sobota, 19 maja 2012

Lidl: Grill

lidl_grandcru

Grand Cru za trzydzieści pięć złotych polskich bez grosza, Nobile di Montepulciano za trzydzieści złotych polskich bez grosza. Oglądając etykietę oba wina z kategorii “przemysłowych”, co to dziesiątkami, jak nie setkami tysięcy butelek z taśmy schodzą. Kontretykieta w sześciu językach słowiańskich, a dokładniej pięciu słowiańskich i jednym z ugrofińskich rodziny, trafność oceny potwierdza. Znaczy się wina, których sam bym nie wybrał, ale że Lidl podesłał spróbować wypada. Nie oceniać wnikliwie, tylko przy okazji przemycić. Na przykład przy grillu. O, to się może udać.

Zanim jednak wrażenia z win obu przy grillu konsumpcji, szczegółów technicznych garść. Grand Cru z apelacji Saint-Emilion, rocznik 2009, alkoholu rozsądnie 13,5%. Kupaż merlota, cabernet franc i cabernet sauvignon. W proporcjach nieznanych. Natomiast lidlowe Nobile di Montepulciano to rocznik 2008, alkoholu także 13,5%. Kupaż prugnolo gentile (znaczy się sangiovese), canaiolo i mammolo. Także w proporcjach nieznanych.

Przechodząc do wrażeń. Było ciepło, a przynajmniej cieplej niż zimniej, przez większość czasu to znaczy. Było jezioro, był grill, był wieczór. Jeden wieczór, drugi wieczór. Jednak miało być o winach. Bałem się truskawkowych potworków osłabiających przejrzałym owocem, niepotrzebnie. Truskawek nie było, natomiast sensowne owoce leśne by się znalazły. W obu przypadkach, a do tego dębina w tle. Pewnie z trocin nie z beczki, jednak przyjemna i do kaszanki z grilla jak znalazł. Słodkości osłabiającej i zamulającej nie zanotowałem. Ząb, ząbek właściwie wytrawności a i owszem. Na plus. Stajnia też tu i ówdzie przemknęła, zaś wspomnienie tychże win chwilę na kubkach smakowych pozostawało. Czy różnice jakieś dostrzegłem? Francuz był bardziej kwaskowaty, italianiec zaś bardziej stajenny. Tyle.

Podsumowując. Producenci obu win odrobili lekcję i złożyli je w pakiet miły kubkom smakowym. Tyle że pakiet w obu przypadkach podobny, mogący pochodzić z dowolnej winnicy na świecie dysponującej zbliżoną selekcją szczepów winnych i zapasem dębowych trocin. Za pierwszym razem takie wino to coś nowego, za drugim nawet coś fajnego, za pięćdziesiątym nuda. Zatem jeśli chcecie się napić typowego klareta, tudzież posmakować uroków sangiovese, tutaj tego nie znajdziecie. Natomiast jeśli potrzebna wam rozsądna flaszka pod kaszankę z grilla, to się nie krępujcie. W sklepie winnym za te trzydzieści, trzydzieści parę złotych możecie trafić lepiej, jak wiecie czego szukać, ale i znacznie gorzej jeśli szukacie po omacku.

lidl_nobile

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz