sobota, 19 marca 2011

Friulia-Wenecja Julijska: Kraina win nieodkrytych


Ostatnie przygody z winami tanimi i niedobrymi przypomniały mi o krainie, gdzie win tanich i dobrych znajdziemy w nadmiarze. Friulia-Wenecja Julijska, bo o niej mowa, to kraina kamieni, kamiennych rzek na kamiennych równinach i skalistych wzgórz. Słowem region mało turystyczny, chyba że lubimy kamienie i wino ma się rozumieć. Bo to ostatnie w tym ignorowanym przez turystów rejonie Włoch potrafi być przednie w smaku i przyjazne w cenie jednocześnie. No i jest jeszcze prosciutto z San Daniele. Znacząco odmienne od prosciutto z Parmy, jest według mnie lepsze bo bardziej soczyste. Ale to kwestia gustu.

Wracają do win. W tej notce pokrótce przedstawię siedem friulijskich winnic, których wina za godne polecenia uważam. Jeżeli wypadną na trasie waszych podróży odwiedźcie je, naprawdę warto.

Zaczynając od zachodnich rubieży Friuli trafiamy na winnicę Quinta della Luna. Specjalnością tutaj są wina białe – przyjemny, orzeźwiający sauvignon i przechodzący od orzeźwienia do aromatycznej, miodowej słodyczy traminer aromatico. Z win czerwonych do gustu przypadło mi wino Marco Rosso, będące kupażem winogron cabernet franc (70%) i merlot (30%), wyjątkowo esencjonalne jak na region specjalizujący się raczej w winach lżejszych. Zresztą opisałem je już na blogu – tutaj. Wszystkie powyższe wina są klasyfikowane jako IGT i jest to według mnie klasyfikacja, po której rozpoznamy najciekawsze wina friulijskie. Wina DOC i DOCG z Friuli smakowały mi jakoś mniej, choć były od tej reguły wyjątki.

friuliawenecjajulijska-1

Na południowy-wschód od Quinta della Luna znajdziemy winnicę I Magredi, która swoją nazwę wzięła od znaku rozpoznawczego Friuli - kamiennych rzek, w których wodę zobaczymy tylko po obfitych deszczach, lub w porze roztopów. Z bogatej oferty winnicy, producenta znacznie większego od Quinta della Luna, smakowały mi czerwone wina niestarzone w beczkach: Cabernet Franc, Cabernet Sauvignon, Merlot. Natomiast do typowego dla regionu szczepu refosco, zarówno w tej winnicy, jak i w pozostałych przekonać się nie potrafiłem. Podobnie jak w przypadku grappy, delektowanie się winem z tego szczepu powstającym to smak nabyty, wymagający polubienia jego mocno kwaśnego i szorstkiego profilu smakowego. Z win białych w I Magredi warte uwagi jest Prosecco Extra Dry, przyjazne cenowo i doskonale pasujące do Spritza.

Na północ od I Magredi trafiamy na kolejnego dużego producenta wina w regionie, firmę Plozner. Znakiem rozpoznawczym tej winnicy są szklane korki, które zamykają “topowe wina” producenta. Ale że jesteśmy we Friuli to nawet “topowe wina” cenowo wypadają poniżej dziesięciu euro. Z białych absolutnym hitem według mnie jest Quattroperuno Uno, które opisałem - tutaj. Natomiast z czerwonych z czystym sumieniem polecam “czarną owcę”, czyli wino Peeecoranera, także już opisywaną – tutaj. I właśnie na linii superior sugerowałbym się u Ploznera skupić.

friuliawenecjajulijska-3

Bo jeśli chodzi o wina stołowe i naprawdę tanie, to koniecznie trzeba odwiedzić znajdującą się naprzeciwko Ploznera winnicę Torre Orientale. Pięć litrów przyzwoitego Cabernet Sauvignon w poręcznym kartoniku z kranikiem dostaniemy tam za siedem euro bodajże. Czyż trzeba dodawać coś więcej? Chyba nie, ale opis samego miejsca warto trochę rozszerzyć. Otóż wchodząc do środka sporego budynku winnicy widzimy dwa rzędy stalowych zbiorników w części sklepowej i niezliczoną ich ilość na zapleczu. Z każdego zbiornika możemy wina spróbować, a następnie kazać sobie zapakować w pięciolitrowe woreczki z kranikami, te wina które smakowały nam najbardziej. Do obiadu w tygodniu, gotowania i na większe imprezy rozwiązanie idealne. Szczególnie, że woreczki oddając wino, nie pobierają powietrza, czyli w lodówce takie wino możemy trzymać nawet parę miesięcy.

Jadąc dalej na północny-wchód opuszczamy kamieniste równiny i wjeżdżamy na kręte, wąskie drogi, między skalistymi wzgórzami. Tam znajdziemy winnicę Emilio Bulfon, miejsce w którym odradzają się autochtoniczne dla Friuli szczepy winogron. Nie wszystkie nas zachwycą, ale Piculit Neri w wersji starzonej w beczkach polecam jak najbardziej. Zresztą przeczytajcie sami – tutaj. No i jest jeszcze urzekające Frizzante Sciaglin, opisane tutaj, które rozchodzi się na pniu. Ja załapałem się na butelki dwie, z ostatniego kartonika zachomikowanego przez gospodarza gdzieś w składziku na piętrze.

friuliawenecjajulijska-2

Z bagażnikiem pełnym autochtonicznych unikatów ruszamy na wschód, do winnicy Castello di Arcano. Po drodze koniecznie zatrzymując się w San Daniele na prosciutto. A będąc już w samej winnicy koniecznie zwróćmy uwagę na trzy punkty w ofercie. Po pierwsze wina z serii “nonsò”, czyli bez siarczyn. Charakteryzuje je ciekawy - bogaty, naturalny, bardzo owocowy zapach, wynagradzający z nawiązką pewną szorstkość w ustach. I o czym musimy pamiętać krótki termin przydatności do spożycia, połączony z podwyższoną wrażliwością na warunki przechowywania. Dlatego najlepiej pić je nie później niż dwa, trzy miesiące po zakupie. Inaczej możemy mieć nadwyżkę octu winnego, co niestety osobiście na jednej butelce sprawdziłem. Drugim punktem obowiązkowym, jest starzone przez trzy lata w beczkach Pignolo. Esencjonalne i morderczo drogie jak na Friulię (bodajże dwanaście euro), ale warte każdego eurocenta – opis tutaj. Punkt trzeci to reprezentant win białych, wyjątkowy Tricanus z linii superior, czyli starzone w beczkach wino z winogron szczepu tocai friulano, opis tutaj. Niebo w gębie można by rzec.

Ostatnia winnicą z mojej listy jest wysunięta najdalej na południe winnica Vendrame, leżąca w cieniu olbrzymiej rezydencji jednego z weneckich dożów. Z położenia i fascynacji właścicieli historią imperium weneckiego wzięło się zapewne hasło reklamowe winnicy “Vignis dei Doge” czyli “Wina dożów”. Co do samych win to warto zwrócić uwagę na kupaże autorskie. Moją lepszą połowę urzekł czerwony Moromuner (merlot, cabernet sauvignon, refosco), opisany tutaj. Mi natomiast do gustu przypadło białe wino Steeli (starzony w beczkach chardonnay, zwykły chardonnay, pinot grigio, tocai friulano). A że przy okazji możecie usłyszeć od właścicieli sporo opowieści z czasów kiedy Wenecja rządziła niepodzielnie tym rejonem świata, to Vendrame odwiedzić koniecznie trzeba.

Podsumowując. Friulia-Wenecja Julijska to kraina win nieodkrytych. Uważny podróżnik znajdzie tutaj oprócz win lekkich i przyjemnych prawdziwe perełki w rodzaju Pignolo, Tricanusa, Steeli, Peecoranera i wiele innych. O szczepach autochtonicznych, które warto spróbować choćby z samej ciekawości, nie wspominając. No i odkryje, że prosecco winem wyjątkowym potrafi być. Dlatego przejeżdżając przez te rejony zatrzymajcie się choć na chwilę, co by nie mówić warto.

friuliawenecjajulijska-4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz