wtorek, 18 stycznia 2011

Wino: O metodyce degustacyjnej rozważania

wino

(Aktualizacja 9 lutego 2011r. - Opis dalszej ewolucji ocen wina na tym blogu znajdziecie tutaj.)

O miejscu zwanym Cinque Terre już trochę pisałem, o grappie stamtąd także, na liście oczekujących zostało zatem wino. Dzisiaj tą zaległość nadrobię.

Zanim jednak do degustacji wina Cinque Terre przejdę o formie notek degustacyjnych na moim blogu słów parę. Otóż ten opis będzie ostatnim wina pitego jeszcze w roku 2010, wina ocenianego według “starej formuły”. Formuły, która sprawdzała się od strony barwności i poetyki,  przyzwoicie obrazowała głębię i kapryśność wina, ale niedomagała przy porównaniach pomiędzy różnymi winami. Aby to zmienić, przyznam się, nad systemem punktowym nawet myślałem. Jednak wtedy musiałbym mieć wino bazowe, taki “wzorzec metra”, do którego każde kolejne wino porównać bym mógł. Co więcej powinno ono każdą degustację otwierać, pomagając “skalibrować” skalę odczuć. Przy blogu poświęconym bogactwu smaków wina przede wszystkim, a nie zabawom statystycznym rozwiązanie takie cokolwiek problematycznym, o ile nie absurdalnym mi się wydało. Dlatego szukałem dalej. I znalazłem.

Czytając, recenzowaną już tutaj, książkę Kevina Zraly “Wino: Kurs wiedzy” na samym wstępie trafiłem na model degustacji jednominutowej. W skrócie próbując wina dajemy mu przy drugim łyku, po pierwszym na oswojenie kubków smakowych, minutę na wykazanie się. Dzielimy przy tym minutę na kwarty. W pierwszej obserwujemy słodycz i kwasowość. W drugiej kwasowość i owoc ważymy. W trzeciej opinie swoją formułujemy równowagę między kwasowością, owocem a garbnikami oceniając. Jeśli w czwartej aromaty i smak nadal czujemy, znaczy się wino wagi cięższej się trafiło.

Początkowo degustacja wina z zegarkiem w ręku cokolwiek abstrakcyjną czynnością wydać się może. Ale po trzech, czterech takowych degustacjach zegarka już nie potrzeba, a ocenę według mnie mierzalną i obiektywną otrzymujemy. Dlatego też z nowym rokiem 2011 formułę notek degustacyjnych rozszerzyłem o ten jednominutowy element. Mam nadzieję, że w przyszłości pozwoli mi to skutecznie wina różne porównywać. Natomiast na pożegnanie ze starą formułą, skosztuję białego wina z winnicy Cinque Terre.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Białe wino włoskie z winnicy Cinque Terre, będącej spółdzielnią rolniczą. Niestety za mojej bytności tam dostępne było jedynie wino będące kupażem winogron pochodzących zarówno z różnych szczepów, jak i z różnych winnicy. Cóż jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Co do winogron w produkcji użytych dominuje szczep Bosco, a towarzyszą mu  szczepy Abarola i Vermentino. Rocznik 2009, alkoholu 12,5%, DOC, V.Q.P.R.D. Zapach: zaczyna się delikatnym aromatem cytrusów i kończy delikatnym aromatem cytrusów. Smak: na początek jabłko z miętą, następnie cytrynowa kwaskowatość. Rozwija się w lekko pikantny, bardziej imbirowy niż pieprzowy. Na zakończenie soczyste, nabrzmiałe słońcem (nie mogłem się powstrzymać) cytryny. Finisz: Kwaskowaty, lekko pikantny (tym razem pieprzowy), umiarkowanie długi.

Podsumowując. Ciekawy, owocowy zapach. Smak i finisz lekkie, orzeźwiające, może zbyt kwaskowate. Nie patrząc na cenę - solidne, smaczne białe wino. Patrząc na cenę, euro 8 i pół, ekscentryczna pamiątka z ciekawego miejsca. Ale przecież nie wszystko w życiu można i warto przeliczać podług ceny, czyżn’t?

oliwki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz