czwartek, 17 lutego 2011

Wino: Czarna rozpacz i czarna magia

wino

Zacznę od szczegółów technicznych. Czerwone wino włoskie Russu du Custella z winnicy “I Pussi”. Szczep Apelacja Colline del Genovesato, spotkanie numer dwa. Pierwsze, opisane tutaj, wino z tego szczepu tej apelacji i tej winnicy wolałbym jak najszybciej zapomnieć. No ale tamto było winem białym. Kontynuując: rocznik 2010, alkoholu 12,5%, IGT. Region – Liguria, dlatego też kontretykiety brak, wszystko co chcielibyśmy/powinniśmy o tym winie wiedzieć znajdziemy na etykiecie. Przechodząc do oceny. Wzrok: wygląd czysty, bez błysku. Kolor purpurowy, co nie dziwi bo to młode wino. Martwi słaba intensywność koloru i wodnista obwódka winnego języka. Nos: w aromacie średnio-słaba wiśnia i cytryna. Bukietu praktycznie brak, jedynie słabo wyczuwalne drożdże i alkohol. Usta: jednostronne, mocno kwaskowate, metaliczne w dotyku. Owoc to głównie cytryna (kwaskowatość), bardzo słabo wiśnia. Pierwsza kwarta: kwaskowatość nabiera mocy i stabilizuje się na wysokim poziomie. Druga kwarta: pojawiają się garbniki winogron i owoc (cytryna), ale nie równoważą kwaskowatości. Trzecia kwarta: pod koniec pozostaje sama kwaskowatość. Czwarta kwarta: kwaskowatości ciąg dalszy. Finisz: średnio długi, kwaśny. Rozwinięcie oceny wraz z punktacją – tutaj.

Podsumowując. Russu du Custella winem godnym polecenia nie jest. Jest winem zbyt niezrównoważonym, jednostronnym aby chciało się do niego wracać. Według mnie jego jedyną zaletą, jest brak dyskwalifikujących, odrzucających wad. I w tym miejscu mógłbym w zasadzie zakończyć, gdyby nie iście szatański pomysł, który przy okazji Russu du Custella w życie wprowadziłem.

Otóż trafiając na wino “klasy” opisywanego tutaj Russu du Custella zamiast wylać je do zlewu, warto trochę poeksperymentować. Wspomniałem przecież, że wad dyskwalifikujących to wino nie ma, tylko niezrównoważonym jest bardzo. Jak to zmienić?

Możemy je “uszlachetnić” widocznymi na zdjęciu poniżej płatkami dębowymi (zwanymi też chipsami). W sklepie winiarskim opakowanie ważące gram 50 (co starcza na kilkadziesiąt litrów wina) dostaniemy za złotych kilka. Bazując na swoich doświadczeniach proponuję skorzystanie z lekko opiekanej dębiny amerykańskiej, a nie francuskiej. Ta pierwsza wzbogaci bukiet wina o zapach wanilii i kokosu (mi kojarzący się nieodmiennie z bourbonem Jack Daniels). Natomiast ta druga od razu uderzając w zapach świeżo ściętego drzewa będzie dużo trudniejsza do kontrolowania.

Mając dębinę przechodzimy do uszlachetniania wina. Krok pierwszy: otwieramy butelkę i dodajemy do wina między 3,5 a 4 gramy płatków dębowych. Krok drugi: szczelnie zamykamy butelkę i kładziemy na boku w lodówce. Krok trzeci: przez cztery-pięć dni raz dziennie rolujemy butelkę o 180 stopni. Krok czwarty: wyjmujemy wino z lodówki, czekamy aż nabierze temperatury pokojowej (18-19ºC) i próbujemy. Efekt końcowy powinien nas pozytywnie zaskoczyć, ale pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy. Przy dłuższym trzymaniu chipsów dębowych w naszym winie jego bukiet zostanie zdominowany przez drewno i trociny (nawet w przypadku dębu amerykańskiego). Dlatego warto zachować umiar i nie przedobrzyć.

I choć powyższe nie zamieni naszego cienkusza w wino wybitne, to może nam dać do myślenia na temat mitycznej “beczki” w winie. A i do psot wszelakich podkusić potrafi.

czipsy dębowe

Jak podawać?
W temperaturze pokojowej (18-19ºC), w kieliszkach do czerwonego wina.

Kiedy i do czego podawać?
Do aromatycznego, codziennego posiłku ujdzie, jeśli szkoda nam do zlewu wylewać.

P.S.
Jeszcze jedna kwestia do omówienia mi pozostała. Celowo na zdjęciu umieściłem korek od tego wina, będący sztuczną gąbkę w plastikowej łusce. Jak ostatnio przeczytałem ze wszystkich rodzajów zamknięć te są najpodlejsze, gdyż nasiąkając z jednej strony winem, z drugiej dopuszczają do wina spore ilości powietrza. Tym samym wina tak korkowane należy pić jak najszybciej po ich zabutelkowaniu, albo wcale. Co też może tłumaczyć, dlaczego białe Colline del Genovesato z “I Pussi” pachniało starym, wilgotnym kocem.

4 komentarze:

Guanta pisze...

Fantastyczny pomysł! Nie tylko na "ratowanie" wina, ale całą ideę bloga. Gratuluję i pozdrawiam :)

Photo Solo Jam pisze...

Dziękuję.

Anonimowy pisze...

Colline del Genovesato IGT ("wzgórza genueńskie") to apelacja, nie szczep.

Photo Solo Jam pisze...

Ponownie dziękuję, poprawiłem. Ale kolejny anonimowy komentarz, choćby nie wiem jak trafny idzie do kosza.

Prześlij komentarz