środa, 30 marca 2011

Wino: Dobre chianti to jest to

wino chianti rufina 

Przy okazji podwójnej, gdyż pierwszej i ostatniej na tym blogu, oceny chianti z dyskontów wspominałem o zbliżającym się zestawieniu paru “prawdziwych” chianti z Lamole i Rufiny. Patrząc z perspektywy dotychczasowych doświadczeń uważam takie grupowe zestawienia za szczególnie ciekawe, pozwalające na obiektywne wychwycenie różnic pomiędzy ocenianymi winami.

W dzisiejszym zestawieniu wystąpią trzy wina chianti z regionu Lamole, które już na blogu opisywałem i jeden debiutant z regionu Rufina. Te cztery wina reprezentują pełen przekrój jakościowy i cenowy chianti, od prostego, niestarzonego w beczkach Olinto za parę euro, do “ekskluzywnego”, spędzającego w beczkach półtora roku chianti typu riserva. Jakoś tak się złożyło, że chianti z Lamole reprezentują rocznik 2007 podobno niezły, natomiast chianti z Rufiny jest z rocznika 2006, podobno wybitnego. Warto ten szczegół wziąć pod uwagę zapoznając się z wynikami, do których teraz przejdę.

Ocenę zacząłem zgodnie z regułami sztuki od najprostszego wina, czyli Chianti Classico I Fabbri Olinto, następnie przeszedłem do starzonych w beczkach Chianti Classico Lamole di Lamole Raccolto i Chianti Classico I Fabbri. Całość uwieczniło najlepsze, przynajmniej według informacji na etykiecie Chianti Rufina Cedro Riserva z winnicy Fattoria Lavacchio. Ponieważ pierwsze trzy wina potwierdziły wrażenia z poprzednich opisów na tym blogu, nie będę się nad nimi tutaj znów rozwodził. Notki degustacyjne znajdziecie klikając na odnośniki w nazwach, natomiast techniczną ocenę z analizą sensoryczną, punktacją i zdjęciami “języków wina” dla wszystkich czterech chianti umieściłem tutaj (podgląd online, bądź do pobrania jako pdf).

Jedynie Chianti Classico I Fabbri Olinto chciałbym dodatkowo poświęcić dwa zdania. Otóż wydaje mi się, że rocznik 2007 tego wina ma już najlepsze chwile za sobą, co przejawia się wyczuwalną obecnie goryczką, której wcześniej nie zarejestrowałem. Takie zmęczenie przebywaniem w butelce nie jest niczym dziwnym biorąc pod uwagę, że jest to chianti niestarzone w beczce, podstawowe dla winnicy. A wspominam o tym, gdyż warto pamiętać, że większość produkowanych i sprzedawanych obecnie win ze “środkowej półki” jest produkowana z myślą o konsumpcji wkrótce po zakupie. Jeżeli przetrzymamy je zbyt długo w naszej “domowej piwniczce” efekt może być zgoła odwrotny od oczekiwanego.

Wystarczy rozwodzenia się nad winami już tutaj prezentowanymi, czas przejść do dzisiejszego debiutanta. Zacznę tradycyjnie od szczegółów technicznych. Czerwone wino włoskie chianti Cedro Riserva, DOCG, z regionu Rufina, winnica Fattoria Lavacchio, rocznik 2006. Zwykłe chianti z tej winnicy urzekło mnie niezmiernie, tym samym oczekiwania wobec wersji “ekskluzywnej” miałem ogromne. Cedro Riserva spędza osiemnaście miesięcy w beczkach, a alkoholu ma całe 14,5%. Wino to jest kupażem winogron sangiovese (90%) i merlot (10%). Wzrok: najgłębszy, najintensywniejszy kolor jaki w chianti widziałem, wręcz smolisty. A do tego wino klarowne i błyszczące. Znaczy się ideał, tylko pamiętajmy o dekantacji przed podaniem, gdyż osadu na dnie trochę znajdziemy. Nos: esencjonalny, intensywnie owocowy (truskawka, śliwka) z eleganckim dodatkiem aromatów ziołowych i dymnego bukietu. O oczywistych w tym miejscu nutach dębiny i wanilii nie wspominając. Co więcej, mimo sporego woltażu alkoholu wcale nie wyczujemy. Słowem, jest to ten rodzaj palety, która charakteryzuje najlepsze chianti. Usta: równie esencjonalne co nos, dymne i owocowe. Patrząc kwartami, pierwsza to pozorna słodycz na start i średnia kwaskowatość. Garbniki winogron i dębu rozbudowują się powoli. Druga kwarta: garbniki wyraźne, pojawia się owoc. Trzecia kwarta: wyraźny owoc (śliwka wędzona, truskawka) i garbniki. Czwarta i dalej, dużo dalej: sinusoidalnie pulsujący intensywnością finisz wytrawno-owocowy. Powidoki po tym winie są wyczuwalne przez kolejne parę minut, klasa. Patrząc na całość otrzymujemy w Cedro Riserva chianti esencjonalne owocowo-ziołowo-dymne z elegancką wytrawnością.

Podsumowując. Cztery chianti, cztery style winifikacji, dwa regiony, dwa roczniki. Patrząc na punktację zaskoczeń brak. Najprostsze Olinto przebija dziesięć punktów kwalifikując się jako wino stołowe. Lamole di Lamole Raccolto i I Fabbri to już klasa win ciekawych acz charakternych, przez co nie każdemu do gustu przypadną. Razem te trzy chianti zaliczyłbym do typu chianti epatujących wytrawnością, doskonałych między innymi do aromatycznych, mięsnych i krwistych potraw. Owoc i niuanse bukietu schodzą w nich na plan drugi, choć w Raccolto i droższym I Fabbri elementy te są jak najbardziej dostrzegalne. Natomiast klasą samą dla siebie jest Cedro Riserva. Esencjonalne, wręcz gęste, owocowo-ziołowo-dymne oferuje tyle, że kojarzenie go z potrawą bardziej skomplikowaną niż drobne przystawki może wydać się świętokradztwem. Takie chianti samo w sobie jest gwiazdą wieczoru. Tylko pamiętajcie, aby je zdekantować.

Jak podawać?

W temperaturze pokojowej (18-19ºC), w kieliszkach do czerwonego wina. Olinto otwieramy tuż przed podaniem, I Fabbri i Raccolto możemy z pół godziny wcześniej. Natomiast Cedro Riserva zasługuje na przynajmniej dwie godziny oddechu. Pamiętajmy także o dekantacji Riservy, czyli delikatnie otwieramy butelkę, która odstała w spokoju czas jakiś i przelewamy jej zawartość do karafki nad źródłem światłą, kończąc przelewanie kiedy osad dotrze do szyjki butelki. Stracimy może pół kieliszka wina, ale zyskamy klarowność i blask.

Kiedy i do czego podawać?

Trzy chianti z Lamole do potraw mięsnych, nawet tych krwistych. Olinto bezproblemowo nada się do obiadu w tygodniu, natomiast Raccolto i I Fabbri możemy bez wstydu serwować także na obiadach ze znajomymi, czy rodziną. Cedro Riserva zaś jest arcydziełem sama w sobie, dlatego jedzenie powinno być do niej uzupełnieniem, a nie odwrotnie. Zatem celujmy w przystawki, lub perliczki. A i z ciastem kakaowym/czekoladowym będzie się nieźle komponować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz