piątek, 2 grudnia 2011

Rumunia: Vagabontu nonstop

rumunia

Wbrew pozorom nie będzie to notka turystyczna, ale notka o winach, winach rumuńskich dokładniej. Jednak zacznę od, reminiscencji krótkiej, swojego pobytu w Rumunii. Po prostu mnie na wspomnienia naszło, kiedy karton z flaszkami sześcioma, od firmy Tohani Polska otrzymany, otworzyłem.

Rumunię odwiedziłem lat temu sześć prawie, kiedy my już byliśmy w Unii, a oni jeszcze nie. Wybraliśmy się wtedy z moją lepszą połową nad Morze Czarne i z powrotem przez Transylwanię. Urzekły nas czarnomorskie plaże, transylwańska zieleń i monumentalne Karpaty. Zaskoczyła “fantazja” kierowców, z czasem przyprawiająca o tik nerwowy przed każdym zakrętem. Rumunię zapamiętałem jako kraj na dorobku, mający sporo turyście do zaoferowania i turyście przyjazny, z wyjątkiem kierowców rzecz jasna. I tylko z napiciem się wina kłopot był. Nie, że win rumuńskich w sklepach nie było, były. Niestety stały sobie na półkach w temperaturze stopni czterdziestu, gdyż do zewnętrznych trzydziestu swoje dokładały lodówki, którym ledwo udawało się piwo w temperaturze pokojowej utrzymać. Dopiero w Transylwanii warunki stały się bardziej sprzyjające i flaszkę, czy dwie obaliliśmy. Nawet chyba jakąś butelkę do domu przywieźliśmy, ale wspomnień te wina nie pozostawiły.

Zatem o ile słowo Rumunia wspomnienia konkretne i miłe u mnie budzi, o tyle wina rumuńskie w pustkę trafiają. A przynajmniej trafiały czas jakiś temu. Gdyż jak na wstępie wspomniałem, otrzymanych flaszek sześć właśnie z Rumunii pochodzi. Teraz już o winach tych będzie.


tohani_biale

Numer jeden. Riesling Domenile Tohani, wino białe półwytrawne. Rocznik 2010, alkoholu 11,5%. Wino w 100% ze szczepu riesling produkowane. Wzrok: błyszczące, krystaliczne, w kolorze jasnosłomkowe. Nos: aromat prosty, acz wyczuwalny – gruszka. Bukiet także obecny – stal. Typowo, rieslingowo, niemarketowo. Usta: pikantne, mineralne, stalowe, przez cukier resztkowy pełne, bez bycia mdłymi. Kwartami: pierwsza kwaskowata (średni minus) i słodka (niski plus). W drugiej pół tonu wyrazistsza kwaskowatość, słodycz pozostaje, dołącza owoc (niski). W trzeciej ostaje się głównie owoc (niski), pod jej koniec całość zanika. Zatem finisz krótki dość, a szkoda bo posmak ciekawy kwaskowaty i pikantny. W dotyku wino niczym kwarc, godne rieslinga.

Podsumowując. Riesling Domenile Tohani to wino proste, ale wierne winogronu, mające swój charakter, nie zniżające się do marketowej bezosobowości. Niestety krótkie dość, a szkoda bo rozwija się ciekawie. Za złotych dwadzieścia i cztery do obiadu w tygodniu polecenia godne.

Numer dwa. Zanim do wina, krótka dygresja. O ile linia Domenile Tohani zawiera wina codzienne, to linia Princiar Special Reserve z założenia jest poziom wyżej. Zatem od Princiar Special Reserve Sauvignon Blanc wypada oczekiwać więcej. Rocznik 2009, na etykiecie go nie znajdziemy, przez błąd drukarski jak się dowiedziałem. Ma to być poprawione w następnych partiach. Alkoholu 13%, wino w 100% ze szczepu sauvignon blanc produkowane. Czyli jednego z moich ulubieńców. Wzrok: błyszczące i krystaliczne, w kolorze bardzo jasnosłomkowożółte z zielonymi refleksami. Nos: aromat mineralny i grejpfrutowy, z jednej strony mocny, wręcz drażniący*, z drugiej delikatny. Bukiet – stal. Solidnie i typowo, prosto acz ciekawie. Usta: orzeźwiający owoc – żółty grejpfrut, podbity pieprzową nutą. Kwartami: pierwsza kwaskowata (średni) z goryczką (niski). W drugiej zostaje kwaskowatość (nadal średni) i owoc (niski), w trzeciej powtórka. Całość kończy się w połowie kwarty czwartej. Finisz średni, posmak pieprzowy. Wino w dotyku krystaliczne.

Podsumowując. Princiar Sauvignon Blanc wstydu szczepowi, z którego powstało, nie przynosi. Jest wyraziście, ale jest i odrobina finezji. Jednak do wina, które sie pamięta długo, jeszcze trochę brakuje. Choć za złotych trzydzieści i sześć to dobra propozycja, a nadaje się na coś więcej niż akompaniament obiadu w tygodniu. Zatem także polecam.

Numer trzy. Ostatnie białe, słodkie, oceniałem na sam koniec zgodnie z regułami sztuki, ale dla spójności notki będzie już teraz. Domenile Tohani Tămăioasă Romănească, rocznik 2010, alkoholu 11,5%. Szczep o regionalnej nazwie, którą można rozszyfrować jako rumuński muskat. Wzrok: przyzwoicie, w wyglądzie błyszczące, słomkowożółte. Nos: zaczyna się tragedia, bezosobowy, marketowy, pachnie zupełnie niczym. Usta: w skrócie, woda z cukrem i alkoholem, auć. Posmak bezosobowy, wino w dotyku gładkie.

Podsumowując. Domenile Tohani Tămăioasă Romănească to posłodzona mikstura wody i alkoholu. Ani tu intensywnej perfumowości nosa, ani dwoistości słodko-kwaskowatych ust, czy też pełni smaku i posmaku. Kiepskie wino, polecić nie sposób, zniechęcić do zakupu wypada.

Punktacja i wykresy dla powyższych trzech win białych – tutaj.

tohani_czerwone

Numer cztery. Koniec win białych czas na róż i czerwień. Princiar Special Reserve Busuioacă de Bohotin, tym razem szczep mocno regionalny, rocznik 2009, alkoholu 12%. Wzrok: błyszczące i krystaliczne, w kolorze różowym wpadającym w łososiowy, jednym słowem oryginalne i piękne. Nos: aromat delikatny, różany z owocem - liczi, najpierw w tle, później pierwszoplanowo. Bukiet stalowy. Całość ujmująca i zapadająca w pamięć. Usta: pieprz i róża, bez wanilii na szczęście. Kwartami: pierwsza kwaskowata (średni minus) z goryczką (niski). W drugiej ta sama kwaskowatość i owoc (średni minus). Trzecia i czwarta kwarta jak druga, pod koniec czwartej całość zaczyna zanikać. Finisz średnio długi, posmak wyraźny, pieprzowo-różany. W dotyku wino lekkie, rześkie.

Podsumowując. Princiar Busuioacă de Bohotin to wino kolorem, a także długością i pieprzowością posmaku wyróżniające się, wśród win różowych. To wino, które pamięta się dłużej, które będzie mocnym akcentem dla każdej okazji. To wino, którego za złotych trzydzieści i sześć nie kupić, po prostu nie można. Trzeba jednak pamiętać, by je podając, odpowiednio mocnych zawodników dalej wystawić, by ich nie przyćmiło zupełnie.

Numer pięć. Domenile Tohani Cabernet Sauvignon, rocznik 2009, alkoholu 11,5%. Wino w 100% ze szczepu cabernet sauvignon. Wzrok: błyszczące, kolor równomierny, intensywny, ciemnopurpurowy. Nos: aromat świeży, owocowy: śliwki, jeżyny, czerwone porzeczki. Ale nie przejrzałe, dżemowate, tylko wczesne, wręcz niedojrzałe. Bukiet dobrze wyczuwalny, ziemia i cedr. Można się zachwycić, a potem jeszcze długo zachwycać. Choć można też i nie, gdyż ta świeżość tak naturalna, ożywcza, może być dla niektórych kontrowersyjna. Usta: typowa czarna porzeczka. Kwartami: pierwsza kwaskowata (niski plus) z goryczką (niski). W drugiej i trzeciej owoc (średni plus) i garbniki winogron (średni minus), czwarta wygasza całość. Finisz średni, posmak przyjemnie porzeczkowy. Wino w dotyku szorstkie.

Podsumowując. Domenile Tohani Cabernet Sauvignon to wino wydobywające z winogron całą ich jędrność, energię, świeżość. To wino lekkie, ale finezyjne, jedynie na długość oszczędne. To także wino zdecydowanie inne od marketowej papki, zatem dla niektórych kontrowersyjne. Choć technicznie wad brak, ale o gustach dyskutować nie wypada. Mnie to wino zachwyca i podobnie jak wcześniejsze różowe polecam zdecydowanie. Tym bardziej, że cena złotych dwudziestu i czterech nie do przebicia jest.

Numer sześć i koniec. Princiar Special Reserve Fetească Neagră, rocznik 2008, alkoholu 13%. Kolejny szczep regionalny, tym razem beczką mocniej potraktowany. Wzrok: błyszczące, krystaliczne, w kolorze naturalne, intensywne, głęboko purpurowe. Nos: aromat owocowy: truskawka, porzeczka. Bukiet waniliowy, niestety. Odory alkoholowe wypłynąć tu i ówdzie potrafią, dlatego raczej Celsjusza stopni osiemnastu podając się trzymajmy. Usta: mocne, męskie, porzeczka i wrażenie słodyczy (wanilia dębowa?). Kwartami: pierwsza kwaskowata (średni plus), pod jej koniec włączają się gwałtownie garbniki winogron (średni plus). Druga kwaskowata (średni), garbnikowa – winogrona (średni), dębina (niski plus) i owocowa (niski plus). Falująco w trzeciej i czwartej stan rzeczy z drugiej się utrzymuje, w połowie czwartej zanikając powoli. Finisz średni, posmak garbnikowo-porzeczkowy. Wino w dotyku szorstkie, bardzo.

Podsumowując. Princiar Fetească Neagră to międzynarodowe wino z regionalnego szczepu winnego. Technicznie jest dobrze, choć na alkohol uważać trzeba. Jednak jest też nudno i przewidywalnie. Za złotych trzydzieści sześć, osobom lubiącym te wina, które już kiedyś piły polecić wszakże można.

Punktacja i wykresy dla powyższych trzech win (różowego i dwóch czerwonych) – tutaj.

Sześć win w rozsądnych cenach, dwa do zapamiętania na dłużej, trzy przyzwoite, jedno do zapomnienia jak najszybciej. Wydaje się, że określenie oferty Tohani Polska jako interesującej i przyjaznej portfelowi nadużyciem nie będzie. A to cieszy, gdyż pokazuje że przyzwoite wino, wierne szczepu winogron charakterowi, fortuny kosztować nie musi. Nieprawdaż?

* ale nie są to kocie siki. Porównywać aromat sauvignon blanc do kocich sików, według mnie, mogą tylko osoby, które w życiu koło kociej kuwety się nie znalazły.**

** moja lepsza połowa zwróciła mi uwagę, że powyższe brzmi jakbym kotów nie lubił. A ja koty, a szczególnie tą białą i puchatą co z nami mieszka uwielbiam, za to kuweta jak kuweta najbliżej ma do szaletu.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam,

Nawet Pan sobie nie zdaje sprawy ile czasu poszukiwałem tych pozycji... Kilka miesięcy temu przypadkowo kupiłem jedną wino z tego asortymentu i było rewelacyjne (Riesling), w swojej okolicy nigdzie nie mogłem dostać tego wina. A teraz dowiedziałem się że asortyment jest dosyć szeroki... Rewelacja!
Tylko pytanie zasadnicze GDZIE MOZNA KUPIĆ TE WINA?

Photo Solo Jam pisze...

Co do miejsc, gdzie można te wina kupić, proponuję kontakt z dystrybutorem - firmą Tohani Polska (www.tohani.pl)

Prześlij komentarz