wtorek, 20 września 2011

Winne Wtorki: Wtorek zaczyna się w Sobotę

pinot-noir

Kolejny Winny Wtorek, kolejne wino. No to jedziemy. Miał być pinot noir, jest pinot noir. Miał być z Nowego Świata, jest z RPA. Czyli można by się sprzeczać geograficznie, ale winiarsko to nowy świat. Miał być rocznik 2009, jest rocznik 2009. Nabyty w moim ulubionym sklepie winnym, drogą kupna, plastikową kartą za złotych sześćdziesiąt i pięć.

poniedziałek, 19 września 2011

22:15

A dalej 4150 w gramach i 59 centymetrów. Syn, to brzmi. Zaś dla mojej lepszej połowy najwyższe noty za styl. Byłaś niesamowita.

środa, 14 września 2011

Kostucha i podatki

z-licytacji

Kupowanie wina w Polsce potrafi być frustrującym doświadczeniem. Żeby daleko nie szukać przykładów, dwa na rozgrzewkę. Zacznijmy od ostatniego Winnego Wtorku, rieslinga i wina kupionego przez Jongleura za złotych sześćdziesiąt i trzy. Cóż w kraju pochodzenia riesling ten kosztuje euro sześć, czy siedem. Znaczy się kosztuje mniej niż połowę ceny polskiej. Idźmy dalej. Grouponowe przygody Enomena są równie ciekawe. Trafiło mu się wino wycenione na złotych osiemdziesiąt i sześć w Polsce, a na całe cztery euro i centów trzydzieści dziewięć w Mediolanie. Ale zapłacił przecież mniej, bo zniżka grouponowa była, powiecie. Zgadza się, tylko że już po zniżce, narzutu było procent prawie osiemdziesiąt.

A gdyby tak zamiast narzutu procent stu, czy osiemdziesięciu było rabatu procent sześćdziesiąt weźmy na to? Czyż to by pięknym nie było? Być może, ale na pewno niemożliwym – odrzekłbym jeszcze niedawno. Wręcz gotów byłbym się założyć, że wina w Polsce, taniej niż dajmy na to w Italii kupić, na pewno mi się nie zdarzy. W życiu całym – doprecyzowując. Dobrze, że założyć się okazji nie miałem. Bo niespodzianki się zdarzają i dziś o takiej będzie.

wtorek, 6 września 2011

Winne Wtorki: Yeti z Pfalzu

3-rieslingi

Temat na ten Winny Wtorek – riesling z Pfalzu, czyli Palatynatu. Cóż za korzystny zbieg okoliczności mógłbym powiedzieć. Dlaczego? Otóż poznając wina niemieckie wraz z kolejnymi przemierzonymi kilometrami “Romantische Strasse”, zdarzyło mi się spędzić popołudnie w mieście zwanym Augsburg. Czy widzę kogoś wyrywającego się by uświadomić mnie, że Augsburg to Bawaria, nie Palatynat? Nie? To dobrze, bo świadom tego jestem. Wracając zaś do opowieści. W tym mieście znalazłem na hali targowej stoisko z przebogatym wyborem win niemieckich. Win produkowanych, kupażowanych i sprzedawanych pod marką Meßmer. Niestety sprzedawca zniknął gdzieś na blisko pół godziny, a jak wrócił to kres ważności mojego biletu parkingowego zbliżał się już nieuchronnie. Dlatego nie wdając się w rozmowy, pokazałem interesujące mnie butelki, zapłaciłem, zabrałem karton pod pachę i pognałem w kierunku samochodu.

sobota, 3 września 2011

Wino: Lekko, łatwo i Makro

visiega-brut

Lato roku 2011 jakie było, każdy odczuł. Można by rzec, że w zasadzie to bardziej go nie było, niż było. Jednak w Makro liczą chyba na prawdziwie letni gorący finisz. Przynajmniej tak sądzę po winach, które otrzymałem do oceny w ramach “Pożegnania Lata”. Winach lekkich, łatwych i potencjalnie przyjemnych. Zobaczmy jak z tą przyjemnością w rzeczywistości jest*.