piątek, 24 września 2010

Jedno wino, dwa oblicza

wino_chianti_classico_ifabb

Zacznę nietypowo, dwie notki degustacyjne bez podawania szczegółów. Szczegóły zostawiam na koniec, wraz z podsumowaniem.

Notka pierwsza. Zapach: “parkietem słychać” tuż po otwarciu. Pół godziny później aromaty, czy raczej odory, stajni, farmy, skoszona trawa, ściółka. Smak: winne, wytrawne i tyle. Nos skutecznie tłumi inne skojarzenia. Finisz: średni, wydaje się wodnisty.


Notka druga. Zapach: tuż po otwarciu leciutko stajnią. Pół godziny później przyjemny aromat nasiąkniętej winem dębiny, aromaty kwiatowe, nuty mineralne. Smak: pierwsze wrażenie - wytrawny, przyjemnie suchy, bez kąśliwości. Później winogrona z mineralnym posmakiem. Dalej smak rozwija się w kierunku bardzo okrągłego, ocierając się o bycie mdłym. Finisz: wytrawny, długi, początkowo mokry, przechodzący w suchy, oczyszczający.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Obie notki dotyczą wina Terra di Lamole z winnicy I Fabbri, DOCG, 2007, alkoholu 13,5%. Pierwsza butelka jak można się zorientować była felerna. Wino w niej miało silne stężenie elementu B., czyli Brettanomyces, przez co końskie, stajenne odory zdominowały całość spłaszczając i wykrzywiając jego paletę aromatyczno-smakową. Dlatego z oceną wstrzymałem się do butelki nr 2, która na szczęście pozbawiona była przypadłości poprzedniczki. Ponieważ jest to ten sam rocznik, ten sam karton u producenta, zakładam że butelka nr 1 jest odosobnionym przypadkiem, gdzie winę ponosi butelka, korek lub człowiek. Jest to o tyle pocieszające że infekcja elementu B. potrafi skutecznie zepsuć całą partię wina jeśli nastąpi w beczkach, tudzież zbiornikach gdzie wino fermentuje i dojrzewa.

Jednak także ta dobra butelka Terra di Lamole mnie nie zachwyciła. W ofercie winnicy I Fabbri to wino plasuje się pomiędzy podstawowym Olinto, a eleganckim I Fabbri. Oba wina już tutaj opisywałem (linki zdanie wcześniej) i oba przypadły mi do gustu. Natomiast wino Terra di Lamole, częściowo dojrzewające w beczkach, częściowo w zbiornikach stalowych przewyższa Olinto ceną, ale nie smakiem. Tym samym, dla mnie, werdykt jest jasny.

Na koniec podzielę się refleksją, która mnie przy okazji przygód z Terra di Lamole naszła. Ponieważ wino kapryśne z natury bywa i na kiepską butelkę od czasu do czasu trafić się zdarza, to kupując wina droższe, nie kupujmy ich w supermarkecie. Ale w sklepach winiarskich, których obsługa zna oferowany produkt na tyle, że reklamację rozsiewającego odory stajni i parkietu wina przyjmie. Nie mówię że w każdym sklepie winarskim taki poziom obsługi będzie, ale po tym dobre sklepy poznać można.

P.S.

A mi w przypadku butelki nr 1 pozostaje zażalenie w winnicy u źródła w przyszłym roku złożyć, kiedy Toskanię samochodem znów nawiedzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz