wtorek, 29 czerwca 2010

Winna szklarnia

kieliszk_jpg

[Aktualizacja 01.12.2012 - więcej o kieliszkach do wina znajdziecie w notce Winna Szklarnia 2.0, będącej odświeżonym spojrzeniem na temat.]

We wcześniejszej notce, wspominałem o wpływie temperatury na smak wina podczas degustacji. Dzisiaj słów parę na temat szklarni, którą każdy miłośnik wina powinien posiadać, aby móc w pełni docenić walory aromatyczno-smakowe degustowanych trunków.


Zacznę od kieliszków. Na górnym zdjęciu przedstawiłem trzy najczęściej spotykane rodzaje. Pierwszy od lewej, jest przykładem kieliszka, którego do wina używać nie powinniśmy. W takim kieliszku nie "zakręcimy" winem aby uwolnić pełnię aromatu. Co więcej, z uwagi na niewielką pojemność, kieliszki takie wypełnianie są prawie do pełna. Nie zostawia to przestrzeni do rozbudowy aromatu wina.

Kieliszkami prawidłowymi, które pozwolą nam w pełni docenić degustowane wino, są kieliszki numer dwa (do win białych) i numer trzy (do win czerwonych). Po napełnieniu, do około jednej trzeciej objętości, możemy swobodnie “zakręcić” w nich winem, a w wolnej przestrzeni koncentrować się będzie aromat pitego trunku. Jako źródło, tanich i dobrych kieliszków do wina, polecam sklepy IKEA. Dostępne tam szkło nie będzie nam służyć przez dziesięciolecia, szczególnie jeżeli korzystamy ze zmywarki do naczyń, ale przy jego cenie wymiana co dwa, trzy lata nie jest problemem.

kieliszki_i_dekanter_jpg

Rozwijając posiadaną winną szklarnię możemy pokusić się o kieliszki podobne do przedstawionych po prawej stronie zdjęcia powyżej. Z uwagi na cenę, ich delikatność oraz rozmiar wykluczający użycie zmywarki, raczej nie nadają się one jako zestaw imprezowy. Ja wykorzystuję je, gdy chcę spokojnie chłonąć walory degustowanego wina. Zwężający się ku górze kielich, szerszy i bardziej obły dla wina czerwonego, pozwala na komfortową ocenę, zarówno koloru i przejrzystości wina. Intensyfikuje także aromat trunku.

Kończąc temat kieliszków, chcę zwrócić uwagę, że w kieliszkach Made in IKEA nalewamy wino do nie więcej niż 1/3 objętości. W kieliszkach większych sięgamy co najwyżej pół centymetra ponad punkt, od którego kielich się zwęża. Na zdjęciach, towarzyszących innym notkom, wina w kieliszkach często znajduje się więcej, jest to zabieg wyłącznie stylistyczny.

Oprócz kieliszków, szklarnia winomaniaka powinna zawierać dekanter, znaczy się karafkę. Właściwa dla wina karafka ma kształt stożkowy, zbliżony do widocznej powyżej. Kształt taki, chroni nas przed dostaniem się osadów, występujących na dnie butelek niektórych win, do kieliszków. Tutaj dygresja. Występowanie osadów lub ich brak jest sprawą indywidualną dla każdego wina. Niekoniecznie jest znakiem charakterystycznym win wiekowych i dostojnych. Z doświadczenia mogę przywołać choćby całkiem przyjemne, młode wino Langhorne Crossing z winnicy Bleasdale. Każda butelka, którą próbowałem, kończyła się osadem i stosowanie dekantera w przypadku tego wina jest koniecznością. Dekanter odgrywa jeszcze jedną, może nawet ważniejszą rolę. Pozwala winom czerwonym odetchnąć, uwolnić aromat. I znów nie każde wino czerwone takiego oddechu wymaga, niektóre są doskonałe zaraz po otwarciu. Choć wina o złożonej strukturze, pite bez pozostawienia ich samym sobie przez pół godziny, godzinę, po otwarciu i przelaniu do dekantera mogą być narowiste. Przykładem niech posłużą tu takie wina włoskie, jak opisywany przeze mnie Gropél, które zaraz po otwarciu silnie pachną końskim łajnem mówiąc krótko. Tym samym, bezwzględnie potrzebują tych kilkudziesięciu minut w karafce na rozwinięcie aromatu.

Dobrze, wystarczy o szklarni. W następnym wpisie powrócę do sedna, czyli win degustacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz