czwartek, 18 listopada 2010

Beaujolais nouveau, czyli triumf marketingu

wino

Miało być zupełnie o czymś innym, ale jak to z najlepszymi planami myszy i ludzi bywa będzie o beaujolais nouveau, które właśnie sączę. Czyli o winie chyba już na dobre zadomowionym w naszym komercyjnym cyklu rocznym. Sądzę tak po fakcie, że nawet w radia publicznego programie Trzecim o Beaujolais Nouveau rano wspomnieli. A przecież jeszcze nie tak dawno w hipermarketach zdarzało mi się widywać leżakowane beaujolais nouveau z roku poprzedniego, zgroza.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Wino czerwone francuskie Beaujolais Villages Nouveau, winnica Dufouleur Père & Fils. Rocznik oczywiście bieżący, alkoholu 12,5%. Kolor: Nie smoliście wiśniowy jak na zdjęciu, ale głęboki jak na młode wino, bynajmniej nie różowa landrynka. Zapach: lekki, owocowy. Na obrzeżach nuty landrynkowe, powidoki drożdzy, odrobina metaliczności. Znaczy się typowa dla młodości wybuchowa mieszanka, ale pod kontrolą. Smak: winogrona i goryczka. Lekki, przypominający lepsze z dwóch opisywanych tutaj Bardolino Classico. Na plus delikatniej zaznaczona goryczka. Finisz: wspomnienie goryczki ze smaku.

Podsumowując. W tym roku trafiłem na strawne beaujolais nouveau, a nie zlewki z dna zbiornika. To na plus. Na minus cena, bo 34 złote to triumf konsumpcjonizmu nad zdrowym rozsądkiem. Ale mając urlop od jakichś trzech godzin można dać się ponieść.

Natomiast wątek urlopu kontynuując to następny wpis za jakieś dwa tygodnie. O ile brak snu, brak wesołych winnych libacji i brak wszystkich pozostałych rzeczy normalnie z urlopem się kojarzących przeżyję. Na razie wystarczy mi, co by masztów nie połamało. Ahoj przygodo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz