środa, 10 listopada 2010

Francja elegancja

wino

Zaczynam dostrzegać plusy pisania bloga o winie. Otóż znajomi zapraszając mnie starają się wydobyć ze spiżarek i składzików co ciekawsze flaszki. W ten sposób trafiła mi się okazja do spróbowania “Wielkiego wina z Bordeaux” jak stanowi dumnie napis na dole etykiety.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Wino francuskie typu Bordeaux, Grand Cru z Château La Marzelle, rocznik 2000, alkoholu 12,5%. Zapach: bardzo delikatny. Na początek lekko stajnią słychać, głównie sianem. Aromaty sianokosów utrzymują się także później, kiedy całość wzbogacona zostaje nutami drewna dębowego. Smak: sucha wytrawność, klarowna, przyjemna. Winogrona podszyte smakiem rodzynek. Finisz: suchy, suchszy, długi, bardzo długi.

Podsumowując. Klasycznie, czysto, bez fajerwerków. Czy spodziewałem się więcej? Tak. Czy czuję zawód? Bez przesady, w końcu darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Czy bym polecił? Tylko jeżeli wasz typ wina to delikatny francuski arystokrata. Ja wracam do moich włoskich i australijskich brutali.

P.S.

Być może na chłodną ocenę wpłynęło zbyt smakowite racclete, które rozkoszami podniebienia przyćmiło towarzyszące mu wina. Przykryte serowym płaszczykiem ostro dopieprzone ziemniaczki nie miały sobie równych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz