środa, 25 sierpnia 2010

O Merlocie, charakterze i priorytetach

wino_cabottura_maury_j

Merlot to nie jest mój faworyt. Za każdym razem otwierając butelkę wina z tego szczepu zadaję sobie pytanie, dlaczego właściwie je kupiłem? Odpowiedzią mogłaby być chęć przeżycia swoistego katharsis, które pozwoli na nowo, w pełni docenić te szczepy winne, które faworytami moimi zdecydowanie są. Odpowiedzą bardziej realistyczną jest to, że po raz kolejny dałem się uwieść opowieści winiarza, legendzie stojącej za winem etc. Trzeba więc wypić co się nawarzyło, przepraszam kupiło.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Winnica Cà Bottura, wino czerwone o wdzięcznej nazwie Maury, IGT,  14,5%, rocznik 2007, starzone przez 12 miesięcy w beczkach. Zapach: najpierw dębina, drewno, sporo drewna ale bez drzazg. Aromat rozwija się płynnie, jest mocny, dochodzą nuty pieprzowe. W rozwinięciu sporo czarnej porzeczki, dominującej, a kiedy nos się do niej przyzwyczai także owoców leśnych. Smak: wytrawny od samego początku, zdecydowany ale bez przykrości. Na obrzeżach wyczuwalne nuty dębiny. Po ogarnięciu wytrawności pełen wanilii, waniliowej słodyczy i winogron. Finisz: średnio długi, zaskakująco łagodny, zapewne przez zestawienie ze zdecydowanym aromatem i smakiem.

Podsumowując. Wino Maury z winnicy Cà Bottura pokazuje, że Merlot nie musi być okrągły, przepraszający, słaby. Ten Merlot ma pazur, ma strukturę, jest stalową pięścią w aksamitnej rękawiczce. I kiedy chcemy delektować się winem bez kulinarnych dodatków według mnie jest trafionym wyborem. A że większość Merlotów, które próbowałem tego zdecydowanego oblicza nie potrafi, bądź nie chce pokazać to nadal będę takowe omijał szerokim łukiem. Ale ciekawego, odważnego Merlota docenię, jak i tego doceniam.

Natomiast odpowiadając sobie na pytanie, dlaczego go kupiłem? Bo przed kupnem mogłem go spróbować. Bo degustując to wino mogłem stwierdzić że nie jest to zalękniony Merlot. Bo kupując wino nauczyłem się najpierw brać pod uwagę jego aromaty i smaki, a dopiero później szczep, oznaczenia, medale, legendy i całą resztę. I dlatego mam jeszcze pewnie paru takich outsiderów w piwniczce. Ale bynajmniej tego nie żałuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz