czwartek, 25 sierpnia 2011

Wino: Kamienna gęba

wino-gruzinskie-2

Aksjomat winny numer pięćdziesiąt i trzy:
“Im dziwniejsza butelka, tym kiepściejsze wino”.

Dzień dobry, witam na zajęciach z winnej fizyki. Dzisiaj zajmiemy się zasadą zachowania energii w układzie podwójnym zespolonym butelka / wino. Jak dowiedli amerykańscy naukowcy na niereprezentatywnej i nieokreślonej próbie win, ilość energii włożona w stworzenie układu butelka / wino jest różna w zależności od rodzaju wina, ale stała w obrębie danego regionu winnego. Teoria ta została w sposób krytyczny rozwinięta i uściślona przez rosyjskich naukowców. W dysertacji opublikowanej w kwartalniku “Musztardówa” stwierdzają oni jasno – wypasiastość butelki jest odwrotnie proporcjonalna do jakości wina. W obliczu milczenia polskich naukowców w tej ważnej kwestii czuję się zobowiązany do przeprowadzenia eksperymentu sam. Tu i teraz, przed szacownym audytorium.

Obiektem badawczym będzie wino gruzińskie starzone w butelce, której design (bo przecież nie projekt) został oparty na licencji greckich amfor z IV wieku p.n.e. Wypasiona butelka, zatem można spodziewać się ekstremalnych doznań. Zaczynamy.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Gruzińskie wino czerwone półsłodkie Kindzmarauli, od Georgian Wine House in Racha LTD. Wino wytwarzane w 100% ze szczepu saperavi. Rocznik jest kwestią dyskusyjną, gdyż na przedzie dołączonej zawieszki widnieje 2007, a z tyłu mamy datę produkcji 25.06.09. Wino nie jest starzone w beczkach dębowych, tylko w kadziach stalowych, a potem w glinianych amforach. Pytanie czy zajmuje mu to prawie dwa lata? Jeśli ktoś z czytelników się orientuje poproszę o podpowiedź. Na razie załóżmy rocznik 2007, alkoholu 12%. Acha, pojemność amfory słuszna jest – 1 litr. Wzrok: błyszczące, o równomiernym, intensywnym, ciemnoczerwonym kolorze. Krystalicznej klarowności brak, ale mętne też nie jest. Być może to ceglany pył? Nos: żarty na bok panie i panowie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Aromat złożony i intensywny, wręcz gęsty. Owocowy (owoce leśne, jeżyny, śliwka) z nutą pieprzowej pikantności. Bukiet także znajdziemy i to całkiem interesujący, dymno-drewniany. Usta: owocowo-garbnikowe, bez tragedii ale też bez historii powiedziałbym. Kwartami: w pierwszej cukier na poziomie średnim, kwasowość niska. Pod koniec wchodzi średni owoc i eksplodują garbniki winogron (bardzo silne). Druga to niska kwasowość, średni owoc i silne garbniki winogron. W trzeciej i czwartej zostają tylko silne garbniki i powidoki kwasowości. Tyle standardu, ale jak się okazuje gliniana amfora dodaje jeszcze coś od siebie – kamienność. Początkowo, przez wrażenie na policzkach, zinterpretowałem ją jako garbniki dębiny o średnim natężeniu. Jednak długi, bardzo długi, nie chcący się skończyć posmak przypominający przeżuwanie żwiru wyprowadził mnie z błędu. To nie dębina, to kruszywo, być może gruzińskie, ale to nic nie zmienia. Punktacja plus wykresy do pobrania – tutaj.

Podsumowując. Kindzmarauli z Georgian Wine House to wino o dwóch obliczach. Wzrok i nos na poziomie ekstraklasowym – intensywne, złożone, ciekawe. Usta i posmak na poziomie designu amforki – jarmarcznie i piaszczyście. Tym samy zawód niemiłosierny, gdyż przez moment już mi się gruzińskie sagrantino passito marzyło. Niestety wszelkie marzenia roztrzaskały się w pył, wraz z amforą. I tylko posmak* pozostał, długi, bardzo długi, kamienny.

To tyle na dziś drodzy studenci. Jeśli zaś najdzie was ochota kindzmarauli spróbować, to pamiętajcie, że winomaniacy wolą brunetki, znaczy się butelki.

wino-gruzinskie-3

*choć chyba niesmakiem go nazwać powinienem

1 komentarz:

AdamK pisze...

No ale tłuc taką piękno amforę? Toż to barbarzyństwo, można by ją przecież mocniejszym trunkiem uszlachetnić!

Prześlij komentarz