środa, 15 czerwca 2011

Vinum 2011: Barolo i barbaresco unplugged

vinum_bb_01

Jak obiecałem dwa wpisy temu, relację z Vinum 2011 zakończy opis degustacji zatytułowanej “Barolo i Barbaresco – konfrontacja roczników ciepłych i chłodnych”. Zatem zaczynajmy.

Pojęcie roczników ciepłych i chłodnych, jest tym rodzajem podziału, który początkowo wydaje się prostym i oczywistym. Bo przecież każdy z nas potrafi określić, czy dany rok był ciepły, czy chłodny. A jeśli akurat nas na miejscu nie było (np. w Piemoncie), to przecież wystarczy rzut oka na średnie temperatury roczne i wszystko już wiemy. Nieprawdaż?

A kiedy wiemy już, które roczniki były ciepłe, które zaś chłodne to sprawa jest prosta. Rocznik ciepły znaczy wino będzie “cielistszejsze”, “otwarciejsze”, “owocowiejsze”. Rocznik chłodny natomiast każe spodziewać się wina “wodnistszego”, “zamkniętejszego”, “szorstkiejszego” . Nieprawdaż po dwakroć?

Okazuje się, że nie całkiem, tudzież nie do końca. Dlaczego zaś nie, pokazała właśnie degustacja konfrontująca ze sobą win barolo i barbaresco roczniki ciepłe z chłodnymi.


vinum_srednia_temp 

Degustację rozpoczął slajd (wiem brzmi to dziwnie, ale tym razem droga do wina przez PowerPointa prowadziła) prezentujący zróżnicowanie temperaturowe regionów Barolo i Barbaresco, na przykładzie średnich temperatur zanotowanych w czterech miejscowościach (samym Barbaresco i trzech w apelacji Barolo). Jak widać na wykresie powyższym (skopiowanym z prezentowanego slajdu) są to różnice znaczące. Przykładowo patrząc na rok 2005, dla Barbaresco należałoby go uznać za chłodny, natomiast dla Castiglione Faletto (apelacja Barolo) był on zdecydowanie rocznikiem ciepłym. Różnica w średniej temperaturze sięgnęła w tym przypadku prawie dwóch stopni Celsjusza. Co ciekawe w miejscowości Serralunga, leżącej kilkanaście kilometrów na południowy-wschód od Castiglione Faletto, ten rocznik też raczej zaliczono by do chłodniejszych.


Pokaż Degustacja B&B na większej mapie

Odwołując się do notki o Vinum poprzedniej, gdzie różnica niecałych dwóch stopni Celsjusza zmieniała słodkie, owocowe muskaty w kwaskowate i kwiatowe, widać jak w przypadku apelacji Barolo położenie winnicy i czas powstania wina może wpłynąć na jego charakter. Przywołując zaś sens słów prowadzącego: “Barbaresco to teren wypukły, przewiewny, w miarę jednorodny. Barolo to natomiast duszne doliny i kotliny, istna mozaika klimatyczna”.

vinum_sat

Jednak slajd pokazujący znaczące różnice w temperaturach średnich był tylko przystawką. Kiedy pokrzepieni pierwszą serią degustowanych win spoglądaliśmy już tęsknie na wina kolejne trzy, lampa projektora rozbłysła ponownie i na ekranie ukazało się zestawienie sumy aktywnych temperatur (SAT)*. Patrząc na wykres powyżej (także skopiowany z prezentowanego slajdu) zwróćcie uwagę na SAT roczników 2004 i 2006 w lokalizacji Barbaresco. Jest równie niski, chłodniejszy był tylko rocznik 2008. A teraz cofnijcie się wykres wyżej i sprawdźcie temperatury średnie obu roczników.

Jesteście zaskoczeni? Już wyjaśniam o co chodzi. Rocznik 2004 był rocznikiem “łatwym”. Temperaturowo umiarkowanym, bez gorących/zimnych ekstremów, z przewidywalną ilością opadów, do tego w odpowiednim momencie. Natomiast rocznik 2006 był niczym kolejka górska. Zaczęło się upalnym majem, ale już czerwiec był wyjątkowo chłodny. Lipiec i sierpień powtórzyły ten schemat, a ulewne deszcze pod koniec września wymusiły szybsze zbiory. Taki wzór pogodowy wykluczył z wliczania do SAT sporo dni, zbyt chłodnych, lub zbyt gorących. Dlatego też choć średnia temperatura roczna w 2004 była o ponad jeden stopień Celsjusza niższa od 2006 to ich SAT są równe.

Co więcej, rocznik 2004 choć “chłodniejszy” jest wyżej oceniany od 2006 zarówno przez autochtonów (polecam ciekawe charakterystyki roczników na stronie Produttori del Barbaresco***), jak i przez imć Parkera (2004 – 93 punkty, 2006 – 90 punktów). Czyli warto mieć świadomość, że sprawdzając średnie temperatury roczne, czy też SAT nie jesteśmy w stanie określić jaki tak naprawdę był dany rocznik. Do tego potrzebujemy jeszcze informacji o skali wahań temperatur oraz intensywności i czasie opadów. Dopiero wtedy jest sens wróżyć, jakiego wina możemy się spodziewać. I niech to będzie podsumowaniem kwestii roczników ciepłych i chłodnych, gdyż czas przejść do win w degustacji udział biorących.

vinum_bb_02

Serie degustacyjne były trzy. Pierwsza młodzieżowa, z “chłodnym” barbaresco 2008, “umiarkowanym” barbaresco 2007 i “ciepłym” barolo 2007. Rocznik 2008 pogodowo niezły, natomiast 2007 zdecydowanie lepszy. Czasu jednak zbyt mało upłynęło i młodzież swoje w butelkach odstać powinna, by dojrzeć. Choć, według mnie, potencjał w roczniku 2007 drzemie, co przy innej okazji potwierdziło barolo od Pietro Rinaldi (na swojej stronie do wytwarzania barolo się nie przyznaje, ciekawe). Tuż po otwarciu zaatakowało mnie dębiną, ale dzień później osiągnęło przyjemną równowagę. A uwagę moja przykuło, kiedy pite trzy dni po odkorkowaniu (z czego przynajmniej kilkanaście godzin w temperaturach powyżej dwudziestu stopni Celsjusza) okazało się winem gęstym, intensywnym i nie bójmy się tego stwierdzenia, właśnie chwytającym wiatr w żagle. Częściowo składam to na karb faktu, że niedaleko winnicy wszystko smakuje lepiej. Ale nie do końca, gdyż barbaresco (2007) z Produttori del Barbaresco takiego potencjału wykazać nie potrafiło.

W serii drugiej zaprezentowane zostały dwa wina do picia teraz (“ciepłe” barolo 2003 i “chłodne” barbaresco 2004), a także barbaresco z rocznika 2006 (to z trudnym dzieciństwem). Dojrzałość w dwóch pierwszych była, a trzecie od stawki zbytnio nie odstawało. Przy czym muszę tu wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze wina otwarte zostały tuż przed degustacją, a prowadzący na wstępie stwierdził, że dojrzałe barolo, czy barbaresco to najlepiej dzień wcześniej otwierać. Po drugie była to moja trzecia degustacja tego dnia i jakbym się nie zapierał, zdolność oceny niuansów plasowała się w dolnych stanach średnich.

Ostatnim winem z etykietą było barolo rocznik 2000, bardzo przyzwoite i dobrze pokazujące jak ten rodzaj wina zyskuje z czasem. Rzecz jasna jeśli rocznik na długie w butelce dojrzewanie pozwala. A po nim pojawiło się wino enigma, bez etykiety. Żeśmy wszyscy spróbowali, po czym padło pytanie z jakiego szczepu to wino wytworzono. Było czerwone, byliśmy w Piemoncie, byliśmy na degustacji win z nebbiolo! Zawężało to krąg poszukiwań znacząco. Ale że było jakieś takie proste, nieokrzesane, purpurowe to być z nebbiolo nie mogło, tu wszyscy byli zgodni. I się mylili jednocześnie, gdyż wino bez etykiety rocznikiem 2009 barolo wprost z beczki wyjętym się okazało. Cóż, jest takie powiedzenie, że wino dojrzewa na krzewie, a nie w piwniczce. Polemizowałbym z nim, zdecydowanie.

vinum_bb_03

* W skrócie** jest to suma średnich temperatur dziennych w okresie wegetacji winogron (w tym przypadku). Zwyczajowo za start tego okresu przyjmuje się pierwszy maja, tudzież pierwszy dzień ze średnią powyżej 10 stopni Celsjusza. Zliczanie kończy się natomiast w momencie zbioru winogron (najwcześniej koniec września, najpóźniej koniec października). Do SAT nie wlicza się dni ze średnią temperaturą poniżej 10 stopni Celsjusza, a w przypadku sum prezentowanych tutaj także dni zbyt gorących. Górna granica temperaturowa, powyżej której dojrzewanie winogron zostaje wstrzymane, jest wyznaczana indywidualnie dla różnych szczepów. O ile dobrze pamiętam (niestety spory fragment nagrania z tej degustacji straciłem) dla nebbiolo granicę stanowi 27 stopni Celsjusza.

** Opis szczegółowy SAT znajdziecie między innymi tutaj (Forum Dyskusyjne Domowych Winiarzy).

*** Zalecam czytając opisy wyszukiwać treść miedzy wierszami, gdyż mimo wszystko po pierwsze jest to marketing, a dopiero po drugie informacja. O czym przekonacie się czytając opis rocznika 2002 (tak katastrofalnego, że wina z tego rocznika ciężko w Piemoncie dziś znaleźć) – na pierwszy rzut oka brzmi on jednak całkiem zachęcająco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz