wtorek, 6 marca 2012

Winne Wtorki: Siła sugestii

soripiani

Wydawało mi się, że pierwszy raz dolcetto piłem wtedy. Dopiero później odkryłem, że parę ładnych flaszek dolcetto wypiłem pół roku wcześniej. Zmylił mnie napis ormeasco na etykiecie. Liguria nie Piemont, zatem dlaczego dolcetto mieliby dolcettem nazywać? A że teraz czerwone wina lekkie i kwaskowate modnymi być się zdają, dolcetto na Winne Wtorki zaproponowałem. Jednak nie sprawdziłem wcześniej jak z jego dostępnością w kraju naszym, pięknym jest. A łatwo zdaje się nie być. Delikatesy Bomi, tudzież delikatesy Alma dolcetto w cenach złotych czterdziestu i paru oferują. W Makro dolcetto same nie występuję, jest za to w kupażu z lagrein. Ciekawe wino, choć nietanie – tutaj się nad nim rozwodziłem.

Mam nadzieję, że pozostali winniwtorkowicze dolcetto w cenie rozsądniejszej znajdą. Trzymając się normy piemonckiej, wychodzi sześć euro za flaszkę dolcetto, jedną z trzech tysięcy dziewięciuset sześćdziesięciu wyprodukowanych z konkretnych dwóch spłachetków ziemi (nr 187 i 290), w konkretnej apelacji.


Przechodząc do szczegółów technicznych. Czerwone wino Söri Piani od Luigi Drocco. Apelacja Diano d’Alba, 100% dolcetto, 0% beczki, rocznik 2007, alkoholu 14%, czyli sporo.Wzrok: w wyglądzie błyszczące, o równomiernym kolorze. Tym co może zniechęcać jest styl naturalistyczny, niefiltrowany, bez krystalicznej klarowności. Tym do czego zastrzeżeń mieć nie sposób, to kolor. Od brzegu do brzegu, średnioczerwony, wiśnia z fioletowymi refleksami. Nos: aromat pełen świeżej, soczystej truskawki. W tle kwiaty, trawa, słońce, słowem kwitnący ogród, czyli typowo. Bukiet w stronę gumy do żucia, Mamba itp. I było by pięknie, gdyby nie te alkoholu czternaście procent. Gorzelni nie stwierdzono, lecz silne szczypanie w nos niestety tak. Szkoda. Usta: słodkie czereśnie, gorzkie wiśnie, tudzież na odwrót. Kwartami. Pierwszą rozkręca kwaskowatość, szybko osiągająca poziom średni. W drugiej dochodzi do średniego z plusem, a dołącza goryczka (niska), owoc (średni minus) i garbniki winogron (średni minus). W trzeciej kwaskowatość słabnie pół tonu, goryczka zaś pół tonu przybiera, owoc i garbniki bez zmian. Czwarta wcale początkiem końca nie jest, choć kwaskowatość i garbniki pół tonu słabną, goryczka znów pół tonu przybiera, owoc bez zmian. I tak zanim całość wybrzmi, jeszcze piąta i szósta kwarta mija. Zatem finisz długi, posmak gorzki i wręcz słodki, ale to bardziej złudzenie niż fakt. Wino w dotyku szorstkie. Ocena punktowa i wykresy dla zainteresowanych – tutaj.

Podsumowując. Liczyłem na jagody, jak w poprzednim dolcetto od Luigi Drocco. Cóż, tam była beczka dębowa użyta, tutaj zaś nie. Przede wszystkim zaś, tutaj inny terroir, tam zaś inny. Zatem jagód nie było, była truskawka, świeża i soczysta. Bezapelacyjnie przyjemniejsza niż truskawka przejrzała i zleżała, którą wina słabsze straszą nierzadko. Było też ciekawe tło, którego nazwać zrazu nie potrafiłem. Ale od czego literatura fachowa* jest? Zajrzałem, znalazłem rozdział dolcetto poświęcony, przeczytałem i mnie olśniło. Tak to musi być tenże charakterystyczny “orchard blossom” znaczy się kwitnący ogród. A posmak, jak nic “bittersweet”**. Ech, cóż bym bez ksiąg fachowych zrobił?

Wino zaś polecam, zdecydowanie. Choć jagód*** nie było, alkohol w nosie szczypnął, to wrażenie nad wyraz pozytywne pozostało, nad wyraz długo.

ww Dolcetto u pozostałych:

Wine Tasting PL
Czerwone Czy Białe?

WINniczek
Białe Nad Czerwonym


*    znów niejaki Oz Clarke w “Grapes & Wines”
**   słodko gorzki
*** się uparłem przyznaję, lecz jagodowe liguryjskie dolcetto (ormeasco)
     zapadło mi w pamięć i już

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz