czwartek, 8 lipca 2010

Win ekscentrycznych w słońcu pojedynek

icortacci_di_lamole_jpg

Szanowni Państwo tylko dzisiaj, tylko tu, pojedynek w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Pojedynek krwawy, bo wina czerwone, pojedynek bratobójczy bo oba wina przez tą samą winnicę wydane, ale choć w lewym narożniku naklejka czerwona a w prawym granatowa pojedynek bynajmniej nie o ideały lub ich brak, ale o wielkość beczki, która wino najlepszym uczynić potrafi. Tak w skrócie można treść dzisiejszego wpisu przedstawić, którego tematem będą dwa wina I Cortacci di Lamole z winnicy Le Masse di Lamole, pochodzące z górnych rejonów górzystej drogi stanowiącej oś terytorium Chianti Lamole.


W szczegółach technicznych oba wina są klasyfikowane jako IGT, pochodzą z rocznika 2007 i mają 13,5% alkoholu. Naklejka czerwona, a w zasadzie buraczkowa (byłoby to jak się dalej okaże trafniejsze określenie) oznacza wino dojrzewające w małych beczkach dębowych przez 7-8 miesięcy. Natomiast granatowa jest znakiem rozpoznawczym wina dla odmiany dojrzewającego w znacznie większych beczkach dębowych z kasztanowca przez rok. Czy wypływa to na smak? Które wino wygra, a które w niepamięć odejdzie? Zostańcie Państwo ze mną, a wszystko się wyjaśni.

Wersja buraczkowa. Zapach: silny, acz przyjemny aromat buraczków, a także delikatny, ale wyraźny aromat wysuszonej przez słońce na pieprz ziemi, na którą spadają pierwsze krople jesiennego deszczu. Smak: wytrawny ale nie przesadnie cierpki, nuty dębu, silne nuty barszczu staropolskiego na zakwasie, wielowarstwowy, szlachetny, niecodzienny. Finisz: na buraczkach zbudowany, słodki i pikantny zarazem, długi. Całość niecodzienna, ekscentryczna i według mnie fenomenalna. Ale jak buraczków nie lubicie, to trzymajcie się z daleka.

Wersja granatowa. Zapach: botwinka jeszcze z ziemi nie do końca otrzepana, ziemi której aromat tutaj bardziej wilgotny, czarno ziemisty jest. Smak: łagodniejszy, delikatniejszy w swojej wytrawności niż poprzednika, delikatny posmak dębu. Nacechowany młodością w przeciwieństwie do pozoru dojrzałości oponenta dzisiejszego, ale także szlachetny, niecodzienny. Finisz: botwinką naznaczony, długi, świetny. Podsumowując. I tu słów niecodzienne, ekscentryczne, fenomenalne użyć wypada.

Kończąc chciałbym z popadnięcia w zachwyt tak jednostronny wytłumaczyć się tutaj. Spowodowany on jest faktem, że po skosztowaniu win Chianti z tej winnicy już ją prawie skreśliłem, gdyż aromat był dobry, ale smak zdecydowanie zbyt kwaskowaty. Ale że miałem jeszcze do wykorzystania jedną degustację na kuponie, to ku winu prostemu skierowałem się i po chwili w niemym zachwycie zamarłem. Który dziś nie w słońcu Toskanii, ale Polski nadal jak najbardziej zasadnym się wydaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz