niedziela, 26 grudnia 2010

Wino: Novello - marketing, młodość i prostota

wino

Koniec roku nadchodzi, znaczy się czas na przedsylwestrowe porządki. Dlatego też, dziś na blogu słów parę o tegorocznych winach novello. Pierwsze wino novello smakowałem na parkowej ławeczce z fachowego kielicha (jak widać na zdjęciu powyżej) w Imperii. Było to jeszcze w listopadowych, jesiennych przyrody okolicznościach. Natomiast drugiemu novello, kupionemu w Polsce, zdarzyło się jakoś dotrwać do pierwszego dnia Świąt. Poległo zatem, wraz z pasztetem i kozim serem przy śniadaniu. Czas na opis obu tych win i porównanie z opisanym wcześniej beaujolais nouveau.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Novello, czyli młode włoskie wino. Wino numer jeden: Santa Constanza od producenta Banfi, rocznik oczywiście 2010, alkoholu 12,5%. Obszar pochodzenia: Toskania, dokładniej Montalcino. Kupaż szczepów Sangiovese, Gamay i Syrah. Wino numer dwa: Salta Foss od producenta Paladin, rocznik także 2010, alkoholu 12%. Obszar pochodzenia: Wenecja Euganejska (Veneto). Kupaż szczepów Merlot i Cabernet Sauvignon. Kolor: czerwono-fioletowy. Zapach: w przypadku obu win poprawny, nieskomplikowany, młody. Toskańskie bardziej owocowe, weneckie bardziej winne. Powidoki drożdży rozwiewają się w ciągu pierwszych kilkunastu sekund po odkorkowaniu butelek. Smak: oba lekkie. Toskańskie kwasowość skutecznie równoważy owocowością. Przyjemne. Weneckie kwasowość wzmacnia taninami, wysuszając podniebienie. Niespecjalne. Finisz: krótki, ale innego tu bym się nie spodziewał.

Podsumowując. Pojedynek włoskich novello wygrywa w tym roku Toskania, prezentując wino właściwie równoważące kwasowość, aromatami owocowymi. Novello z Veneto uderzyło w styl chianti, co w przypadku win młodych dobrze skończyć się nie może.

Toskańskie novello jest także moim zwycięzcą w kategorii “młode cienkusze”. Veneto walczy z beaujolais o drugą pozycję. Bo porównując młode wino włoskie, z młodym winem francuskim stwierdzam, że przedstawicielom Italii bliżej do bycia pełnoprawnym winem. Natomiast francuskie nowalijki są dużo bardziej nerwowe i nieprzewidywalne. No i oba novello w tym roku kosztowały mnie po pięć euro, co daje im solidne fory w kategorii cena / jakość.

Na koniec sugestia. W tym roku już nie do wykorzystania, ale na przyszłość przydatna. Czy pijecie novello, czy też beaujolais pamiętajcie o rzeczy najważniejszej. Są to w założeniu wina młode, których nie należy rozkładać na czynniki pierwsze, bo nigdy nie wiadomo do czego się dokopiecie. Zalecane jest natomiast pochłanianie ich w ilościach niezbyt umiarkowanych, w możliwie jak najweselszym i najserdeczniejszym towarzystwie.

 wino

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz