czwartek, 6 stycznia 2011

Wino: Trzy pionowo, znaczy Chianti

wino-chianti

W Nowy Rok miałem okazję zorganizować małą degustację dla przyjaciół, z trzema chianti obsadzonymi w rolach głównych. Rolę supportu odgrywały: hiszpańska cava Mas Geroni - której przyjrzę się w jednej z kolejnych notek, a która posłużyła do wzniesienia noworocznego toastu i Soave Classico Nibai znad Gardy - gładkie, aromatyczne  białe wino, które swój opis na blogu już ma, tutaj.

Przechodząc jednak do clue wieczoru. Ponieważ szczep winny Sangiovese niejedno oblicze potrafi zaprezentować, tym bardziej jeżeli w kupażu z innymi winogronami występuje, zaplanowałem degustację tak aby stopniowo przechodzić od właściwego młodości nieokrzesania do dojrzałej elegancji. Tym samym na pierwszy ogień poszło prostolinijne wino Chianti Classico I Fabbri, rocznik 2008 z białoczerwoną etykietą, opisane tutaj. Kolejne wino, czyli Chianti Classico Castellinuzza, rocznik 2006, opisane tutaj, zaprezentowało jak pięknie bukiet kupażowanego Sangiovese potrafi się rozwinąć jeżeli damy mu parę lat. Przygotowało tym samym grunt pod, w założeniu, absolutną gwiazdę wieczoru – wino Chianti Classico Riserva I Fabbri, rocznik 2003. Wino w sprzedaży sklepowej już nieobecne, którego butelkę nabyłem bezpośrednio w winnicy I Fabbri późną wiosną tego roku.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Wino Chianti Classico Riserva I Fabbri, rocznik 2003, DOCG, alkoholu 14%. Jest to kupaż winogron Sangiovese, z gronami Cannaiolo, Malvasia i Trebbiano. Jeden z ostatnich tego rodzaju z regionu Lamole, gdyż obecnie wina Chianti Classico Riserva są w regionie Lamole wytwarzane w 100 procentach z winogron szczepu Sangiovese. Przed opuszczeniem winnicy wino dojrzewało osiemnaście miesięcy w beczkach z francuskiego dębu i sześć już w butelkach. Kolor: ciemnobordowy, nieprzejrzyste. Przy takich jak to, paroletnich winach warto pamiętać o pozostawieniu butelki w pozycji pionowej na parę godzin do odstania przed dekantacją. Pozwala to uniknąć wirujących w kieliszkach osadów. Zapach: intensywny od samego początku. Słodkawy, nuty świeżych fig, lekko palony. Dalej kwiaty i jeżyny, ale słodkie, malinowe. Wizualnie doznania nosa można określić jako podobne do palety aromatycznej jeżynowych krzaków, na pełnej kwiatów łące w letnim słońcu. Smak: zaczyna się klasycznie dla chianti dominującymi garbnikami, ale od razu w towarzystwie aromatów owocowych. Po kilkunastu sekundach owoc, jeżyna, równoważy garbniki i tak zostaje. Finisz: długi, garbnikowo-owocowy, utrzymuje się ponad minutę.

Podsumowując. Najpierw technicznie. Wyraźny owoc. Wyczuwalne, lekko ściągające garbniki. Kwaskowatość znikoma, cukru resztkowego brak. Ciało średnie, wino do picia teraz, już bardziej się nie rozwinie. A teraz obrazowo. Pozostałe dwa chianti biorące udział w degustacji, Riserva I Fabbri wyprzedziło o przynajmniej dwie długości. Bogaty bukiet owocowo-kwiatowy równoważony przez wytrawność delikatnie ściągającą usta zachwycił. Umiarkowana esencjonalność i lekkie zmętnienie uwydatniły owocowy charakter tego wina. Całość złożyła się na najlepsze chianti jakie zdarzyło mi się opisywać na blogu. Aż szkoda, że szanse na zdobycie kolejnej butelki Riserva I Fabbri są iluzoryczne.

Ale to jeszcze nie koniec historii Chianti Classico Riserva I Fabbri na tym blogu. Tak klasowego chianti szkoda byłoby nie porównać z innymi włoskimi przedstawicielami winnej wagi ciężkiej. Co też w następnym wpisie uczynię. Toskańskie Nobile di Montepulciano i piemonckie Barolo Brunate nadchodzą.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Mein Gott ... komentarz i ocena powala ..., ale tez ostatnie Chianti super, sadze ,ze znajdziemy /moze i wespól w zespól jeszcze pelniejsze ciala botiglie!!!
Saluti & salute

Andrzej B.

Prześlij komentarz