wtorek, 21 grudnia 2010

Grappa: Wielka grappa w małej butelce?

grappa 

Wyobraźcie sobie miejsce przez wieki odizolowane od cywilizacji. Miejsce, do którego dostępu broniło kapryśne morze i poprzecinane wąwozami góry. Miejsce gdzie ludzie żyli swoim własnym rytmem. Miejsce gdzie aby przeżyć trzeba było współdziałać, a nie walczyć z przyrodą. Wyobraziliście sobie to miejsce? Tak. Słyszycie szum fal, pokrzykiwanie morskich ptaków? Rozkoszujecie oczy wyobraźni idyllicznym widokiem kolorowych domków schodzących ku morzu ze stromych wzgórz, zieleniących się krzewami winnymi i drzewami oliwnymi? Nacieszcie się tą sielanką jeszcze przez chwilę, bo jej już nie ma.


Znikała powoli. Forpoczta cywilizacji nadjechała żelaznymi torami, przez tunele wydrążone w chroniących to miejsce górach. Ale prawdziwym końcem izolacji były asfaltowe serpentyny, których jęzory tunelami przebiły się ku morzu. Teraz jeśli zdarzy wam się zabłądzić w to miejsce lipcową, bądź sierpniową porą poczujecie się jak na deptaku w Sopocie latem. Gwar, ścisk, abstrakcyjne ceny. Nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni cywilizacja okazała się atrakcyjniejszym wyborem, niż proste życie w sielskich okolicznościach przyrody. Ale jest jeszcze szansa, żeby uchwycić choć część klimatu tamtych dni. Przyjedźcie w to miejsce tak jak ja, poza sezonem, choćby w listopadzie. Spędźcie tu chwilę, dajcie się wysmagać nadmorskim wichrom, niech oczyszczą wasz umysł. A ja tymczasem zajmę się dzisiejszym tematem głównym, czyli grappą z Cinque Terre, z "tego" miejsca.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Grappa di Cinque Terre Sciacchetrà, alkoholu 42%, mililitrów dwie setki za jedyne 10 euro. Dlaczego taka cena? Otóż grappa ta jest destylowana z podsuszanych winogron, wykorzystywanych w produkcji sztandarowego i najbardziej ekskluzywnego wina z Cinque Terre, zwanego właśnie Sciacchetrà. Biorąc pod uwagę, że pół litrowa butelka wina Sciacchetrà kosztuje najmniej trzydzieści parę euro, cena grappy wydaje się całkiem rozsądna w swej nierozsądności. Zapach: maksimum winogron, zmywacza do paznokci praktycznie brak, jest dobrze. Do tego nuty słodyczy, takiej jak lubię, klarownej. Smak: od początku wytrawny, lekko metaliczny. Z czasem wyczuwalne rodzynki, ale przytłoczone metalicznym posmakiem. Finisz: długi, metaliczny.

Podsumowując. Zapach grappy Sciacchetrà można uznać za wzorcowy. Schody zaczynają się przy smaku. Wytrawna grappa to dla mnie ciekawostka, ale metaliczna grappa to kuriozum. Tym samym odpowiedź na postawione w tytule pytanie jest negatywna. Szkoda, bo aromat rozbudził moją nadzieję na ponadprzeciętny trunek.

cinque-terre

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz