środa, 2 czerwca 2010

Karkówka po friulijsku


To była trzecia inauguracja sezonu grillowego w tym roku. Ale pierwsza w tym miejscu. Urokliwym, zielonym ogrodzie gdzieś pomiędzy Szwajcarią Kaszubską a Borami Tucholskimi. Grillowanie zajęło dwa dni i towarzyszyły mu dwa wina z regionu Friuli Wenecji Julijskiej.

Pierwsze, o którym opowiem to Moromuner z winnicy Vendrame, O samej winnicy postaram się opowiedzieć w przyszłości, a co do szczegółów technicznych. Wino czerwone, wytrawne, 13%. Jest to wino IGT z uwagi na autorską recepturę właścicieli winnicy nie dającą się zaszufladkować w szablon DOCG. A jakich wrażeń dostarcza? Zapach: owocowy, bez dominującej nuty. Smak: czarna porzeczka, pikantna czarna porzeczka, beczka. Finisz: zdominowany przez dąb z beczki, w której wino to spędziło parę miesięcy. Moromuner to wino dość lekkie jak na moje standardy, które można pić także samo, bez towarzyszących mu mięsiw. Jego nienachalna elegancja urzeka niektórych, mnie do końca nie przekonuje.


Drugim winem było MarcoRosso z winnicy Quinta della Luna, której także postaram się w przyszłości poświęcić osobną notkę. Wino czerwone, wytrawne, 13%, kompozycja gron Cabernet Franc (70%) i Merlot (30%), IGT. Zapach: miód, dąb, polskie wędzone śliwki. Smak: dym, dębina, miód, cytrusy, z czasem coraz silniejszy grejpfrut. Finisz wytrawny. Cóż tu dużo mówić, wino zdecydowanie w moim typie. Rozbudowany zapach i smak, dobra budowa, świetne do mięsiw wszelakich. Przy czym jest to wino na tyle zrównoważone, że może być konsumowane także samo.

Podsumowując. Wina dorównały rozpływającym się w ustach szaszłykom z polędwicy wieprzowej, a dzięki swojej odmienności dogodziły wszystkim uczestnikom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz