niedziela, 13 listopada 2011

Tri Citi: T.W.B.T.

poznan_X2

Kończąc weekendu utracjuszowskiego podsumowanie, po GdyniWarszawie, czas na Poznań. Tutaj busów nie znalazłem, zatem w ramiona narodowego przewoźnika kolejowego oddać się musiałem. I tak w żółwim tempie dotarłem na degustację około godziny 21, czyli bardzo po włosku.

Sama impreza u Andrzeja i Danusi, doskonała jak zwykle. Towarzystwo przednie, kulinaria niezapomniane, anegdoty i celne riposty w ilości zdolnej ożywić i wrócić do żywych każdego. Nawet znużonego drogą wędrowca, któremu już retronosowe myli się z… zupełnie nie nosowym bynajmniej. Było trochę o Sardynii i Korsyce, gdzie wrześniową porą Italianissima, znaczy się większość przy stole zgromadzonych, żeglugę przybrzeżną pod okiem kapitana żeglugi wielkiej uprawiała. Standardowo w luksusach*, hedonistycznie z enokulinarnych frykasów wysp korzystając.

Zaś punktem głównym, tytułowym spotkania, były tanie wina bez tanin. Znaczy się wina z Apulii, które w założeniu powinny być:

  • tanie, bo przecież to Italii dalekie południe,
  • bombastyczno owocowe, bo przecież słońca w bród i primitivo między innymi,
  • bez nadmiaru tanin, bo przecież nie Piemont czy Toskania.

I wina te kryteria, przynajmniej teoretycznie, spełniające gospodarze tamże nabyli. A zadanie to łatwym nie było, gdyż po drodze czekali: piraci drogowi, pożary, typy spod ciemnej gwiazdy i zamknięte na głucho winnice. O flaszkach zamkniętych i właścicielach ich otworzyć nieskłonnych, w winnicach otwartych już nawet nie wspominając.

Jednak gospodarze radę dali i win parę z Apulii wydarli. Takoż i je skosztowaliśmy, a dodatkowo wina gości oraz potencjalną gwiazdę wieczoru, czyli chianti classico od Marchese Antinori. Jak poszczególne flaszki wypadły, poniżej. Po kolei i bez znieczulenia. Ocena zaś w skali, której się z Andrzejem dorobiliśmy** czas jakiś temu. Według niej wino może być marketowe, przyzwoite lub wielkie. Na pierwsze szkoda czasu, przy drugich warto spojrzeć na cenę, a te trzecie bierze się bez zastanowienia, tylko dobrze limit na karcie mieć odpowiedni.

  1. Pervini, Archidamo, DOC. Italia, region Apulia, wino wytwarzane ze szczepu primitivo di Manduria. Rocznik 2008, alkoholu 14%. Lekkie, zaskakująco bezowocowe jak na primitivo, większych wrażeń nie dostarczyło niestety. Ocena: marketowe.
  2. Santa Lucia, Vigna del Melograno, Castel del Monte, DOC. Italia, region Apulia, wino wytwarzane ze szczepu nero di troia. Rocznik 2008. Jak wyżej, czyli lekkie, większych wrażeń nie dostarczyło. Ocena: marketowe.
  3. Torre Guaceto, Pietraluna, IGT. Italia, region Apulia, wino wytwarzane ze szczepu negroamaro del Salento. Rocznik 2009. Lekkie, ale zapada w pamięć interesującą ziołowością, chce się do niego wracać. Ocena: przyzwoite.
  4. Hautes Pierres, Domaine de Tara, AOC Ventoux. Francja, region Dolina Rodanu, kupaż z dominującym udziałem szczepu syrah. Rocznik 2008. Proste, klasyczne, świeża owocowość i delikatna wytrawność. Ocena: przyzwoite.
  5. La Mignon, Domaine Les Hauts de RiQuets, AOC Côtes du Duras. Francja, po sąsiedzku ze wschodnimi apelacjami Bordeaux, kupaż z udziałem merlot, cabernet franc i malbec. Rocznik 2009. Nos: owocowość złamana stajnią, w ustach pełne i wyraziste. Ocena: przyzwoite.
  6. Poggio dei Sassi, Garda Clasico, Groppello Riserva, DOC. Wracamy do Italii, zachodni brzeg jeziora Garda. Kupaż: 95% gropello i 5% barbera. Rocznik 2006, alkoholu 12%. Pełne, mocne, obezwładniające, w stylu nowoświatowym. Niestety wanilii pobeczkowej mnóstwo, całe mnóstwo. A w karafce z godzinę się wietrzyło, może jeszcze ze dwie dać mu trzeba by. Ale czasem czas nie pozwala.Ocena: przyzwoite.
  7. Marchese Antinori, Chianti Clasico Riserva, DOCG. Italia, Toskania, kupaż 90% sangiovese i 10% cabernet sauvignon. Rocznik 2005, alkoholu 13,5%. Rasowe chianti, fiołki, owoce leśne, stajnia, a może i smoła w tle. Usta pełne, mocne, wytrawne zdecydowanie, ale z klasą, bez brutalności. Rzeczywiście klasyk klasyki, mniam. Ocena: wielkie.
  8. Giuliano Ruggeri, Sagrantino Secco, DOCG. Italia, Umbria. Rocznik 2005, wino wytwarzane ze szczepu sagrantino. Tutaj nie nos, ale usta grają pierwsze skrzypce. Dzikie, nieokrzesane, suche. Moc natury w jak najbardziej naturalnym wydaniu. Dla koneserów. Ocena: wielkie.
  9. Feudi Di San Marzano, 11 Filari, Dolce Naturale. Italia, Apulia, wino deserowe ze szczepu primitivo di Manduria , Rocznik 2009. Nie DOC, ale DOP, czyli Denominazione di Origine Protetta. Prawie jak oscypek, żartując rzecz jasna. Lekkie, pełne owocu w smaku i owocowej słodyczy. Wzorcowe T.W.B.T., choć może nie tak znów tanie. Ocena: przyzwoite.

Dwa słowa uzupełnienia do powyższego. Wina numer jeden i dwa w piwniczce czekają, zatem jeszcze się nad nimi tutaj poznęcam. W przyszłości. Ciekaw bowiem jestem, czy ich słabość była wynikiem międzymiastowego jet lagu sobotniego, czy też ich słabego kręgosłupa winnego. Szczególnie primitivo Archidamo zawiodło mnie okrutnie. Natomiast chianti classico od Marchese Antinori, o którym słyszałem już legendę niejedną, w 100% treść tych legend potwierdziło. Było doskonałe, koniec, kropka.

poznan_X1

* sprawdzić czy nie Pogoria
** Andrzej grał pierwsze skrzypce w jej wymyślaniu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz