wtorek, 30 listopada 2010

Bo nie zna życia, kto nie służył w marynarce...

pogoria

Listopadowa mżawka powoli zmywała całun mgły znad pogrążonego we śnie miasta portowego Gdynia. Zapiąłem sztormiak, zarzuciłem na plecy worek żeglarski. Lekko przygięty do ziemi, wytrzymując pełne dezaprobaty spojrzenie kota ruszyłem wraz z moją lepszą połową na spotkanie przygody. Trzydzieści godzin później dotarliśmy do miasta portowego Imperia, gdzie czekała ona, piękna, smukła barkentyna "Pogoria".

czwartek, 18 listopada 2010

Beaujolais nouveau, czyli triumf marketingu

wino

Miało być zupełnie o czymś innym, ale jak to z najlepszymi planami myszy i ludzi bywa będzie o beaujolais nouveau, które właśnie sączę. Czyli o winie chyba już na dobre zadomowionym w naszym komercyjnym cyklu rocznym. Sądzę tak po fakcie, że nawet w radia publicznego programie Trzecim o Beaujolais Nouveau rano wspomnieli. A przecież jeszcze nie tak dawno w hipermarketach zdarzało mi się widywać leżakowane beaujolais nouveau z roku poprzedniego, zgroza.

wtorek, 16 listopada 2010

Subiektywność obiektywna

wino

(Aktualizacja: 18 stycznia 2011 - Trochę poczytałem, przemyślałem i zmodyfikowałem format notek degustacyjnych. Więcej tutaj.)

Zacznę od wyznania. Odkrywczego. Jestem subiektywny w opisach na tym blogu publikowanych, ale nie w ocenach bynajmniej. Aby tą tezę wewnętrznie sprzeczną wydawałoby się poprzeć przedstawię dziś przedstawiciela mojego ulubionego gatunku wina, obok australijskich mocarzy spod znaku Shiraza oczywiście. Gatunku, który zwie się chianti.

środa, 10 listopada 2010

Francja elegancja

wino

Zaczynam dostrzegać plusy pisania bloga o winie. Otóż znajomi zapraszając mnie starają się wydobyć ze spiżarek i składzików co ciekawsze flaszki. W ten sposób trafiła mi się okazja do spróbowania “Wielkiego wina z Bordeaux” jak stanowi dumnie napis na dole etykiety.

niedziela, 7 listopada 2010

... i wino

wino

Dyptyku o winie część druga, jakby nie patrzeć ostatnia. Jako że pojedynek północy z południem obiecałem, to wino numer dwa z krainy gdzie wszystko stoi na głowie pochodzi, znaczy się Australii. Z winem numer jeden łączy go zaledwie bycie winem czerwonym wytrawnym, reszta zupełnie inna jest. Dlaczego zatem tutaj się znalazło? Powód dobry ku temu jest, ale przedwcześnie wolałbym go nie zdradzać. Proszę o brawa, wino numer dwa na scenie się pojawia.

piątek, 5 listopada 2010

Wino...

wino

Dla odmiany spróbuję dyptyku o winie. Część pierwsza dziś, część druga w przeciągu godzin czterdziestu i ośmiu. Żeby suspensu nie psuć dziś na temat pomysłu, treści i celu zabiegu takiego będzie niewiele. Na razie wystarczy, że w kategoriach pojedynku północy z południem traktować ten dyptyk winny należy. Z postawionym w tle pytaniem. Co sprawia, że wino intryguje lub niedosyt pozostawia? Wstępu dość, wino numer jeden na scenie się pojawia.

wtorek, 2 listopada 2010

Prosta historia z winem w tle

wino

Środek tygodnia, zabiegany dzień, w domu dopiero pod wieczór. Decyzja co do obiadu, kolacji właściwie. Makaron,  będzie najszybciej. Sos z tego co było otwarte, a niedokończone w lodówce. Siekane chorizo, papryczki ostre w dwóch odmianach (chili i pieprzowe), trochę oliwek, czosnku, oliwy, sosu pomidorowego, fasolki czerwonej. Aromatyczny, pikantny, mocny. Jakie wino do tego? Weźmy Chianti Classico z winnicy I Fabbri. 100% winogron Sangiovese. Zero beczki, tylko stal i do butelek. Prosta receptura, ale podobno mocny, pierwotny smak. Zobaczmy.