wtorek, 6 września 2011

Winne Wtorki: Yeti z Pfalzu

3-rieslingi

Temat na ten Winny Wtorek – riesling z Pfalzu, czyli Palatynatu. Cóż za korzystny zbieg okoliczności mógłbym powiedzieć. Dlaczego? Otóż poznając wina niemieckie wraz z kolejnymi przemierzonymi kilometrami “Romantische Strasse”, zdarzyło mi się spędzić popołudnie w mieście zwanym Augsburg. Czy widzę kogoś wyrywającego się by uświadomić mnie, że Augsburg to Bawaria, nie Palatynat? Nie? To dobrze, bo świadom tego jestem. Wracając zaś do opowieści. W tym mieście znalazłem na hali targowej stoisko z przebogatym wyborem win niemieckich. Win produkowanych, kupażowanych i sprzedawanych pod marką Meßmer. Niestety sprzedawca zniknął gdzieś na blisko pół godziny, a jak wrócił to kres ważności mojego biletu parkingowego zbliżał się już nieuchronnie. Dlatego nie wdając się w rozmowy, pokazałem interesujące mnie butelki, zapłaciłem, zabrałem karton pod pachę i pognałem w kierunku samochodu.


Co było dalej? Butelki, ciągle w kartonie, zrobiły parę tysięcy kilometrów przez Piemont do Gdyni, wylądowały w piwniczce i czekały na swój dzień. Dla trzech z nich ten dzień nadszedł, kiedy tematem winnych wtorków stał się riesling z Palatynatu. Gdyż, choć kupione w Bawarii, wina od imć Meßmera pochodzą, z Pfalzu, znaczy się Palatynatu właśnie. Przyznam się teraz do czegoś. Kiedy to odkryłem była to dla mnie niespodzianka. Czemu? Otóż stoisko na hali targowej w Augsburgu wyglądało jak wystawka miejscowego bauera, sprzedawca zaś jak miejscowy bauer we własnej postaci. Klienci zaś jak koledzy miejscowego bauera. Tak się tym zasugerowałem, że wyraźne Pfalz na etykietach nie wzruszyło mnie zupełnie. Były rieslingi, a ja koniecznie chciałem rieslinga, bo Frankonia z Bawarią jakoś mnie dotąd nie rozpieszczały. Cóż, przy takiej beztrosce, trafiłem całkiem dobrze. Jak to mówią? W życiu trzeba mieć szczęście, czy jakoś tak.

Dość martyrologii, przejdźmy do szczegółów technicznych. Rieslingi dziś będą trzy: qualitätswein, kabinett i spätlese, wszystkie trocken. Czyli przekładając to na język zrozumiały będzie: wino stołowe, wino lepsze i wino jeszcze lepsze, wszystkie wytrawne. Uprościłem przyznaję znacznie, ale kolejny raz niuansów niemieckiej klasyfikacji win tłumaczyć nie będę, kiedy mam o tym notkę – tutaj. Zestawienie zaś tych trzech wina jakości poziomów, dla jednego szczepu winnego i jednego producenta, ciekawym być powinno. Zatem po kolei.

Wino numer jeden. Weinhaus Meßmer Riesling Trocken Qualitätswein, rocznik 2009, alkoholu procent dwanaście. Butelka o słusznej pojemności jednego litra, zamykana metalową zakrętką. Wzrok: kolor bardzo jasny słomkowy, w wyglądzie wino krystaliczne, odświeża samym widokiem. Po nalaniu delikatnie musuje w kieliszku, widać dwutlenku węgla wtłoczono na zapas w instalację.* Nos: aromat dość prosty, owocowy, dokładniej owoce kandyzowane (gruszki, brzoskwinie). Bukiet delikatny, ale wyczuwalny – stal. Usta: będzie medycznie – wapno w syropie smakowo, wapno musujące dotykowo. Wszystko to doprawione kwaskowatością. Kwartami: w pierwszej kwaskowatość poziom średni plus, goryczka niski plus. A całość delikatnie musuje na języku niczym otwarte dłuższą chwilę frizzante. W drugiej kwaskowatość rośnie do poziomu wysokiego, pojawia się średni owoc, a także silna mineralność. Stąd wapno w syropie. Bąbelki odchodzą w niebyt. W trzeciej kwaskowatość nieco słabnie (poziom średni plus), owoc mocniej (poziom niski), mineralność zostaje. W czwartej całość wygasa. Finisz średnio długi. Posmak wapienny, kredowy. Jeśli przegryzaliście kiedyś tabletki Rennie na zgagę, to jest ten posmak.

Wino numer dwa. Weingut Herbert Meßmer Riesling Kabinett Trocken, rocznik 2009, alkoholu procent trzynaście. Butelka typowej pojemności trzech czwartych litra, jednak też metalową zakrętką zamykana. Wzrok: kolor jasny słomkowy, w wyglądzie wino krystaliczne. Bąbelków znacznie mniej niż u poprzednika, równie delikatne. Nos: bogatszy, gęstszy, sporo się tu dzieje. Aromat wyraźny, do kandyzowanych owoców (brzoskwinie) dochodzą aromaty kwiatowe. Bukiet dobrze wyczuwalny, chemiczny. Mamy tu terpentynę i naftę, będącą wśród rieslingofilów tematem zażartych dyskusji. Całość jest skomponowana umiejętnie i pozostawia miłe wspomnienie. Usta: typowe, niestety dość proste, owocowo-kwaskowate – brzoskwinie i cytryny. Kwartami. Pierwsza to eksplozja kwaskowatości, od razu poziom wysoki i goryczka w tle (niska). W drugiej pojawia się owoc (średni plus), a kwaskowatość dalej szczytuje. Trzecia pół poziomu niżej od drugiej, w czwartej kwaskowatość i owoc nadal na poziomie średnim. I tak jest jeszcze przez chwilę, dłuższą chwilę. Słowem finisz długi, posmak przyjemny kwaskowato-owocowy, w tej kolejności.

Wino numer trzy. Weingut Herbert Meßmer Riesling Spätlese Trocken, rocznik 2006, alkoholu procent dwanaście i pół. Butelka litra trzy czwarte, korek tradycyjny. Wzrok: kolor złoty, intensywny, piękny. Wygląd krystaliczny. Perfekcja. Nos: Aromat kwiatowo-owocowy (fiołki, brzoskwinie, owoce tropikalne). Bukiet wyraźny, nietuzinkowy - miód i terpentyna. Całość składa się na intensywną, interesującą i zrównoważoną paletę zapachową. Szczególnie że mamy do czynienia z winem wytrawnym. Usta: jest i kwaskowatość, i owoc (brzoskwinia) z mineralnością w tle. Trio to, w przeciwieństwie do win wcześniejszych, jest jednak dobrze zrównoważone. A kontrast między słodkim, miodowym nosem i kwaskowatymi, wytrawnymi ustami – bezcenny. Kwartami. Pierwsza od razu przynosi sporo owocu (poziom średni) i oczywiście kwaskowatość (średnia). W drugiej owoc i kwaskowatość idą w górę o pół oczka i tak zostają do końca czwartej. I trwają później chwilę dłuższą jeszcze. Czyli finisz długi, posmak przyjemny, owocowy. Bajka.

Tradycyjnie ocenę punktową, wraz z wykresami i zdjęciem obrazującym kolorystykę, znajdziecie tutaj.

Wina zaś powyższe podsumowując. Riesling Trocken Qualitätswein, mój włoski łącznik, porównał do frizzante, przez intensywny spritzig zapewne. Dla mnie jedynym punktem dyskusyjnym w tym winie jest wapienno-kredowy posmak. Jeśli tak ma wyglądać mineralność, to ja się wypisuję. Poza tym proste, łatwe i przyjemne wino, z solidnym kwaskowatym kopem. Dla koneserów znaczy się. Drugi w kolejce, Riesling Kabinett Trocken, oceniany indywidualnie oferuje sporo i jest winem ciekawym. Niestety tutaj trafił mu się występ w towarzystwie Rieslinga Spätlese Trocken, niekwestionowanej gwiazdy tej notki. I z punktu widzenia winomaniaka powiedzieć mogę tylko jedno, jeśli riesling to koniecznie wytrawne spätlese. Takich fajerwerków w pozostałych rieslingach dwóch próżno szukać.

Podchodząc zaś od strony ekonomicznej. To, o ile pamiętam qualitätswein kosztowało 5€, kabinett 6€, a spätlese 12€, z dokładnością do jednego euro. Te dwanaście euro naprawdę opłacało się wydać. Choć pozostałych też nie żałuję.

Jak podawać?

Qualitätswein dobrze schłodzone 8-10 ºC.
Kabinett warto, żeby się rozwinął, zatem bardziej 10-12 ºC.
Natomiast spätlese wytrzyma spokojnie nawet 16 ºC, kiedy w pełni uwiedzie nas swoim aromatem. Ale pamiętajmy, że wino na stół w gorący dzień wystawione, dość szybko temperatury nabiera. Zatem kontrolujmy sytuację, żeby rieslinga w zupę nie zmienić.

Kiedy i do czego podawać?

Białe wina, zatem lekkie, rybne tudzież bazujące na makaronie potrawy. Qualitätswein i kabinett swoją solidną dozą kwaskowatości, w towarzystwo sałatek, tudzież wędzonej ryby wpisują się doskonale. Oceniane wina spożywaliśmy właśnie z wędzonymi rybami (łososiem bałtyckim, dorszem, śledziem na zimno i ciepło wędzonym, turbotem) prosto z Mierzei Wiślanej przywiezionymi, jeszcze ciepłymi. Potwierdziło to teorię w praktyce.

Spätlese zaś może zagrać także z serami, lub samodzielnie jako otwarcie, tudzież podsumowanie posiłku.

ww Riesling u pozostałych:

Bordowe
WINniczek
Nie zawsze wina
Viniculture.pl
Uncle Matt in Travel
Winne Przygody
Czerwone czy Białe?
Sstarwines

* delikatne bąbelki (tzw. spritzig) w winie białym nie są wadą. Białe wina w kontakcie z tlenem mogą zabarwić się na mało apetyczny kolor brązowy. Dlatego też staranni producenci, przed zabutelkowaniem wina, wypełniają puste butelki dwutlenkiem węgla, aby usunąć tlen. Ponieważ białe wina są butelkowane w bardzo niskich temperaturach, część wtłoczonego wcześniej dwutlenku węgla miesza się z wlanym płynem, powodując omawiany efekt.**

** za “Making Sense of Wine Tasting” autorstwa Alana Young.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz