wtorek, 16 listopada 2010

Subiektywność obiektywna

wino

(Aktualizacja: 18 stycznia 2011 - Trochę poczytałem, przemyślałem i zmodyfikowałem format notek degustacyjnych. Więcej tutaj.)

Zacznę od wyznania. Odkrywczego. Jestem subiektywny w opisach na tym blogu publikowanych, ale nie w ocenach bynajmniej. Aby tą tezę wewnętrznie sprzeczną wydawałoby się poprzeć przedstawię dziś przedstawiciela mojego ulubionego gatunku wina, obok australijskich mocarzy spod znaku Shiraza oczywiście. Gatunku, który zwie się chianti.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Winnica Lamole di Lamole, wino Chianti Classico Raccolto, wersja z białą etykietą. Rocznik 2007, DOCG, alkoholu 13,5%. Zapach: pierwsze skojarzenie to chałwa i kwiaty, słodko i intensywnie. Dalej wino i powiew orzeźwiającego, wilgotnego górskiego powietrza, nie morskiej bryzy bynajmniej. Początkowa słodycz chałwy, ewoluuje w stronę aromatów przywołujących obraz czekoladek nadziewanych wiśniami w likierze. Całość klarowna, wyrazista, posiada charakterystyczny sznyt chianti. Smak: dębina? Jest. A do tego wytrawność atramentowa w strukturze, a grejpfrutowa w smaku. Przy czym jest to dojrzały czerwony grejpfrut, wzbogacający cierpkość słodyczą. Podobnie jak aromat, smak zaspokaja wymogi kanonu chianti. Finisz: cierpki po bokach, długi.

Podsumowując. Aromat chianti? Jest. Smak chianti? Jest. A dodatkowo słodkie i owocowe impresje aromatyczno-smakowe. Według mnie daje to uczciwie skomponowanego klasyka, z figlarnym błyskiem w butelce. Do obiadu i to nie tylko krwiście mięsnego, jak znalazł.

A że wpis od przyznania się do subiektywności zacząłem, warto by przed notki zakończeniem temat do końca wyjaśnić. Jest dla mnie w smakach i aromatach niektórych siła, która obrazy z przeszłości emocji, zachwytu pełne przywołać potrafi. I sprawia to, że wina ze sobą porównywalne, często opisy zupełnie inne mieć mogą, o ile w jednym z nich właśnie tą aromatów i smaków kombinację unikalną znajduję. Ale choć w opisie odlecieć zdarzyć się mi może, to na koniec podsumowania na ziemię powracam. I stąd choć Chianti Classico Raccolto dla mnie bardzo, bardzo przyjemnym i interesującym jest, to na więcej niż solidne obiadowe uczciwie i obiektywnie ocenić go nie mogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz