piątek, 16 lipca 2010

Etykieta wina prawdę Ci powie...

wino_etykiety_jpg

Albo i nie. Etykieta wina często zamiast być rzetelną informację o winie, jest ulotką reklamową, ukrywającą najistotniejsze informacje w gąszczu sloganów i opowiastek. Na przykładzie trzech włoskich win ze zdjęcia, postaram się pokrótce omówić, które informacje są naprawdę ważne przy zakupie wina sposobem “na etykietę”. Na początek istotna uwaga. Jeżeli kupujemy wino bezpośrednio w winnicy i mamy możliwość wcześniejszej degustacji, etykiety są mniej ważne. W końcu w winie liczy się przede wszystkim aromat i smak, a nie ilość medali, tudzież mądrze brzmiących skrótów, które udało się zmieścić na kontretykiecie. Wierzcie mi, takie podejście potrafi sprawić, że znajdziecie perełki wśród win niepozornychm a właściciel winnicy zobaczy w was kogoś więcej niż przypadkowych turystów.


Wracają do etykiet (przód butelki) i kontretykiet (tył butelki). [W nawiasach podaję odnośniki do zdjęć.] Na etykiecie znajdziecie najczęściej:

  • nazwę producenta (Plozner, Cesari, Fattoria Lavacchio),
  • nazwę własną wina (Quattroperuno, Mara, Cedro),
  • czasem nazwę szczepu, lub informację jakiego typu jest to wino (Valpolicella Superiore Ripasso, Chianti Rufina Riserva)
  • rocznik.

To są te ważne informacje, wszelkie pozostałe, w tym grafika na etykiecie to reklama.

wino_kontretykiety_jpg

Zazwyczaj więcej informacji i sloganów reklamowych zawiera kontretykieta. Istotną informacją są kategorie, lub ich skróty, klasyfikujące wino. W przypadku prezentowanych tu win włoskich są to od lewej:

  • IGT – Indicazione Geografica Tipica
  • DOC – Denominacione di Origine Controllata
  • DOCG – Denominazione di Origine Controllata e Garantita

Poza nimi w Italii możecie jeszcze zetknąć się ze skrótem:

  • V.Q.P.R.D. - Vin de Qualité Produit Dans Une Région Déterminée (Aktualizacja 25.01.2010 - dla win wzmacnianych skrót ten zawiera dodatkowe L jak likierowe - V.L.Q.P.R.D)

Jakie jest ich znaczenie. IGT gwarantuje, że wino zostało wyprodukowane z winogron znajdujących się w tym samym rejonie co winnica i nie zostały przekroczone limity zebranych winogron na hektar z krzewów winorośli, co powinno zagwarantować przyzwoitą jakość winogron. Natomiast DOC i DOCG wymuszają przede wszystkim produkcję wina według określonej procedury (szablonu) i dodatkowo zaostrzają (zmniejszają) limity zebranych winogron na hektar użytych do produkcji wina. Jak to zinterpretować. Oznaczenie IGT noszą często wina autorskie z danej winnicy, wina w których recepturę i produkcję włożono bardzo dużo wysiłku i serca, wina o nieszablonowym aromacie i smaku. Natomiast oznaczenie DOC i DOCG gwarantuje nam, że kupowane wino będzie porównywalne do znanych nam już win danego typu (np. Chianti). Oznaczenie V.Q.P.R.D, jest natomiast takim IGT tylko ogólnoeuropejskim.

Podsumowując temat skrótów. Jeżeli szukacie wina włoskiego w konkretnym typie wybierajcie te oznaczone DOC i DOCG. Natomiast dla wielbicieli win nieszablonowych polecam wina IGT.

Kolejną ważną informacją jest oznaczenia miejsca butelkowania wina. Dobre wina są zawsze butelkowane w winnicy, w której zostały wyprodukowane. Natomiast wina butelkowane gdzie indziej, a szczególnie w innym kraju niż kraj pochodzenia wina, zazwyczaj ciężko nawet winami nazwać. Jest to według mnie napój winopodobny. Zresztą podobnej klasy czerwonym światłem przy kupowaniu wina, powinna być informacja mówiąca że wino jest kupażem “win z Unii Europejskiej”. Czyli są to zlewki z różnych cystern, ni mniej ni więcej. Uczulam tutaj, że informacja taka występuje czasem na etykiecie tylko w języku producenta, nie jest tłumaczona na etykiecie polskiej, z czym zetknąłem się bodajże dwa lata temu w Makro.

Pozostałe ważne informacje to [W nawiasach podaję odnośniki do zdjęć.]:

  • rocznik (2008, 2007, 2006),
  • szczep lub kupaż szczepów (Sauvignon, brak informacji, Sangiovese i odrobina Merlot). Każdy szczep winny ma swój charakterystyczny aromat i smak. Dlatego warto, degustując wino pamiętać, które odmiany smakowały nam bardziej, a które wcale. Przykładowo ja podchodzę z dużą rezerwą do win czerwonych ze szczepu Merlot i białych ze szczepu Chardonnay. Bez wcześniejszej degustacji takich win nie kupię.
  • dojrzewanie w beczkach (brak, 6-12 miesięcy, 18 miesięcy)
  • moc wina (12,5%, 13,5%, 14,5%), wyższy woltaż w jednym z win tego samego rodzaju często wskazuje na nowocześniejsze metody produkcji, których rezultaty mogą ale nie muszą przypaść nam do gustu,
  • zawiera siarczyny. Nie należy mylić z siarką sypaną Nadużywane w najpodlejszych z PRLowskich jabcoków wyrobiły sobie złą opinię. Siarczyny dozowane rozsądnie zapewniają winu dłuższy żywot w butelce oraz równoważą aromat i smak. Próbowałem win bez siarczyn i miały one niesamowity aromat, ale dość surowy smak, ponieważ były to wina stosunkowo młode (choć wystarczająco dojrzałe, nie typu novello). Niestety kiedy otworzyłem butelkę wina bez siarczyn, która spędziła u mnie w stabilnych warunkach około pół roku, to było ono zepsute, kwaśnie w zapachu i smaku.

Reszta informacji na etykietach nie powie nam wiele o domniemanym aromacie i smaku, a także jakości kupowanego wina. Jest to ni mniej, ni więcej reklama mająca przekonać nas o wyjątkowości danej butelki. Poczytać można, ale potwierdzić prawdziwość tych opowieści będziemy mogli dopiero gdy zabierzemy wino ze sobą do domu.

Powyższy tekst, choć oparty na winach włoskich można przełożyć także na wina z innych krajów. Jedynym typowo włoskim elementem jest tutaj klasyfikacja (IGT, DOC, DOCG). A w następnym wpisie powracam do win smaków, tym razem w formie drinka doskonałego na panujące obecnie tropikalne upały. I nie będzie to bynajmniej Sangria.

4 komentarze:

Marcin Waliszewski pisze...

Do którego wina w prlu była sypana czysta siarka i jaka była jej rola?
Z tego co wiem(o wienie wiem bardzo mało), to do konserwowania używa się zawsze piwosiarczynu potasu, a w efekcie reakcji z wodą konserwantem jest dwutlenek siarki. Prosty w użyciu, w małych ilościach praktycznie bezzapachowy i bardzo tani.

Konrad Jagodziński pisze...

@Marcin

Się rozpędziłem, przyznaję, legenda miejska mnie poniosła. Dzięki za zwrócenie uwagi, poprawiłem.

Marcin Waliszewski pisze...

Ja się tylko podzieliłem wiedzą, którą mam jako piwowar. O winach nie wiem za wiele i jestem na tyle młody, że czasy PRLu spędziłem w kołysce. Stąd moje pytanie.
Bloga czytam, żeby przygotować się na wyjazd Toskanii.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Konrad Jagodziński pisze...

@Marcin
Trafne pytanie nie jest złe, korekta obywatelska także. Udanego pobytu w Toskanii życzę.

Prześlij komentarz