wtorek, 26 października 2010

I love the smell of napalm in the morning

whisk_lagavulin_12cs_j

Lagavulin, ostatnia z trójcy południowo-wschodnich destylarni Islay. Single malty  Ardbega i Laphroaig smakują mi bardzo, czy Lagavulin także? Czas się przekonać.

sobota, 23 października 2010

Il buono, il brutto, il cattivo

wino_zbrodzice_regent_j

Przeglądając ostatnio wina w piwniczce zauważyłem, że tylko nieliczne z nich jeszcze na blogu nie zadebiutowały. Uznałem więc, że nadszedł czas aby polowania na wina ciekawe na polskiej ziemi wznowić. Z piwniczki do Makro mi po drodze było, a jak kiedyś wspominałem, nie jest to najgorsze miejsce na szukanie win ciekawych. Choć z uwagi na oferty obszerność chwilę nam na stoisku z winami zejdzie. Aby czas ten do minimum niezbędnego skrócić, przeczesuję półki według z góry narzuconego klucza. Jakiego? Otóż zwracam uwagę wyłącznie na wina, których ceny są w obramowaniu czerwonym, lub pomarańczowym. Czyli inaczej, na wina z obniżoną promocyjnie ceną. A zapewniam was wiele takich każdego razu można w Makro znaleźć. I tak właśnie do nabycia drogą kupna wybrałem wino polskie czerwone Regent, z winnicy Zbrodzice. Motywacją dla wyboru takiego było, że po raz pierwszy wino polskie winogronowe w sklepie zobaczyłem.

czwartek, 21 października 2010

Rocznikowy dylemat

wino_chianti_cstlnz_j

Dziś kolejne już na tym blogu wino typu chianti z rejonu Lamole, debiut winnicy Castellinuzza. Dla urozmaicenia w dwóch odsłonach, czyli porównanie smaku roczników 2006 i 2007.

poniedziałek, 18 października 2010

Bardolino Classico? Dziękuję, postoję.

wino_cabottura_bardolino_j

Będzie to opowieść o dwóch winach, tradycyjnych, przypisanych do regionu, wytwarzanych i pitych od wieków. Miejscowi wina owe bardzo sobie chwalą jako solidne, stołowe. A jaka jest moja opinia?

czwartek, 14 października 2010

Ripasso, wino z przeszczepioną duszą

wino_cesari_mara_j

Myśląc wina europejskie, najpierw pomyślę wina z tradycją, od pokoleń produkowane w ten sam, spatynowany upływającymi wiekami sposób. Nowoczesne wynalazki zarezerwowane są przecież dla “Nowego Świata”. Ale jak przekonuję się coraz częściej, tak myśląc popełniam błąd uogólniania. Weźmy na przykład bohaterkę dzisiejszej notki, czerwone wino włoskie o szlachetnej i odpowiednio barokowej nazwie Mara Valpolicella Superiore Ripasso. Zapewne receptura jego wyrobu ginie w pomrokach średniowiecza? Nic bardziej błędnego. Pierwsze wina typu ripasso pojawiły się na rynku w roku 1980, a oznaczenie DOC zostało im przyznane w roku 2009. Na czym zaś metoda ripasso polega. Otóż wytłoczyny winogron wykorzystywanych do produkcji mocnych, szlachetnych win Amarone uszlachetniają zwykłe wina czerwone z rejonu Valpolicella na etapie wydłużonej maceracji. Czyli trzymając się myślenia stereotypami, jest to pomysł kapitalistycznych wyzyskiwaczy jak dodając odpady produkcyjne, uszlachetnić smak zwykłego wina i sprzedać o parę euro drożej. A jak się ten pomysł sprawdza w praktyce?

poniedziałek, 11 października 2010

Montalcino, miedź i chleb krasnoludów

montalcino_winogrona_j

Trylogię italiańską weekendową czas kończyć, znaczy się docieram do deseru. Zacznę od ciasteczek migdałowych cantuccini zwanych, które w Toskanii tradycyjną słodkością na koniec posiłku podawaną są. Te twarde kruche ciasteczka macza się w vin santo, czyli słodkim i mocnym winie. Według mnie najlepsze cantuccini, warte swojej wagi w złocie choć szczęśliwie znacznie tańsze, można znaleźć w sąsiadującym z Pontassieve miasteczku San Francesco. A dokładniej w piekarni na via Albizi, pod numerem 11. Są cudownie kruche, aromatyczne i doskonale wchłaniają vin santo, zapewniając rozkosze podniebienia. Ale ostrzegam, próbując cantuccini z San Francesco już nigdy nie spojrzycie w stronę ich imienników dostępnych w polskich sklepach, których biszkoptowy smak i kamienna twardość nie mają nic wspólnego z prawdziwymi cantuccini. Samym vin santo zajmę się przy innej okazji, już wkrótce.

czwartek, 7 października 2010

Lampredotto, Traminer, Chianti Rufina

wino_cdt_chianti_j

Poprzedni wpis przeniósł nas do słonecznej Italii. Z wyłączeniem Mediolanu tym razem, który raczej w klimaty szarugi jesiennej dotkniętej efektem cieplarnianym się wpisał. Miejsce akcji zostało zarysowane, powody wyprawy także, czas zatem skupić się na rozkoszach podniebienia. Zatem zacznijmy.

środa, 6 października 2010

Mediolan, Florencja, Pontassieve, Montalcino i wino

dworzec_mediolan_j

Rym w tytule kiepski, lecz chcąc w jednej linijce podsumować piątkowo-poniedziałkowy wypad do słonecznej Italii, tak by to w skrócie od strony napojów i miejsc odwiedzonych wyglądało. Ale po kolei.