piątek, 3 września 2010

Wytrawnej słodyczy ekstaza

wino_bleasdale_shiraz_s_j

Moim skromnym zdaniem odrobina szaleństwa nadaje życiu kolorytu. Przykładem takiej odrobiny jest na pewno dzisiejsze wino. Wizytując ostatnio mój ulubiony sklep winiarski byłem zdecydowany na kupno Shiraza z australijskiej winnicy Bleasdale, powiedziałbym nawet konkretnego Shiraza, o którym jeszcze tutaj będzie. Ale niespodziewanie tuż obok wina upatrzonego, moja lepsza połowa znalazła Shiraza z bąbelkami. Sam pomysł wydał mi się na początku wręcz świętokradczy. Kto śmiał tak sprofanować ikonę Australii i mój ulubiony szczep? Wzburzony doszedłem do wniosku, że dla rzetelnego rozliczenia sprawców (jak już ich znajdę) muszę spróbować jak bardzo ten pomysł boleć może. I tak jesteśmy w momencie kiedy korek wystrzelił w górę, rykoszetował od sufitu, ściany, lampy nad stołem i minął kota o 3 cm, a w kieliszku zapienił się szampańsko Shiraz.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Winnica Bleasdale, wino Sparkling Shiraz, szampańskie, mocne jak na bąbelki bo 13,5%, rocznika nie podano. Wedle etykietki najlepsze winogrona szczepu Shiraz, z najlepszych krzewów winnicy. Się spróbuje, to się zobaczy czy rzeczywiście. Zapach: zaskoczenie pierwsze. Zaczyna się klasyczną dębiną. Aromaty dębowe w dymu mgiełce zanurzone są przy tym. Następnie śliwki, śliwki i czekolada, mniam. Jakbym Chianti Riserva otworzył. Kiedy pył bitewny opadnie, czyli sporo później, czarna porzeczka dominować zaczyna. Jest dobrze. Smak: Gęsty, czekoladowy na początku. Przechodzi w wytrawny pod koniec. Fascynująca schizofrenia. Sposób w jaki wytrawność drugiego planu równoważy pierwszoplanową słodycz uzależnia. Ten moment, ta równowaga, chce się to powtarzać raz za razem i jeszcze raz. Stop. Dygresja krótka. Obawiam się, że opisy powoli wchodzą w rejony zastrzeżone wyłącznie dla czytelników dorosłych. Finisz: Zaskoczenie numer trzy. Tak krótki, że przegapić można. Z czasem już bardziej uchwytny, ale po aromacie i smaku orgii, tutaj pisać o czym nie ma.

Podsumowując. Dotychczas z czerwonych win bąbelkowych smakowały mi niektóre Lambrusco. Reszta zazwyczaj swoją słodkością nachalną, tudzież prostotą toporną zniechęcała. Ale Sparkling Shiraz z winnicy Bleasdale dosłownie mnie oszołomił, aromatem poważnego czerwonego wina i dwustopniowym słodko-wytrawnym smakiem, mniam. Każdemu, kto chce się przekonać, że bąbelki winne czerwone charakter mieć mogą polecam.

P.S.

24 godziny dałem sobie na ocenę, czy powyższy wpis nie jest zbyt entuzjastyczny. Uznałem że nie jest. Ale nadal jestem pod wrażeniem wrażenia, które Sparkling Shiraz na mnie wywarł. Cóż rzec więcej, zdarza się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz