wtorek, 16 sierpnia 2011

Winne Wtorki: Nowozelandzki Francuz

woodthorpe_syrah

Temat na ten tydzień – syrah, ale nie shiraz i nie z Australii. Zatem Bleasdale’a odpuszczam sobie i kieruję się w stronę klasyki, czyli stylu Côte-Rôtie. Ale żeby było ciekawiej, choć zgodnie z francuskim kanonem przygotowywana, z nowozelandzkiego terroir* pochodzić ona będzie. Dokładniej zaś z Wyspy Północnej, regionu Hawkes Bay.

Jeśli zaś wino z Nowej Zelandii, to [short commercial break] ciężko się w nie zaopatrzyć w innym miejscu, niż w moim ulubionym sklepie z winem, czyli w Wine Express. [/short commercial break] Ja zaś wino w tej notce opisywane od Wine Express do oceny dostałem, co nie ukrywam cieszy mnie. Bo dostać syraha, a nie kupić syraha, to jak mieć dwa syrahy, czy jakoś tak.

Się mi dygresja rozrosła, może do wina wrócę. Francuską apelację Côte-Rôtie, na której oceniany Nowozelandczyk się wzoruje, znajdziemy w północnej części Doliny Rodanu. Pochodzące stamtąd wina, tworzy się wspólnie fermentując winogrona szczepów syrah i viognier (do 20%). Zwracam uwagę na sformułowanie “wspólnie fermentując”. To nie jest typowy kupaż, w przypadku którego fermentujemy winogrona poszczególnych szczepów w osobnych kadziach, a następnie mieszamy uzyskane płyny razem. W przypadku Côte-Rôtie czerwone winogrona syrah i białe winogrona viognier** od samego początku lądują w tych samych zbiornikach. Zalety i wady kofermentacji, bo tak się ta metoda nazywa? Zacznę od minusów. Raz ustalonych proporcji wsadu winogronowego zmienić się nie da, czyli od intuicji i doświadczenia winiarza zależy bardzo wiele. A plusy. Podobno na kofermentacji zyskuje głównie kolor czerwonego wina, dzięki turbodoładowaniu otrzymanemu od, niespodzianka, pigmentów zawartych w białych winogronach.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Czerwone wino nowozelandzkie, Syrah z winnicy Woodthorpe, od producenta Te Mata, rocznik 2007. Jak wspomniałem wino w stylu Côte-Rôtie, czyli z kofermentowanych czerwonych winogron syrah (95% dla omawianego rocznika) i białych winogron viognier (5%). W beczkach dębowych, dąb francuski, spędziło miesięcy piętnaście. Z ciekawostek warto wspomnieć, że producent deklaruje klarowanie metodą naturalną (białka jajek), a także zerowy poziom cukru resztkowego i trzymanie sie z daleka od sztucznie dodawanych garbników. Dodajmy do tego udział w programie “New Zealand Sustainable Winegrowing” i jesteśmy tak blisko okolic win biodynamicznych, jak bym chciał się znaleźć. Wzrok: błyszczące, o intensywnym, równomiernym ciemnoczerwonym kolorze. Tu i ówdzie słabe purpurowe refleksy. Jeśli zaś o klarowność chodzi, to nie mętne, ale też nie krystalicznie przejrzyste. Określiłbym je jako naturalne. Nos: korek trzask, owocowy obłok puff. Aromat: jeżyna, jeżyna i cała reszta jako tło. Reszta, czyli czarny pieprz, trawa, goździki. Ale przede wszystkim jeżyna. W teorii viognier ma właśnie owoc od syraha pochodzący uwypuklać i dodawać aromaty roślinne. Powiem tak, ta butelkę teorię potwierdziła w praktyce, w całej rozciągłości. Bukiet, od dębiny – waniliowy, dopełniający zgrabnie, bez nachalności i trocin. Usta: owoc, kwaskowatość i odwrotnie na zmianę, dalej garbniki, czekolada. Dżemowatości brak, na użytek dżemowatości niechętnych wspomnę. Kwartami: pierwsza to kwaskowatość rosnąca szybko do poziomu wysokiego. W drugiej kwaskowatość stabilizuje się na poziomie średnim, dochodzą garbniki winogron i dębu, także poziom średni. W końcu pojawia się owoc (jeżyna, a jakże) na poziomie średnim plus. W trzeciej owoc wybija się na plan pierwszy (poziom wysoki), dalej średnia kwaskowatość i garbniki średnie minus. Czwarta utrzymuje status quo z trzeciej, i trwa, trwa, trwa. Finisz doprawdy spektakularnie długi, dwie, trzy, cztery minuty. Posmak owocowo-kwaskowaty, przyjemny. W dotyku gładkie, krystaliczne wręcz. Punktacja, wykresy i inne technikalia tradycyjnie w osobnym pliku – tutaj.

Podsumowując. Niby viogniera procent tylko pięć, a swoje zadanie spełnia. Owocowość tego syraha jest niesamowita i tak mocny przymiotnik jest tu użyty z pełną świadomością. Dodatkowe zaś aromaty (pieprz, trawa, goździki) wyraźnie odróżniają Woodthorpe Syrah od soczków owocowych. To zaś czego mi brakuje, to więcej akcji w bukiecie, dopełnia sprawnie, ale przy takim aromacie chce się fajerwerków wszędzie. W ustach zaś zaskakuje kwaskowatość, bynajmniej nie viogniera, która czyni to wino nad wyraz orzeźwiającym. I o finiszu nie wspomnieć szkoda by było. Długi, bardzo długi, bardzo, bardzo długi. Oceniany chwilę później tokaj pięcioputonowy wydał mi się tylko mignięciem smaku, daje do myślenia. Zaś do wina z Te Mata wracając. Niesamowity owoc, niekończący się smak, reszta na miejscu i rozsądna cena. Nie ma co się zastanawiać.

Jak podawać?

W temperaturze 18-21°C, w kieliszkach do wina czerwonego. Oddychać nie musi, choć jeśli chcemy garbniki uwydatnić, to otworzyć na godzinę, czy dwie przed podaniem nie zaszkodzi. Karafki i dekantacji nie potrzebuje.

Kiedy i do czego podawać?

Zamiast popołudniowej, czy wieczornej szklanki soku owocowego sprawdzi się doskonale. A o ile bogatsze doznania dostarczy.

Jako akompaniament obiadu natomiast, także, pod warunkiem że na talerzu mamy kuchnię śródziemnomorską, tudzież mięsa czerwone i krwiste ale delikatne. Można też wieczorową porą do deski serów miękkich i aromatycznych.



ww Syrah u pozostałych:

WINniczek
Jongleur
Uncle Matt in Travel
Białe nad Czerwonym
Viniculture
SStarwines
Czerwone czy białe?
Do Trzech Dych

* popularne wśród winomaniaków słowo, będące czymś więcej niż odniesieniem do samej gleby, na której wino wyrosło. Terroir to także klimat, kąt i kierunek padania promieni słonecznych, warunki wodne, a dla niektórych także sposób w jaki ziemia jest uprawiana.
** kapryśne, trudne w uprawie i mało wydajne, o niskiej kwasowości, ale o silnym, złożonym aromacie (brzoskwinie, cytrusy, akacja).

3 komentarze:

Białe nad czerwonym pisze...

To to fakt. Wine Express bardzo uczciwe wina sprowadza. Jeszcze ani razu nie wpuścili mnie na minę. Jedyną wadą są relatywnie wysokie ceny. Tym bardziej musi cieszyć otrzymanie takiego prezentu.
Winszuję świetnej notki.

Photo Solo Jam pisze...

@biale nad czerwonym
Mój sposób na dobrą cenę w Wine Express jest prosty - kupuję po kartonie, nie pojedynczo. To już daje mi solidny rabat. Co więcej z czasem dochodzi rabat dla stałego klienta, no i warto patrzeć na promocje na ich stronie głównej. Wydaje się, że są to promocje prawdziwe, a nie w stylu: nadmuchajmy cenę razy dwa, a później dorzućmy drugi karton gratis.

Jest też temat końcówek serii, kiedy zdarza się wyrwać flaszkę w stylu opisywanego dwie notki niżej syraha z Waterstone, za pięćdziesiąt parę, zamiast osiemdziesiąt parę.

Jeszcze odnośnie kupowania po kartonie. Nie cały dla mnie oczywiście jest, ale ponieważ wina dobre mają, to wśród rodziny, znajomych, koleżanek i kolegów z pracy zawsze się chętni na współudział znajdą.

Photo Solo Jam pisze...

Errata. Syrah jest nie dwie, a pięć notek niżej. Zagapiłem się.

Prześlij komentarz