poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Tropiki, chłodziarka i wino

chlodziarka_na_wino_j1

Kiedy słupek rtęci na termometrze za oknem bez wysiłku pokonuje granicę 30 stopni Celsjusza i mknie dalej temat chłodziarki do wina narzuca mi się sam. Jego drążenie zacznę od naturalnego pytania: po co mi chłodziarka do wina? Według mnie powody są dwa.


Pierwszy to posiadanie kilkunastu, kilkudziesięciu butelek win, przywiezionych np. z zagranicznych podróży. Nie chcemy ich pić od razu, a przebywanie w ponad dwudziestu pięciu stopniach Celsjusza przez parę tygodni może nasze wino skutecznie przemienić w ocet.  Posiadanie piwniczki o stałej temperaturze, nie większej niż kilkanaście stopni Celsjusza, jest tutaj rozwiązaniem wygodniejszym. Niestety w dzisiejszym nowoczesnym budownictwie komórki lokatorskie często są umieszczane obok mieszkań i bynajmniej nie gwarantują stabilnych, umiarkowanych temperatur.

Drugi wynika z silnego związku pomiędzy temperaturą wina, a wina aromatem i smakiem. Chłodziarka do wina umożliwia utrzymywanie win w temperaturach prawie optymalnych, bez narażania ich na szok termiczny poprzez szybkie schładzanie bądź ocieplanie. Tak przechowywane potrafią odwdzięczyć się pełnią aromatów i smaków.

Z powyższych powodów po raz pierwszy poczułem potrzebę posiadania takowego urządzenia już półtora roku temu. Niestety kwerenda w polskim Internecie zwróciła wtedy wyniki w kategorii cenowej od 7 tysięcy złotych polskich. Ale w czerwcu tego roku szukając zupełnie czego innego natknąłem się na chłodziarkę do wina za rozsądne pieniądze, czyli około tysiąca złotych polskich. Drążenie tematu pokazało mi, że chłodziarki do wina zeszły pod strzechy (przynajmniej cenowo) i mają nawet swoje osobne kategorie w porównywarkach cen.

Decydując się na chłodziarkę do wina brałem pod uwagę następujące parametry dostępnych urządzeń:

  • Wielkość. Chłodziarki bardzo małe nie interesowały mnie, ponieważ urządzenia na 6 butelek wina zużywającego podobne ilości prądu co chłodziarka na 30 butelek wina nie potrafię traktować poważnie. Natomiast chłodziarki wielkości normalnej lodówki odrzuciłem z uwagi na brak miejsca do postawienia takowej. Nadwyżkę zapasów trzymam tym samym nadal w sekretnej, dobrze wkopanej w ziemię piwniczce o stałej temperaturze.
  • Klasa energetyczna. Celowałem w chłodziarki do wina legitymujące się klasą energetyczną A, żeby radości z posiadania tego urządzenia nie przyćmił pierwszy rachunek za prąd.
  • Dwustrefowość. Pijąc wina różnych odcieni zależało mi na możliwości takiego ustawienia temperatur w chłodziarce, żeby sięgały one od około 6 do 18 stopni Celsjusza.
  • Jakość wykonania / wygląd. Ascetyczny design, najlepiej drewniane półki, aluminiowe wykończenie.
  • Cena. Założyłem budżet w okolicach tysiąca polskich złotych.

Do ścisłego finału zakwalifikowałem chłodziarkę do wina Hoover 2336 DL i chłodziarki do wina Samsung. Koniec końców zwyciężył Hoover, plasujący się ceną pomiędzy dwoma Samsungami, z których jeden był mniejszy i droższy ale też dwustrefowy, a drugi większy i tańszy ale jednostrefowy. Hoover 2336 DL jest to chłodziarka do wina średniej wielkości na 29 butelek (według producenta mieści 33 butelki, ale uważam to za niewykonalne). W jej strefie górnej można ustawić temperatury do 18 stopni Celsjusza, a w strefie dolnej do 10 stopni Celsjusza. Czyli górne półki na 12 butelek wina przeznaczam na wina czerwone, zaś dolne na 17 butelek na (idąc od góry) białe, różowe i gazowane. I w ten sposób butelka każdego wina tuż po wyjęciu jest we właściwej temperaturze do konsumpcji. Jakość wykonania plasuje się według mnie powyżej średniej, a drewniane półeczki (choć wykonane ze sklejki) są stabilne i się sprawdzają. Podsumowując po prawie dwóch miesiącach użytkowania stwierdzam, że wybór okazał się dobry.

P.S.

Na zakończenie uzupełnienie poprzedniego wpisu. Do opisywanego tam makaronu z krewetkami na ostro warto jeszcze dodać łyżeczkę miodu (na etapie przygotowywania sosu). Ten prosty zabieg pysznie urozmaica całość.

[Aktualizacja - październik, 2012] Dwa lata minęły jak z bicza strzelił, warto by wrócić do tematu i opowiedzieć jak się chłodziarka sprawuje. Szczęśliwie jest urządzeniem bezobsługowym. Znaczy się, raz włączona była przeze mnie myta może ze dwa razy, kiedy trochę wina przez korek nieszczelny świeżo otwartej butelki przeciekło. I tyle. Temperatury zadane trzyma, wina leżakowane po parę miesięcy, przez sezony grzewcze i turnusy letnie, nie zdradzają oznak fatygi. Zatem na razie 100% satysfakcji z zakupu.

chlodziarka_na_wino_j2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz