piątek, 8 kwietnia 2011

Kiedy wino jest dobre?

rozlane-wino

Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć na trzy sposoby. Pierwszy, najprostszy sprowadza się do stwierdzenia - kiedy mi smakuje. Takie podejście ma jednak poważną wadę. Daje fory winom efekciarskim, często jednostronnym, które są bardzo indywidualne w odbiorze. Słowem, co dla jednego lekiem, dla innego trucizną.

Drugi sposób to założenie, że wino dobre to wino bez poważnych wad. Tu już jest trochę trudniej, bo trzeba taką listę winnych grzechów głównych znać i być w stanie je w winie dostrzec. Ale że wersja podstawowa listy długa nie jest, to nawet początkujący winomaniak powinien sobie poradzić.


Szukanie wad zaczynamy od obserwacji wyglądu wina - domyślnie klarownego i błyszczącego, z równomiernym kolorem. Jeżeli dostrzeżemy, że wino jest mętne, ma oleiste plamy lub wodnistą otoczkę, to mamy problem. Dla win białych sygnałem ostrzegawczym będą też zbrązowienia na obrzeżach.

Następnie wąchamy wino. Odór drożdży, siarki, zmywacza do paznokci, wilgotnego wełnianego swetra to duży problem. Podobnie jak aromat wina typu porto w winie stołowym - znak, że wino nam się utleniło. Zapach stajni (Brettanomyces) także jest wadą jeśli zagłusza wszystkie pozostałe, natomiast pozostając w tle może wzbogacić wino.

Wreszcie smakujemy wino i tu jest najtrudniej, gdyż to co w jednym winie uznalibyśmy za wadę, w innym będzie często czymś naturalnym. Zawsze jednak wadą będą smaki sztuczne, chemiczne i "krótkie" wino, czyli takie którego posmak zanika szybciej niż po pół minucie od przełknięcia. Niepożądane jest też zdominowanie profilu smakowego przez jeden element. Sam owoc da nam kompot, nie wino. Garbniki - papier ścierny, kwasowość - ocet, dębina - trociny, a goryczka - lekarstwo.

Niestety brak wad, nie mówi nam jak dobre jest dane wino. Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie należy się także przyjrzeć zaletom wina, czyli wybrać drogę numer trzy - najtrudniejszą, na której prędzej, czy później dojdziemy do punktacji. Skal punktacji jest parę i każdy może wybrać najlepszą jego zdaniem. Ważne żebyśmy wiedzieli, co przyznane punkty oznaczają.

I tutaj nawiąże do skali dwudziestopunktowej, której używam na swoim blogu od lutego (punktację dla każdego wina znajdziecie w załączanych do każdej oceny plikach pdf - przykład). Po kilkunastu ocenionych według niej winach sądzę, że skalibrowałem swój system oceny i oceniam w sposób stabilny.

A jak tą punktację interpretować? Otóż wina poniżej dziesięciu punktów to według mnie wina niewarte uwagi, w każdym markecie dostaniecie podobne. Między dziesięcioma, a dwunastoma punktami znajdują się solidne wina "stołowe", w sam raz do obiadu w tygodniu. Powyżej, do punktów piętnastu mamy wina z charakterem, ciekawe, ale specyficzne. Dlatego nie każdemu będą odpowiadać. Natomiast każde wino, które zdobędzie punktów piętnaście lub więcej śmiało można zaliczyć do klasyki. Te wina są wyraziste, ale zrównoważone, kompletne. Dlatego docenią je nie tylko poszukiwacze określonych smaków, ale wszyscy. Słowem wina, którymi na pewno zrobimy wrażenie.

I to by było wszystko na dziś. Z pytaniami i polemiką zapraszam do komentarzy. Tylko się podpisujcie, bo anonimy będę kasował. Bez litości.

P.S.
Żadne wino nie ucierpiało przy wykonywaniu powyższego zdjęcia. W roli wina wystąpił odciek z truskawek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz