środa, 6 kwietnia 2011

Wino: Winogrono, które ryknęło

wino roero arneis

Barolo, Barbaresco, Alba, Asti – słowem piemoncka ziemia obiecana winomaniaków. Za niecały miesiąc nazwy te nie będą już dla mnie tylko punktami na mapie i akapitami w książkach o winie. Jednak zanim to nastąpi przyglądam się winom piemonckim w domowym zaciszu. Było bardzo dobre barolo, dobre nebbiolo, barbaresco pozostawiające pewien niedosyt, choć technicznie doskonałe, lekkie dolcetto i oczywiście zabójczo słodki muskat. Do kompletu zatem brakuje przedstawiciela win białych wytrawnych i barbery. Pierwszą lukę uzupełni dzisiejszy wpis, natomiast barbera pojawi się niebawem.

Przedstawicielem piemonckich białych wyrokiem losu stało się wino ze szczepu roero arneis, apelacji Roero. Za tą jakże oryginalnie brzmiącą nazwą kryje się odmiana winogron, która do późnych lat siedemdziesiątych służyła głównie do ochrony cennych gron nebbiolo przed ptakami i pszczołami.* Obecnie zaś jest uznawana za szczep posiadający największy potencjał z piemonckich białych. Region produkcji zaś od roku 2005 może poszczycić się oznaczeniem DOCG. Tyle teorii, zobaczmy jak wygląda praktyka.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Białe wino włoskie wytrawne Roero Arneis z winnicy Pertinace. Rocznik 2009, DOCG, alkoholu 13%. Wzrok: na start w kieliszku wino jest bardzo jasnożółte ze złotymi refleksami. Wystarczy jednak przechylić lekko kieliszek i widzimy, że jest praktycznie bezbarwne, ale złociste refleksy zostają. Poza tym dobry standard, czyli błyszczące i klarowne. Nos: aromat intensywny, orzeźwiający biały grejpfrut. Bukiet lekko wyczuwalny – dymny. Technicznie perfekcyjne, nawet doprowadzone do temperatury pokojowej jest wolne od wszelkich niechcianych odorów. Usta: także owocowe, ale tu dla odmiany dominują słodkie, dojrzałe polskie jabłka. Grejpfrut w tle. Z owocem dobrze współgra średnia kwaskowatość i słaba goryczka. Kwartami, zaczynamy od rosnącej kwaskowatości i falującej goryczki. W drugiej kwarcie pojawia się owoc (jabłka, grejpfrut) równoważąc kwaskowatość i goryczkę. Grejpfrut zanika w trzeciej kwarcie, jabłka i kwaskowatość, goryczka zostają do końca czwartej kwarty i jeszcze trochę. Słowem finisz dość długi, posmak przyjemny.

Podsumowując. Przyzwyczaiłem się już, że wina piemonckie lubią być technicznie nienaganne. Tak jest i tym razem, co w połączeniu z orzeźwiającym zapachem i owocowym smakiem daje solidne, interesujące wino. Nie jest to co prawda ponadczasowy klasyk, ale z tłumu się wyróżnia. Zatem polecam, bez zastrzeżeń.

* Informacje dotyczące szczepu roero arneis zaczerpnąłem z książki “Vino Italiano” Josepha Bastianich i Davida Lynch, której recenzja czeka w kolejce na publikację na moim blogu.

Jak podawać?

Schłodzone, ale nie przesadnie - 8-10 ºC wystarczy. W kieliszkach do białego wina. A ponieważ jest to wino białe i nienaganne technicznie, zatem otwieramy tuż przed podaniem.

Kiedy i do czego podawać?

Standard to ryby, owoce morza, sałatki. Ale wiosenna włoska “pasta” też będzie pasować. Natomiast kiedy nadejdą letnie upały to Roero Arneis z Pertinace może być doskonałym orzeźwieniem solo, tudzież z owocowymi przystawkami.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Odmiana nazywa się arneis, zaś Roero Arneis to nazwa apelacji dla win z tej odmiany robionych w Roero, regionie w Piemoncie położonym nieopodal Barolo i Barbaresco.

Photo Solo Jam pisze...

@Anonimowy
Dziękuję, już poprawione.

I proszę po raz kolejny o podpisywanie się w komentarzach. Niekoniecznie od razu numerem PESEL, ale choćby nickiem.

Prześlij komentarz