlaczego zatem tutaj się znalazło? Powód dobry ku temu jest, ale przedwcześnie wolałbym go nie zdradzać. Proszę o brawa, wino numer dwa na scenie się pojawia.

piątek, 5 listopada 2010

Wino...

wino

Dla odmiany spróbuję dyptyku o winie. Część pierwsza dziś, część druga w przeciągu godzin czterdziestu i ośmiu. Żeby suspensu nie psuć dziś na temat pomysłu, treści i celu zabiegu takiego będzie niewiele. Na razie wystarczy, że w kategoriach pojedynku północy z południem traktować ten dyptyk winny należy. Z postawionym w tle pytaniem. Co sprawia, że wino intryguje lub niedosyt pozostawia? Wstępu dość, wino numer jeden na scenie się pojawia.

wtorek, 2 listopada 2010

Prosta historia z winem w tle

wino

Środek tygodnia, zabiegany dzień, w domu dopiero pod wieczór. Decyzja co do obiadu, kolacji właściwie. Makaron,  będzie najszybciej. Sos z tego co było otwarte, a niedokończone w lodówce. Siekane chorizo, papryczki ostre w dwóch odmianach (chili i pieprzowe), trochę oliwek, czosnku, oliwy, sosu pomidorowego, fasolki czerwonej. Aromatyczny, pikantny, mocny. Jakie wino do tego? Weźmy Chianti Classico z winnicy I Fabbri. 100% winogron Sangiovese. Zero beczki, tylko stal i do butelek. Prosta receptura, ale podobno mocny, pierwotny smak. Zobaczmy.

wtorek, 26 października 2010

I love the smell of napalm in the morning

whisk_lagavulin_12cs_j

Lagavulin, ostatnia z trójcy południowo-wschodnich destylarni Islay. Single malty  Ardbega i Laphroaig smakują mi bardzo, czy Lagavulin także? Czas się przekonać.

sobota, 23 października 2010

Il buono, il brutto, il cattivo

wino_zbrodzice_regent_j

Przeglądając ostatnio wina w piwniczce zauważyłem, że tylko nieliczne z nich jeszcze na blogu nie zadebiutowały. Uznałem więc, że nadszedł czas aby polowania na wina ciekawe na polskiej ziemi wznowić. Z piwniczki do Makro mi po drodze było, a jak kiedyś wspominałem, nie jest to najgorsze miejsce na szukanie win ciekawych. Choć z uwagi na oferty obszerność chwilę nam na stoisku z winami zejdzie. Aby czas ten do minimum niezbędnego skrócić, przeczesuję półki według z góry narzuconego klucza. Jakiego? Otóż zwracam uwagę wyłącznie na wina, których ceny są w obramowaniu czerwonym, lub pomarańczowym. Czyli inaczej, na wina z obniżoną promocyjnie ceną. A zapewniam was wiele takich każdego razu można w Makro znaleźć. I tak właśnie do nabycia drogą kupna wybrałem wino polskie czerwone Regent, z winnicy Zbrodzice. Motywacją dla wyboru takiego było, że po raz pierwszy wino polskie winogronowe w sklepie zobaczyłem.

czwartek, 21 października 2010

Rocznikowy dylemat

wino_chianti_cstlnz_j

Dziś kolejne już na tym blogu wino typu chianti z rejonu Lamole, debiut winnicy Castellinuzza. Dla urozmaicenia w dwóch odsłonach, czyli porównanie smaku roczników 2006 i 2007.

poniedziałek, 18 października 2010

Bardolino Classico? Dziękuję, postoję.

wino_cabottura_bardolino_j

Będzie to opowieść o dwóch winach, tradycyjnych, przypisanych do regionu, wytwarzanych i pitych od wieków. Miejscowi wina owe bardzo sobie chwalą jako solidne, stołowe. A jaka jest moja opinia?

czwartek, 14 października 2010

Ripasso, wino z przeszczepioną duszą

wino_cesari_mara_j

Myśląc wina europejskie, najpierw pomyślę wina z tradycją, od pokoleń produkowane w ten sam, spatynowany upływającymi wiekami sposób. Nowoczesne wynalazki zarezerwowane są przecież dla “Nowego Świata”. Ale jak przekonuję się coraz częściej, tak myśląc popełniam błąd uogólniania. Weźmy na przykład bohaterkę dzisiejszej notki, czerwone wino włoskie o szlachetnej i odpowiednio barokowej nazwie Mara Valpolicella Superiore Ripasso. Zapewne receptura jego wyrobu ginie w pomrokach średniowiecza? Nic bardziej błędnego. Pierwsze wina typu ripasso pojawiły się na rynku w roku 1980, a oznaczenie DOC zostało im przyznane w roku 2009. Na czym zaś metoda ripasso polega. Otóż wytłoczyny winogron wykorzystywanych do produkcji mocnych, szlachetnych win Amarone uszlachetniają zwykłe wina czerwone z rejonu Valpolicella na etapie wydłużonej maceracji. Czyli trzymając się myślenia stereotypami, jest to pomysł kapitalistycznych wyzyskiwaczy jak dodając odpady produkcyjne, uszlachetnić smak zwykłego wina i sprzedać o parę euro drożej. A jak się ten pomysł sprawdza w praktyce?

poniedziałek, 11 października 2010

Montalcino, miedź i chleb krasnoludów

montalcino_winogrona_j

Trylogię italiańską weekendową czas kończyć, znaczy się docieram do deseru. Zacznę od ciasteczek migdałowych cantuccini zwanych, które w Toskanii tradycyjną słodkością na koniec posiłku podawaną są. Te twarde kruche ciasteczka macza się w vin santo, czyli słodkim i mocnym winie. Według mnie najlepsze cantuccini, warte swojej wagi w złocie choć szczęśliwie znacznie tańsze, można znaleźć w sąsiadującym z Pontassieve miasteczku San Francesco. A dokładniej w piekarni na via Albizi, pod numerem 11. Są cudownie kruche, aromatyczne i doskonale wchłaniają vin santo, zapewniając rozkosze podniebienia. Ale ostrzegam, próbując cantuccini z San Francesco już nigdy nie spojrzycie w stronę ich imienników dostępnych w polskich sklepach, których biszkoptowy smak i kamienna twardość nie mają nic wspólnego z prawdziwymi cantuccini. Samym vin santo zajmę się przy innej okazji, już wkrótce.

czwartek, 7 października 2010

Lampredotto, Traminer, Chianti Rufina

wino_cdt_chianti_j

Poprzedni wpis przeniósł nas do słonecznej Italii. Z wyłączeniem Mediolanu tym razem, który raczej w klimaty szarugi jesiennej dotkniętej efektem cieplarnianym się wpisał. Miejsce akcji zostało zarysowane, powody wyprawy także, czas zatem skupić się na rozkoszach podniebienia. Zatem zacznijmy.

środa, 6 października 2010

Mediolan, Florencja, Pontassieve, Montalcino i wino

dworzec_mediolan_j

Rym w tytule kiepski, lecz chcąc w jednej linijce podsumować piątkowo-poniedziałkowy wypad do słonecznej Italii, tak by to w skrócie od strony napojów i miejsc odwiedzonych wyglądało. Ale po kolei.

czwartek, 30 września 2010

Szczepów winnych mozaika

wino_montesaline_custoza_j

Poprzednie wino białe znad Gardy było nudne, ale nie jest to bynajmniej regułą w tamtym rejonie. Żeby to udowodnić, dziś degustacja kolejnego przedstawiciela tamtejszych win białych, wytrawnego Bianco di Custoza. A do wina na stole tarta “Cebula i boczek” na kruchym cieście. Zapowiada się smakowity zestaw.

piątek, 24 września 2010

Jedno wino, dwa oblicza

wino_chianti_classico_ifabb

Zacznę nietypowo, dwie notki degustacyjne bez podawania szczegółów. Szczegóły zostawiam na koniec, wraz z podsumowaniem.

Notka pierwsza. Zapach: “parkietem słychać” tuż po otwarciu. Pół godziny później aromaty, czy raczej odory, stajni, farmy, skoszona trawa, ściółka. Smak: winne, wytrawne i tyle. Nos skutecznie tłumi inne skojarzenia. Finisz: średni, wydaje się wodnisty.

wtorek, 21 września 2010

Y2K, grappa i czas

grappa_pagura_decennium_j

Grappa jest dla mnie trunkiem kontrowersyjnym, którego tylko nieliczni przedstawiciele trafiają w moje gusta. Zresztą martyrologię tematu znajdziecie w tym wpisie. Dlatego też grappa nie pojawia się na mym blogu często i zapewne tak już zostanie, ale są grappy które warto opisać. Dzisiejsza, 10-letnia grappa Decennium właśnie do takich według mnie należy. Trafiłem na nią przypadkiem, kiedy odwiedzając friulijską destylarnię Pagura. Po spróbowaniu serii grapp jednogronowych i wielogronowych, a także smakowych nadal nie mogłem znaleźć nic dla siebie. I tak jakoś temat zszedł na starzenie w beczkach, a stąd do stwierdzenia właścicieli że grappę starzoną mają było już niedaleko. Wersja 3-letnia nadal nie była w moim typie, ale 10-letnia urzekła mnie od pierwszego kieliszka. Przejdźmy zatem do degustacji.

sobota, 18 września 2010

Aromatów i smaków kalejdoskop

wino_comincioli_gropel

Aby traumy winne, których opisywaniu poświęciłem ostatni wpis zostawić za sobą sięgnąłem po wino Comincioli Gropél. Pochodzący z bardzo lubianej przeze mnie winnicy Cominicoli trunek debiutował już wcześniej na moim blogu, ale wtedy nie mógł rozwinąć się w pełni i pozostawił po sobie obietnicę czegoś więcej. Przyszedł więc czas, żeby powiedzieć sprawdzam i zweryfikować czy obietnica zostanie spełniona.

środa, 15 września 2010

Wina smaku meandry

Będzie o winie, ale bez zdjęcia, bez szczegółów technicznych, bez aromatów i smaków. Powód wpisu takiego leży po stronie wina typu chianti, a dokładniej dwóch.

Pierwsze trafiło się w zeszłym tygodniu. Z winnicy sprawdzonej, pozycjonowane pomiędzy prostymi chianti, które smakowały i bardziej eleganckimi chianti, które swoją złożonością urzekały. Tym samym mocny zapach stajni, mówiąc najogólniej, tuż po otwarciu mnie nie zraził. Postoi chwilę, powietrza zaczerpnie i aromat prawdziwy się uwolni, pomyślałem. Cóż godzinę, dwie, następnego dnia odór stajni był tam nadal i nigdzie się nie wybierał. Zacząłem czytać, czymże ten feler spowodowany być może. I trafiłem na element B., czyli Brettanomyces drożdżaki dzikie i nieokrzesane, które wino wielkim potrafią uczynić, ale wystarczy że ich stężenie ponad miarę wzrośnie i właśnie stajnię zagłuszającą wszelkie pozostałe aromaty mamy. Co ciekawe aromaty wędzonego boczku i jodyny, bandaży także efektem występowania Brettanomyces są. W nomenklaturze degustatorów przypadłość ta “brett” się nazywa. Dotyka głównie wina europejskie, gdyż tradycyjne metody produkcji, bez wprowadzania siarczanów na początkowym etapie Brettanomyces służą. Odnoszę wręcz wrażenie, że są swoistym podpisem win ze starego kontynentu. Jednak jak wcześniej wspomniałem, w małych stężeniach aromat wina wzbogacają co patrząc na niektóre opublikowane tutaj notki degustacyjne potwierdzam. Niestety w przypadku chianti numer jeden wino zostało przez nie zdominowane, choć na szczęście do aromatów zjełczałego sera nie doszło. Ale wybór między końskim parkietem, a zjełczałym serem iście diabelską alternatywą jest.

poniedziałek, 13 września 2010

Małego browaru czar

piwo_fortuna_komes

Dzisiaj dla odmiany drobna dygresja piwna, jak wspominałem wcześniej pewnymi okolicznościami przyrody spowodowana.

Wracając ostatnio z Poznania zabłądziłem w rejony miejscowości Mirosław Miłosław, siedziby browaru Fortuna. Zresztą nie byłem sam i nie byłem bynajmniej spirytus movens całego zbłądzenia, ale z celem jego, czyli zwiedzeniem browaru jak najbardziej się identyfikowałem. Stojąc już pod browaru bramą opadły nas wątpliwości, czy w ogóle będzie to możliwe? Jednak dzięki konsekwentnemu dążeniu do celu kolegi Krzysztofa ze strony naszej i chęci ugoszczenia gości niespodziewanych ze strony pracowników browaru Fortuna zamierzenie swoje osiągnęliśmy. Wycieczka wielce edukacyjna się okazała, a fakt że cały browar pracowników zaledwie 30 zatrudnia był dla nas zaskoczeniem. Tym bardziej od tej pory im kibicujemy, co by ze zmagań na wolnego rynku oceanie wzburzonym zwycięsko wychodzili. Bo piwa ichnie niczym wina z małych włoskich winnic mają smak unikalny, efektem połączenia pasji ludzkiej i receptur przez pokolenia przekazywanych będący. A żeby poprzednie zdanie górnolotne skwantyfikować przedstawię poniżej krótką notkę degustacyjną portera, który w ofercie browaru Fortuna się znajduje.

niedziela, 12 września 2010

Cymes, czulent i wino

wino_czerwone_izraelskie

Miało być po drodze wino włoskie, pojawił się element B. i opis musi na dokładniejsze problemu rozeznanie poczekać. Ale temat powróci, obiecuję. W międzyczasie natomiast win z krajów innych ciąg dalszy, dzisiaj wino izraelskie. Okazją do jego spróbowania okazała się dwudniowa tematyczna wyżerka z czulentem i cymesem w rolach głównych, śledzikami siekanymi, wątróbką vel żydowskim kawiorem i chałą w rolach drugoplanowych.

poniedziałek, 6 września 2010

Dyskretny urok burżuazji

wino_bleasdale_generations_

Winnica Bleasdale po raz drugi. Tym razem w wydaniu klasycznym, 100% Shiraza i zero bąbelków. A że Shiraz najlepiej smakuje z kulinarnym akompaniamentem, na talerzu duszony bażant. Zapowiada się prawdziwa uczta.

piątek, 3 września 2010

Wytrawnej słodyczy ekstaza

wino_bleasdale_shiraz_s_j

Moim skromnym zdaniem odrobina szaleństwa nadaje życiu kolorytu. Przykładem takiej odrobiny jest na pewno dzisiejsze wino. Wizytując ostatnio mój ulubiony sklep winiarski byłem zdecydowany na kupno Shiraza z australijskiej winnicy Bleasdale, powiedziałbym nawet konkretnego Shiraza, o którym jeszcze tutaj będzie. Ale niespodziewanie tuż obok wina upatrzonego, moja lepsza połowa znalazła Shiraza z bąbelkami. Sam pomysł wydał mi się na początku wręcz świętokradczy. Kto śmiał tak sprofanować ikonę Australii i mój ulubiony szczep? Wzburzony doszedłem do wniosku, że dla rzetelnego rozliczenia sprawców (jak już ich znajdę) muszę spróbować jak bardzo ten pomysł boleć może. I tak jesteśmy w momencie kiedy korek wystrzelił w górę, rykoszetował od sufitu, ściany, lampy nad stołem i minął kota o 3 cm, a w kieliszku zapienił się szampańsko Shiraz.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Gruszki na wierzbie, tudzież jabłka na dębie

wino_cesari_nibai_j

Blog przestawiłem na ubarwienie zimowe, w końcu pierwszy jesienny liść już pojawił się na horyzoncie i tylko czekać jak przygwoździ nas gęsty śnieg. A w ramach pożegnania lata, dziś wino typowo letnie, złociste Nibai z szeroko rozumianych okolic jeziora Garda.

czwartek, 26 sierpnia 2010

Laphroaig i smaków dalekich bliskość

whisky_laphroaig_j

Iście tropikalne słońce chowa się za iglaki na wzgórzach, zapada zmierzch, gnane porywistym wiatrem nadciągają ciężkie burzowe chmury, lodowate strugi deszczu zaczynają chłostać rozgrzany asfalt. Z ziemi ku niebu buchają kłęby mgły. Słupek rtęci pikuje z ponad trzydziestu na dwadzieścia pięć, dwadzieścia, piętnaście, zatrzymuje się przy trzynastu stopniach Celsjusza. Drzewami zahartowanymi przez niejeden bałtycki sztorm miotają febryczne dreszcze w rytm huraganowych podmuchów wiatru pędzącego chmury ze wschodu. Panoramę miasta rozświetla pajęcza sieć błyskawic. W prawie taki wieczór, jakże tożsamy z najpodlejszą pogodą szkockich wybrzeży, piszący te słowa nalał sobie dram ćwierć beczkowego single malta z Islay, o trudnej do wymówienia nazwie. Złoty poblask trunku rozświetlił wnętrze pokoju, zwielokrotniony przez pomarańczowe ściany rozlał się obficie na zewnątrz. Chmury pędzone huraganowym wiatrem zniknęły, zapadła cisza, a okolicę spowitą przyziemną mgłą zalało światło Księżyca. Degustacja mogła się rozpocząć.

środa, 25 sierpnia 2010

O Merlocie, charakterze i priorytetach

wino_cabottura_maury_j

Merlot to nie jest mój faworyt. Za każdym razem otwierając butelkę wina z tego szczepu zadaję sobie pytanie, dlaczego właściwie je kupiłem? Odpowiedzią mogłaby być chęć przeżycia swoistego katharsis, które pozwoli na nowo, w pełni docenić te szczepy winne, które faworytami moimi zdecydowanie są. Odpowiedzą bardziej realistyczną jest to, że po raz kolejny dałem się uwieść opowieści winiarza, legendzie stojącej za winem etc. Trzeba więc wypić co się nawarzyło, przepraszam kupiło.

sobota, 21 sierpnia 2010

Solidny nie znaczy zły

wino_cesari_boscarel_j

Picie wina czerwonego w letnie, upalne dni nie wzbudza mojego entuzjazmu. W słonecznym skwarze szukam raczej trunków orzeźwiających, a nie ciężkich i wyrazistych. Dlatego z degustacją dzisiejszego wina poczekałem do godzin wieczornych, do późnej kolacji. W iście śródziemnomorskim orzeźwiającym wieczornym chłodzie wino czerwone smakuje mi doskonale, miło podsumowując gorący dzień.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Tropiki, chłodziarka i wino

chlodziarka_na_wino_j1

Kiedy słupek rtęci na termometrze za oknem bez wysiłku pokonuje granicę 30 stopni Celsjusza i mknie dalej temat chłodziarki do wina narzuca mi się sam. Jego drążenie zacznę od naturalnego pytania: po co mi chłodziarka do wina? Według mnie powody są dwa.

piątek, 13 sierpnia 2010

Friulijski miodowy ogień

wino_plozner_quatroperuno_j

Po zamknięciu kapslowym dziś wraz z powrotem tropikalnych klimatów, powrót do zamknięcia korkiem szklanym za sprawą kolejnego wina z winnicy Plozner. Poprzednie, czerwoną wytrawną Peeecoranera zapamiętałem bardzo dobrze, mimo że jest produkowana że szczepu Merlot, który nie ma u mnie najwyższych notowań. Tym samym od Quattroperuno Uno produkowanego z mojego faworyta wśród szczepów białych, czyli Sauvignon Blanc, oczekuję naprawdę dużo.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Kapslowy dylemat

wino_vranac_j

Z cyklu zamknięcia wina, dzisiaj wino czarnogórskie zamykane kapslem w butelce jednolitrowej. Crnogorskiego Vranaca, bo o nim mowa, miałem okazję spróbować odwiedzając niedawno znajomych na Podlasiu.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Zephiro, znaczy rozmarynowy sztorm

wino_comincioli_zephiro_j

O winach z winnicy Comincioli trochę już na tym blogu pisałem. Były więc już bardzo dobre wina czerwone, grappa, a także zachwycające swoim kolorem wino różowe. Winami białymi jakoś właścicielka winnicy się nie chwaliła podczas mojej bytności tamże, dlatego wrażeń z degustacji takowych nie będzie. Według mnie nie warto dyskutować z selekcją oferty dokonywaną przez winiarza, szczególnie jeżeli przyjmuje on nas bardzo otwarcie.

środa, 4 sierpnia 2010

Chiant Riserva, czyli urok drugiego planu

wino_lamole_di_lamole_chianti_j

Pozostając u tego samego producenta co ostatnio, choć w innej winnicy, dziś dwie degustacje Chianti Classico z regionu Lamole. A dokładniej półtorej, ponieważ w przypadku opisywanego już wcześniej Chianti Raccolto postaram się dziś ocenić, czy zaburzony alkoholowym odorem aromat poprzedniej butelki był wyjątkiem, czy jest regułą. Następnie zaś zweryfikuję czy oznaczenie Riserva przy Chianti Classico rzeczywiście robi różnicę.

czwartek, 29 lipca 2010

Włoski Syrah jak australijski Shiraz

tenuta_sassoregale_syrah_j

Zwiedzanie winnic niesie ze sobą czasem całkiem przyjemne niespodzianki. Do takich zaliczam znalezienie wina ze szczepu Syrah w winnicy, do której udałem się po Chianti. Pierwsze Chianti z tej winnicy już opisałem, następne i wrażenia z powtórnej degustacji Chianti Raccolto pojawią się tu już wkrótce. Dzisiaj jednak nie będzie o marce Lamole di Lamole, ale Tenuta Sassoregale. Inna winnica, inna strona internetowa, ale producent cały czas ten sam.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Nieokrzesane włoskie Chardonnay

poggi_chardonnay_j

Kontynuując letni cykl degustacji win białych dzisiaj, podobnie jak ostatnio wino włoskie z winogron szczepu Chardonnay. Jednak tym razem jest to wino białe “pospolite” ponieważ z beczką kontaktu nie miało. Zobaczmy więc jak wypadnie z założenia prostsze Poggi Chardonnay Valdadige w odniesieniu do szlachetniejszego Cesari Mitico Chardonnay.

piątek, 23 lipca 2010

Szlachetne włoskie Chardonnay

wino_cesari_mitico_j

Tropikalnego lata ciąg dalszy i tym samym wina białe ciągle u mnie na topie. Bo picie win czerwonych wytrawnych przy temperaturach sięgających 35 stopni Celsjusza w cieniu, tudzież ciut niższych ale iście monsunowej wilgotności uważam za niczym nieuzasadnione znęcanie się nad sobą. Przy ostatnio opisywanych winach różowychsoczyście pomarańczowym drinku stawiałem bardziej na wygląd i orzeźwienie, niż niuanse smakowe. Ale nie jest tak, że orzeźwienie wyklucza wyrafinowanie w aromacie i smaku.

wtorek, 20 lipca 2010

Buzująca pomarańcza

drink_spritz_aperol_j

Upały powróciły, jest więc okazja do przedstawienia świetnego sposobu na letnie orzeźwienie, drinka zwanego Spritz co po polsku najłatwiej wymówić jako Szpryc. Jak widać na zdjęciu drink jest wściekle pomarańczowy i prezentuje się bardzo przyjemnie. A jak go przyrządzić? Potrzebujemy schłodzone wino białe, gazowane typu Prosecco lub Frizzante (półwytrawne lub wytrawne), schłodzony niskoalkoholowy likier Aperol i pomarańczę. Do kieliszka jak na zdjęciu, lub zwykłego do wina czerwonego, wlewamy najpierw Aperol (nie więcej niż 1/4 objętości bo aperitif będzie za słodki), następnie uzupełniamy winem i przyozdabiamy plasterkiem pomarańczy. Można także osłabić całość dodając wody gazowanej kosztem Aperolu i wina.

niedziela, 18 lipca 2010

Szlachetny aromat Chianti

wino_ifabri_chianti_classico_j

Miał dziś być przepis na doskonale orzeźwiającego drinka. Niestety chmury zasnuły niebo, temperatura spadła o 10 stopni Celsjusza i nie ma ani ochoty na drinka, ani słońca do oświetlenia zdjęcia. Ale w taką pogodę wina czerwone do łask powracają i dzisiaj takiemu słów parę poświęcę.

piątek, 16 lipca 2010

Etykieta wina prawdę Ci powie...

wino_etykiety_jpg

Albo i nie. Etykieta wina często zamiast być rzetelną informację o winie, jest ulotką reklamową, ukrywającą najistotniejsze informacje w gąszczu sloganów i opowiastek. Na przykładzie trzech włoskich win ze zdjęcia, postaram się pokrótce omówić, które informacje są naprawdę ważne przy zakupie wina sposobem “na etykietę”. Na początek istotna uwaga. Jeżeli kupujemy wino bezpośrednio w winnicy i mamy możliwość wcześniejszej degustacji, etykiety są mniej ważne. W końcu w winie liczy się przede wszystkim aromat i smak, a nie ilość medali, tudzież mądrze brzmiących skrótów, które udało się zmieścić na kontretykiecie. Wierzcie mi, takie podejście potrafi sprawić, że znajdziecie perełki wśród win niepozornychm a właściciel winnicy zobaczy w was kogoś więcej niż przypadkowych turystów.

wtorek, 13 lipca 2010

Oczu zmysłowe orzeźwienie

wino_comincioli_ca_bottura_rozowe_jpg

Tegoroczny, niespodziewany atak lata z temperaturami ponad 30 stopni Celsjusza skłonił mnie do spojrzenia przychylnym okiem na schłodzone do przyjemnej temperatury 9 stopni Celsjusza wina różowe. Wino Diamante (Chiaretto) z winnicy Comincioli, DOC, V.Q.P.R.D, rocznik 2009, 13% i wino Chiaretto Bardolino Classico z winnicy Cà Bottura, DOC, rocznik 2009, 12%.