wtorek, 22 lutego 2011

Saeco Xelsis, czyli automatyczne espresso

espresso

Początek roku 2011 okazał się dla mojego ekspresu Krups 7240 początkiem końca. To że odmówił mielenia kawy specjalnie mnie nie zdziwiło, w końcu od ostatniej awarii upłynął już prawie rok, czyli na nową usterkę nadszedł po prostu czas. Zdziwił mnie jednak serwis, który oprócz młynka (niecałe sto złotych) znalazł jeszcze jedną usterkę, poważniejszą i wycenił naprawę na złotych trzysta pięćdziesiąt. Mówiąc krótko w tym momencie straciłem cierpliwość do Krupsa i zacząłem poszukiwania nowego ekspresu.

Kryteria, którymi się kierowałem były jasne. Chciałem kupić ekspres równie prosty w obsłudze i konserwacji jak Krups 7240, umożliwiający dodatkowo łatwe przygotowywanie kaw z mlekiem (cappuccino, caffe latte, latte macchiato) i stosowanie oprócz kawy ziarnistej, także kawy mielonej. Po wstępnej kwerendzie w Internecie, połączonej z wielce interesującą lekturą forum caffeprego.pl, zawęziłem wybór do dwóch marek: Saeco i Jura. Ostatecznie wybrałem model Saeco Xelsis, który przebił konkurencję między innymi automatycznym systemem czyszczenia przewodów mleka po każdym użyciu, tym samym będąc w swojej kategorii cenowej najbardziej “wszystko mogącym i samo robiącym” ekspresem.

Ponieważ od zakupu minęły dwa tygodnie uznałem, że nadszedł czas na podzielenie się pierwszymi wrażeniami z użytkowania ekspresu Saeco Xelsis. W przyszłości wpis ten będę aktualizować o wrażenia z długoterminowego użytkowania.

saeco_xelsis

Kupowany w RTV Euro AGD ekspres Saeco Xelsis kosztował mnie niecałe cztery tysiące złotych. Patrząc na ceny innych automatów umieszcza go to w wyższych stanach średnich. Cóż zatem dostajemy w zamian? Po pierwsze całkiem sporą maszynę, ważącą dwadzieścia parę kilo, i mierzącą 44cm x 28cm x 38 cm (długość z tacką i wtyczką z tyłu x szerokość x wysokość). Dodatkowo aby dosypać kawy i dolać wody musimy mieć jeszcze prawie 11 cm prześwitu pomiędzy ekspresem, a ewentualną szafką nad nim. Wyjęcie zbiornika na wodę wymaga minimum 22 cm prześwitu. Jakość wykonania jest bardzo dobra, metalowy korpus z chromowanymi dodatkami wzbudza zaufanie. Niestety poprzednie zdanie nie dotyczy pojemnika na mleko, który jest cały plastikowy i przy “zatrzaskiwaniu” go w pozycji roboczej, co wymaga przyłożenia pewnej siły, zastanawiam się kiedy usłyszę trzask pękającego tworzywa.

Wystarczy o wyglądzie, przejdźmy do dostępnych funkcji i wrażeń z użytkowania. Podobnie jak Krups Saeco Xelsis ma elektroniczny wyświetlacz. Ma też dwa dodatkowe, według mnie przydatne udogodnienia. Po pierwsze, można na nim zdefiniować siedmiu użytkowników (plus domyślny użytkownik fabryczny). Każdy z użytkowników może dopasować ustawienia przygotowywanych przez ekspres napojów do własnych wymagań. Po drugie, pięć napojów standardowych (espresso, espresso macchiato, cappuccino, caffe latte, latte macchiato) jest dostępnych bezpośrednio pod przyciskami po lewej i prawej stronie ekspresu. Jest też szósty przycisk (Special), który daje dostęp do wyboru z wyświetlacza pozostałych opcji (kawa po amerykańsku, gorące mleko, para, gorąca woda).

W ramach ustawień można regulować:

  • ilość mielonej kawy – wybierając na wyświetlaczu od 1 do 3 ziarenek, czyli 7, 9 lub 10,5 gram kawy,
  • długość zaparzania wstępnego - 3 stopnie,
  • objętość nalewanej kawy, mleka, wody – niestety nie podajemy w mililitrach, ale przesuwając stopniowo wskaźnik na wyświetlaczu od 0 do Max,
  • spienianie mleka – 3 stopnie.

Dodatkowo przy wylewce dostępne jest pokrętło SBS (Saeco Brewing System), które wzmacnia kawę i podrasowuje cremę.

Po przetestowaniu powyższych ustawień w różnych konfiguracjach stwierdzam, że jakość kaw przygotowywanych przez Saeco Xelsis jest naprawdę przyzwoita:

  • espresso* - 25ml z 7g kawy ekspres zaparza w 19 sekund (od prychnięcia z wylewki, poprzez wstępne zaparzanie do końca nalewania). Crema co prawda jest podrasowana przez SBS, ale według mnie wypada przyzwoicie i jest trwała jak pianka na Guinnessie, patrz zdjęcie. Wyjątkiem jest tylko pierwsze espresso robione po włączeniu. Po pierwsze z wylewki prycha wtedy woda, dlatego warto podstawić filiżankę później. Po drugie crema jest jasna i nietrwała. Można je tym samym uznać za typowy sink shot.
  • latte macchiato - wyśmienite, może konkurować z barowymi. Na starcie elegancko trójwarstwowe (mleko, kawa, pianka). Pianka utrzymuje się do samego końca, mleko z kawą dość szybko się mieszają.
  • cappuccino – jak wyżej, z rogalikiem na śniadanie pełen odlot.

Dodatkowym bonusem są: wydajna dysza pary i możliwość spieniania samego mleka. Można te funkcje wykorzystać robiąc bardzo smaczne kakao, według następującego przepisu. Do wysokiej, grubościennej szklanki nalewamy 2/3 mleka i dosypujemy dobrej czekolady w wiórkach (np. belgijskiej). Dyszą pary podgrzewamy aż do rozpuszczenia się czekolady w mleku, po czym dopełniamy całość spienionym mlekiem z dozownika. Voila! Kakao z solidną, smaczną pianką gotowe. Porównując Saeco Xelsis z poprzednikiem, stwierdzam że poczciwy Krups XP7240 to jednak inna, niższa liga.

Wygląd i funkcje były, wrażenia smakowe też, została kultura pracy i ergonomia użytkowania. Odnośnie kultury pracy mogę wypowiadać się tylko w samych superlatywach. Saeco Xelsis to cichy ekspres. Przy uruchamianiu, płukaniu, przygotowywaniu kawy nie wpada w wibracje, a hałas młynka, czy pompy wodnej choć słyszalne nie dominują nad szumem otoczenia. Dźwiękowo jest irytujący tylko w jednym przypadku – podczas korzystania z dyszy pary, kiedy wydaje piskliwe, świszczące dźwięki. W zestawieniu z kulturą pracy Krupsa XP7240, który przypominał hałaśliwy ciągnik, to znów zupełnie inna liga.

Jeśli chodzi o ergonomię użytkowania, na plus zaliczyłbym:

  • łatwość wyboru między kawą ziarnistą, a mieloną,
  • możliwość uzupełniania wody przez wygodnie umieszczoną wlewkę z górnej, przedniej części zbiornika (eliminuje konieczność wyciągania całości),
  • zdejmowaną nakładkę wylewki kawy, umożliwiająca podstawienie wysokich szklanek,
  • automatyczne czyszczenie przewodów mlecznych, które sprowadza konserwację pojemnika na mleko do gruntownego przepłukania wodą raz na tydzień,

Nie mam zastrzeżeń do konieczności mycia bloku zaparzającego raz w tygodniu, co wygląda groźnie w instrukcji, a w rzeczywistości przekłada się na dwie minuty pracy. Natomiast słabą stroną według mnie są tacki ociekowe i pojemnik na zużyte ciastka kawowe. Tacki są dwie, wewnętrzna i zewnętrzna. O ile zewnętrzna jest jeszcze w miarę pojemna, to wewnętrzna jest wielkości naparstka. Żeby ją wymienić, trzeba wyjąć także pojemnik na ciastka kawowe (też niegrzeszący pojemnością). Przy użytku domowym i płukaniu towarzyszącym obowiązkowo uruchamianiu i wyłączaniu ekspresu opróżnianie wewnętrznej tacki staje się czynnością codzienną. Rozumiem ograniczenia konstrukcyjne, ale budując ponad dwudziestokilogramowy ekspres o słusznych gabarytach można było to lepiej rozwiązać.

Drugą pomyłką jest wspomniany wcześniej sposób określania objętości nalewanego napoju. Uzyskanie np. 25ml espresso wymagało ode mnie 4 prób i skorzystania z wyskalowanego w mililitrach kieliszka. A ekspres pokazuje wskaźnik wypełniony na 3 kliknięcia od lewej. Dobrze, że można zdefiniować użytkowników i przypisać im indywidualne ustawienia poszczególnych napojów. Bo inaczej musiałbym pamiętać, że espresso to 3 kliknięcia w objętości kawy, a cappuccino to 3 dla kawy i 4 dla mleka (podziałka mleka jest inaczej wyskalowana) itd., itp. A to nie byłoby fajne.

Podsumowując. Saeco Xelsis to ekspres, który robi bardzo dobre kawy, jest łatwy w obsłudze, cichy i solidnie wykonany. Są w nim rzeczy do dopracowania, ale są to na szczęście drobiazgi. Na chwilę obecną mogę go polecić z czystym sumieniem.

Kwestią otwartą pozostaje natomiast jego niezawodność. O połowę tańszy Krups XP7240 wytrzymał prawie trzy i pół roku (z trzema naprawami pomiędzy). Xelsis aby być równie ekonomiczny powinien wytrzymać prawie siedem lat. Czy jest to możliwe? Czas pokaże.

saeco_xelsis_krups

*Proszę nie bić w komentarzach. Zdaję sobie sprawę że prawdziwe espresso to tylko z ekspresu kolbowego. Jednak według mnie dla niedzielnego kawosza różnica między espresso z Saeco Xelsis, a barowym będzie pomijalna.

(12 stycznia 2012r) Parę refleksji po prawie rocznym użytkowaniu ekspresu Saeco Xelsis.

saeco_xelsis_krups

Rok później i ponad tysiąc kaw dalej uznałem, że warto zaktualizować oryginalną notkę. Zacznę od tego co mi przez ten rok doskwierało najbardziej. Chodzi o mikroskopijny, wewnętrzny zbiornik ociekowy. Robiąc parę kaw jednocześnie, bo są goście przykładowo, pewnym jest że trzeba będzie zrobić przerwę na jego opróżnienie. Niby mała rzecz, a uciążliwa.

Odkryłem też jeden błąd konstrukcyjny, tak bym to nazwał. Błąd ten dotyczy zbiornika na mleko. Występuje zaś, jeśli przestawi się nalewak do pozycji „spocznij” przy prawie pełnym zewnętrznym zbiorniku ociekowym. Mamy wtedy dużą szansę, że po automatycznie aktywowanym cyklu czyszczenia, kanaliki zbiornika na mleko nie zostaną odpowietrzone. Skutek? Całe mleko powoli wycieknie do zbiornika ociekowego, a stamtąd na blat. Szczęśliwie przez rok zdarzyło mi się to dwa razy zaledwie.

Wystarczy narzekania, przejdę teraz do pozytywów, bo jakby na to nie patrzeć przez rok ekspres Saeco Xelsis przysparzał mi głównie pozytywnych emocji. Cappuccino i late macchiato z niego to pełen odlot, mistrzostwo świata i poziom dobrego baru. Z espresso też jest nieźle, choć przy pierwszym trzeba się trochę nagimnastykować. Dokładniej zaś, odczekuję z podstawieniem filiżanki, aż ekspres zmieli, siorbnie, plunie resztką wody z płukania przy uruchamianiu i dopiero jak zobaczę czekoladową strużkę kawy podstawiam. W ten sposób nawet pierwsze espresso da się pić bez przykrości. Wiadomo, kryzys, nie ma co sink shota do zlewu wylewać.

Pojemnik na mleko sprawdza się dobrze. Łatwo utrzymać go w czystości, przyłączanie i odłączanie nie sprawia problemu, wbrew pierwszym obawom plastiki nie pękają. A że jest zewnętrzny, to trzymam go w lodówce, dzięki czemu do trzech dni od napełnienia mleko spienia się prawidłowo. Po trzech dniach mleko z pojemnika nadaje się tylko do zlewu. A sam pojemnik do mycia. Nie stanowi to jednak problemu, gdyż przy codziennym cappuccino o poranku mleka w pojemniku starcza akurat na tyle.

Kolejny pozytyw to możliwość wyboru użytkownika, z przypisanymi do niego indywidualnymi recepturami na poszczególne kawy. Jest to tak wygodne i funkcjonalne, że nie wyobrażam sobie obecnie ekspresu bez takiej opcji. Ja mam swoje ustawienia, moja lepsza połowa swoje, rodzina, znajomi swoje. To się sprawdza.

Kończąc słów parę o czyszczeniu jeszcze. Odkamienianie jest bardzo proste, płyn odkamieniający do ręki i postępować zgodnie z instrukcją. Cotygodniowe czyszczenie, czyli wyjąć blok zaparzający, przepłukać, osuszyć, włożyć, zajmuje kilka minut. Najbardziej obawiałem się smarowania bloku zaparzającego. Szczęśliwie w praktyce okazało się to znacznie prostsze, niż na niezbyt dokładnych rysunkach w instrukcji. Tylko trzeba najpierw dobrze blok zaparzający obejrzeć i prowadnice zlokalizować. Później wystarczą, trzy, cztery pociągnięcia tubką ze smarem i gotowe.

Ekspres zaś działa dziś równie cicho i sprawnie jak przed rokiem.

16 komentarzy:

bagi pisze...

Po przeczytaniu Twojej recenzji zdecydowałem się kupić ten ekspres generalnie jestem z niego zadowolony. Nurtuje mnie tylko jeden problemik temperatury kawy latte macchiato, cappuccino, ( kaw z mlekiem) Według mnie i mojej żony jest za zimna. Przestawiłem w profilu danej kawy temperaturę na max, ale to i tak mało. Jestem ciekaw czy Masz takie same odczucia?
Tak samo zalewając wodą z ekspresu herbatę uważam ze jest za zimna.

Poz.
Jarek
bajer@op.pl

Photo Solo Jam pisze...

Dla mnie temperatura kaw z mlekiem jest odpowiednia, ale jeżeli bym miał ją określić to powiedziałbym "średnio ciepła". Po wcześniejszych doświadczeniach ze wspominanym Krupsem wydaje mi się, że ekspresy automatyczne już tak mają.

Co do gorącej wody, to wcześniej tej opcji nie wykorzystywałem, ale po twoim komentarzu sprawdziłem termometrem jej temperaturę. W dwóch kolejnych pomiarach wyszło mi 60 stopni Celsjusza, czyli szału nie ma. Nawet do zalewania zielonej herbaty taka temperatura wystarczającą nie będzie.

bagi pisze...

....dosypujemy dobrej czekolady w wiórkach (np. belgijskiej).

Gdzie taką czekolade kupic???

Photo Solo Jam pisze...

Ja kupuję płatki czekoladowe firmy Dolfin w Almie. Mają tam wersję białą, mleczną i gorzką, najlepszy według mnie jest miks wszystkich trzech.

Anonimowy pisze...

dzieki za recenzje, bardzo pomocna ,czy miales jakies problemy z elektronika ?

Photo Solo Jam pisze...

@Anonimowy

Dzięki. Z elektroniką problemów nie miałem. I proszę o podpisywanie się nad / pod komentarzami.

Asik pisze...

Mam takie pytanko: Jak wysoka szklanka zmieści się do zrobienia latte??

Asik

Konrad Jagodziński pisze...

@Asik

16,5 cm po zdjęciu nakładki nakładki do espresso

Asik pisze...

Wow! To super chyba żaden z ekspresów nie ma takich możliwości aby zmieścić tak wysoka szklankę. Po przeczytaniu Twojej recenzji rozwiały się moje wszelkie wątpliwości, a info ws. możliwości zastosowania wysokich szklanek postawiło kropkę nad "i" w podjęciu decyzji. Dziękuje bardzo :-)

Konrad Jagodziński pisze...

@Asik

Właśnie mnie olśniło, że mierząc prześwit ekspresu, mierzyłem od tacki do wylewki kawy, a wylewka mleka jest trochę niżej (1-2 cm). Zmierzę to raz jeszcze dzisiaj wieczorem.

Sorki za zamieszanie.

Asik pisze...

Oki :-) Będę czekać na info.

Konrad Jagodziński pisze...

@Asik

Zmierzyłem raz jeszcze. Szklanki, których używam mają maksymalnie 14,5 cm wysokości i się mieszczą. Prześwit między wylewką do mleka, a tacką to maksymalnie 15,5 cm. Zatem przy lekkim przechyleniu, żeby minąć krawędzią szklanki niższą część wylewki, zmieszczą się szklanki takiej wysokości (15,5 cm).

Asik pisze...

Dziękuje bardzo za wyczerpujące info :-)Jakby coś mnie jeszcze nurtowało napisze ;-p

Anonimowy pisze...

Ciekawy jestem czy nadal używasz tego ekspresu jeżeli tak to proszę o informację ile razy był w serwisowany itp. natomiast jeżeli nie to na jaki zamieniłeś i czy jesteś zadowolony z zmiany? Osobiście zastanawiam się nad kupnem ekspresu i rozważam opisywany lub DeLonghi ESAM6900.M MŁYNEK Czekolada

Konrad Jagodziński pisze...

Używam, odpukać w serwisie jeszcze z nim nie byłem. Jedną usterkę naprawiłem sam, gumowa cześć w ściance wewnętrznej tacki odbierającej wodę wymagała podklejeniu. Poza tym zero problemów. Z regularnych czynności serwisowych trzeba pamietać o odkamienianiu.

bagi pisze...

Expres kupiony marzec 2011 zrobione 16480 kaw zero serwisu rok temu wymiana uszczelki na tłoku w bloku zaparzacza (kupiłem w firmie „Oring” za 1 zł a nie jak oferują na Allegro za 6 plus koszty przesyłki) i podklejenie gumki w tacy ociekowej ten sam problem, co post wcześniej. Regularne od kamienianie smarowanie bloku zaparzacza . Znajomy w tym samym czasie kupił Delonghi seria PrimaDonna tez super sprzęt tylko zapomniał o smarowaniu tłoka w zaparzaczu i mu się zatarł.

Prześlij komentarz