wtorek, 4 stycznia 2011

Światowe wina i polskie sztachety

 kevin-zraly-wino

Pod choinką znalazłem opasłe tomiszcze. Twarda oprawa, kredowy papier, 350 stron tegoż papieru. Łącznie trochę ponad półtora kilograma wiedzy o winie kosztujące tyle co flaszka dojrzałego dobrego wina. Znaczy się znalazłem książkę “Wino: Kurs wiedzy” Kevina Zraly. Książkę udoskonalaną przez ostatnie dwadzieścia pięć lat, książkę którą chciałem przeczytać i którą warto zrecenzować.

Zacznę od osoby autora. Kevin Zraly – winomaniak, winny obieżyświat, osoba przez wiele lat zajmująca się winami w restauracji “Windows on the World”. Restauracji, której niestety już nie ma, tak jak nie ma budynku WTC, w którym się znajdowała. Ale nie obiegajmy od tematu. Oprócz tworzenia karty win i odwiedzania winnic na całym świecie, Kevin Zraly od ćwierć wieku prowadzi kursy dla winomaniaków pragnących poszerzyć swoją wiedzę o winie. Kursy, do których książka “Wino: Kurs wiedzy” jest podręcznikiem. Zajrzyjmy zatem do środka i oceńmy.

“Wino: Kurs wiedzy” zaczyna się wstępem wyjaśniającym pokrótce interakcję wina z ludzkim aparatem smakowo-węchowym. I już od pierwszych stron można dostrzec, że autor wzorowo realizuje kanon amerykańskiego pisania podręczników. Choć informacji jest sporo, to ich selekcja jest bez zarzutu. Tam gdzie zostaje poczucie pewnego niedosytu Kevin Zraly podpowiada jakie książki wiedzę poszerzyć pomogą. Sam sposób podania informacji zostawia czytelnikowi wybór, czy potraktuje tekst jako czytadło do poduszki, czy też poradnik wręcz encyklopedyczny. Przyznam się, że sam najpierw w przeciągu dni trzech pochłonąłem “Wino: Kurs wiedzy” niczym powieść historyczną. A teraz sięgam do wybranych stron, jak do encyklopedii.

Kurs właściwy otwierają trzy lekcje poświęcone białym winom – francuskim, amerykańskim i niemieckim. Kolejne cztery lekcje to czerwone wina – francuskie (osobno Burgundia i Bordeaux), kalifornijskie, hiszpańskie i włoskie. Lekcja ósma, dotyczy szampana, sherry i porto. W edycji polskiej dodano, w formie broszury, cenną dla polskiego czytelnika lekcję dziewiątą – wina polskie, autorstwa Wojciecha Bońkowskiego. Aneksem do całego kursu są dwa rozdziały ogólne. Pierwszy z nich, zwięzły, acz treściwy poświęcony jest pozostałym krajom winiarskim. Drugi, to wytłumaczenie postrzegania aromatów i smaków w sposób popularnonaukowy, porady odnośnie łączenia wina i potraw oraz strategii zaopatrywania piwniczki.

Jak wspomniałem do plusów książki zaliczam jasny język i wciągający styl pisarza, nie zabity przez tłumaczenie, a także dobrą selekcję wiedzy. Ponadto warte docenienia są anegdotki i fakty podawane na marginesach, pomysły na degustację “ćwiczebną” pod koniec każdego rozdziału i bogata oprawa graficzna całości. Ukłon w stronę redakcji polskiej należy się według mnie za pozostawienie cen opisywanych win w dolarach, a nie automatyczne przeliczanie na złotówki. Choć ideałem byłoby skonfrontowanie realiów amerykańskich z polskimi i “lokalizacja” książki ,poprzez podanie w nawiasach polskich cen sklepowych omawianych win.

Minusem książki “Wino: Kurs wiedzy” dla polskiego czytelnika jest natomiast “amerykocentryczność” całości, czyli ścisłe dostosowanie do realiów rynku amerykańskiego. Kevin Zraly przyjmując postrzeganie winisfery przez amerykańskiego winomaniaka skupia się na winach francuskich, amerykańskich (w całej rozciągłości, łącznie ze stanem Nowy Jork) i białych niemieckich. Natomiast dwóch największych światowych producentów wina, Hiszpanię i Włochy, bardzo interesujących z polskiego punktu widzenia, opisuje dość pobieżnie i wyrywkowo. Także cały Nowy Świat i jego wino, załapuje się dopiero na rozdział pozalekcyjny.

Biorąc pod uwagę powyższy zarzut warto sobie uświadomić, że książka “Wino: Kurs wiedzy” to nie encyklopedia win świata. Nie jest też, ani też ambicji bycia nie ma, pierwszą i ostatnią lekturą, którą winomaniak powinien przeczytać. Jest natomiast ciekawą książką, porządkującą wiedzę winomaniaka na temat klasycznych regionów i szczepów winnych. Tym samym tworzy solidny fundament do dalszego pogłębiania wiedzy o wybranych zagadnieniach we własnym zakresie.

Podsumowując. “Wino: Kurs wiedzy” jest idealną pozycją “do poduszki” dla winomaniaka z pewnym doświadczeniem praktycznym, liczonym degustowanymi winami. Uporządkuje wiedzę, niektóre rzeczy wyjaśni, w niektórych przekonaniach utwierdzi, bądź od nich odwiedzie. Natomiast początkujący winomaniacy, powinni rozszerzyć lekturę książki “Wino: Kurs wiedzy” o zajęcia praktyczne, możliwie zbliżone do scenariuszy zawartych po każdej lekcji. Bo aromatu i smaku wina, co Kevin Zraly często podkreśla, nie da się przeczytać, trzeba go doświadczyć. A wtedy ze zrozumieniem szczegółów technicznych nie będzie problemu.

P.S.
Tytuł mojej notki zainspirowała urocza wzmianka Wojciecha Bońkowskiego o moczeniu, przez niektórych polskich winiarzy, sztachet w zbiornikach z winem dla uzyskania “posmaku dębiny”. Zestawiona z wcześniejszymi kilkuset stronicami o szlachetnych metodach produkcji pozostawiła w mej wyobraźni trwały ślad.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czemu mysmy tegoż dzieła nie obejrzeli ?/ nawet!/ nie wiem kupowac czy nie

Andrzej B.

Photo Solo Jam pisze...

Tyle się działo, że oglądanie dzieła jakoś z agendy wypadło. Jest przy tym pretekst żeby się po raz kolejny przy winie spotkać.

Prześlij komentarz