poniedziałek, 21 czerwca 2010

Gdzie win ciekawych brak… (część 2)

W części pierwszej eksplorowałem miejsca zakupu win w Polsce. Teraz czas na zagranicę, która jeżeli znajdziemy się w kraju winem i winem płynącym daje ciekawą możliwość. Myślę tu o próbowaniu wina przed  jego zakupem. Sam zetknąłem się z tą opcją w dwóch rodzajach miejsc. Małych, rodzinnych sklepikach winiarskich i małych, średnich winnicach.


Odnośnie sklepików winiarskich. Pamiętam jak w Chani na Krecie błądząc po krętych uliczkach wszedłem do niepozornego sklepiku, do którego przyciągnęły mnie widoczne z ulicy olbrzymie beczki ustawione pod ścianą. Właściciele porozumiewali się tylko w języku greckim, co pozostawiało język migowy jako jedyny środek komunikacji. Ale byli otwarci na klientów, dzięki czemu spróbowałem wszystkich czterech rodzajów oferowanych win, po czym zakupiłem najsmaczniejsze według mnie. Wino zostało gustownie zapakowane w 1,5 litrową plastikową butelkę i wycenione na całe 3 euro z centami. Obok Vinsanto pitego na Santorini było to najsmaczniejsze wino, jakie próbowałem wtedy w Grecji.

Natomiast małe i średnie winnice są solą tej ziemi jeżeli chodzi o znajdowanie win ciekawych. W Italii w każdym regionie winnym znajdziemy od kilku do kilkudziesięciu małych i średnich producentów wina. Każdy z nich przy bliższym poznaniu okazuje się być unikalny, ze swoją historią, recepturami, winami. A wszystkich łączy jedna rzecz, olbrzymia pasja do tworzenia win, win które sami będą mogli pić ze smakiem.

Przyznam się, że istnienia tych perełek nie domyśliłem się sam, a odkryłem dzięki wyprawie enokulinarnej zorganizowanej przez stowarzyszenie miłośników Włoch, o wdzięcznej nazwie Italianissma (www.italianissima.pl). Odwiedziny w ośmiu winnicach jednego regionu, pozwoliły mi dogłębnie poznać jakie smaki wina daje tamto terytorium. Dały poziom odniesienia dla tamtejszych win. Słowem było to przeżycie otwierające oczy na możliwości, których nie dostrzegałem będąc mieszkańcem kraju gdzie za samodzielnych wyrób trunku narodowego ściga prokurator.

Jeżeli sami spróbujecie takie winnice w Italii odwiedzić parę porad. Oficjalne zapowiadanie się i pytania o degustacje działają przy grupach od 8-10 osób wzwyż. W innym przypadku usłyszycie np. 15 euro za degustację trzech win z przekąską w postaci słonych paluszków. Mało interesujące, naprawdę. Dlatego strategia dla odwiedzin indywidualnych powinna być inna. W Internecie szukacie winnic z danego regionu i spisujecie adresy tych, które uznacie za interesujące. Będąc na miejscu z mapą albo GPSem wyruszacie w trasę (zakładam tutaj że dojechaliście do Italii samochodem, gdyż przewożenie kilkudziesięciu butelek wina samolotem jest co najmniej problematyczne). Pamiętajcie, że po godzinie 12:30 a przed godziną  15 większość winnic będzie zamknięta, lub będzie przygotowywać się do zamknięcia i przyjęcie może być dość chłodne. Dlatego wycieczkę planujemy albo od rana, albo popołudniu.

Dojechaliście, winnica jest otwarta, wchodzicie do pomieszczenia pełniącego rolę sklepiku, ewentualnie znajdujecie jakąś żywą duszę i mówicie jej że jesteście zainteresowani kupnem wina, ale najpierw chcielibyście je spróbować. Warto przygotować sobie ten kawałek wypowiedzi w języku włoskim. Co będzie dalej zależy już od waszych talentów komunikacyjnych, nastawienia właścicieli, jakości win oferowanych przez tą winnicę i poziomu cen. Trafiłem już na winnice, w których przegadałem godzinę, albo półtorej z właścicielem, tudzież pracownikiem, gdzie choć byłem zupełnie niezapowiedziany oprowadzono mnie po piwniczkach i linii produkcyjnej, gdzie otwierano dla mnie wina jedno za drugim choć nie byłem bynajmniej grupą zorganizowaną, a wina do tanich nie należały. Ale trafiłem też na winnice gdzie były trzy otwarte butelki i tyle. Na więcej nie było co liczyć. Na szczęcie Włosi to naród otwarty i rozmowny, dlatego wariant pierwszy zdarzać powinien wam się częściej.

Zamykając temat odwiedzin w winnicach, nie zdziwcie się tylko jeżeli potem uświadomicie sobie, że bagażnik waszego samochodu opanowały kartony z winami, a na rzeczy pozostałe przydałby się bagażnik dachowy. Człowiek potrafi czasami sam siebie zadziwić.

P.S.

A co ze sklepami ogólnospożywczymi (sklepik, market, hipermarket, cokolwiek) do których najłatwiej jest trafić turyście. Jeżeli będzie to mały sklepik, rodzinny mamy szansę znaleźć tam wina lokalne, z małych winnic. Wina które mogą być ciekawe. Natomiast w marketach, hipermarketach oszołomi nas bogactwo win z przeróżnych regionów danego kraju, w cenach tak niskich, że aż nieprawdopodobnych. Jednakże do tego rodzaju sklepów trafiają wina z winnic dużych i bardzo dużych, gdzie ważniejszy jest jednolity smak niż unikalny charakter. Dlatego choć sklepy ogólnospożywcze znaleźć najłatwiej są one pewną opcją tylko jeżeli szukalibyśmy win dobrych bo tanich i dobrych. W innych przypadkach jest to loteria, dla mnie mało interesująca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz