niedziela, 20 maja 2012

Wino: Gitarra

butelki

Istnieje zapewne alternatywna linia czasowa, gdzie siedzę z gitarą w jednej ręce i winem w drugiej na dachu swej hacjendy. Tam czasu na win picie i ocenianie mam ilość dowolną, podobnie jak na pisanie notek. Tu i teraz jednakże tak nie jest. Dlatego też widząc ilość win zakolejkowanych do opisania uznałem, że nadszedł czas na notkę zbiorczą. Remanent ni mniej ni więcej. Tym bardziej że część z win wspomnianych udało mi się nawet ocenić.

silvaner_schwarzriesling

Zacznę od Niemiec i Frankonii. Dwa wina, dwa jakże różne odczucia. Białe to Silvaner Kabinett Trocken* od Becksteiner Winzer. Rocznik 2009, alkoholu 12%, w 100% ze szczepu silvaner wyprodukowane. Wzrok: w wyglądzie brylantowe, słomkowo-złote. Kolor jasny, lecz wystarczająco wyrazisty by był dostrzegalnym. Nos: czysty, krystaliczny wręcz. Aromat owocowo (jabłko) –kwiatowy, w tle słodycz miodu. Bukiet delikatny, ziemisty. Aromatyczność na plus, ulotność bukietu na minus. Usta: dobre kwaskowate polskie jabłka. Kwartami, pierwsza kwaskowata (średni minus), w drugiej kwaskowatość i owoc (średnie), goryczka (niska). W trzeciej podobnie, w czwartej koniec. Zatem finisz średni na długość, posmak kwaskowaty z nutą jabłka, wino w dotyku miękkie. Podsumowując. Czystość wyrazu, aromatyczność i orzeźwienie. Choć złożonością wino to nie grzeszy, to w letnie dni grzechu wartym jest. Ocena szczegółowa – tutaj.

Czerwone to Schwarzriesling (pinot meunier) Kabinett, także od Becksteiner Winzer. I tu o czym opowiadać nie ma, gdyż po pierwszym łyku trafiamy na aksjomat winny numer cztery.** Zatem wino pomogło zamarynować karkówkę, a ja utwierdziłem się w przekonaniu, że kupowanie czerwonych win niemieckich należy traktować jako sport ekstremalny. Choć wart uprawiania, dla tych paru przypadków kiedy uda się znaleźć to właściwe.

cerrino_chardonnay

Idąc dalej na południe, krótki przystanek w Piemoncie, dokładniej w winnicy Cerrino. Winnicy posiadającej w ofercie bogatą reprezentację win białych, wśród których beczkowane chardonnay należy uznać za mistrzowskie. A przy cenie 6 euro za butelkę także za nieprzyzwoicie tanie. Owoce cytrusowe, kwiaty i miód budują smakowity, dominujący aromat, umiejętnie uzupełniony dębową wanilią w bukiecie, stanowiącym tło. W ustach gładkość przeplata się z wyrazistością. Mniam, mniam i mniam.

Do obiadu w tygodniu pasują Favorita i w nazwie już winem stołowym będąca Luna Nuova. Odpowiednio za 4 i 3,5 euro dostajemy wina poprawne, dobrze uzupełniające lekkie posiłki. Z grzechu wartych jest jeszcze muskat w stylu passito, ale o nim innym razem.

cimarosa_omrah

Czas na Antypody i sauvignon blanc. Lidl swego czasu przysłał mi Cimarosę, z regionu Marlobrough, Nowa Zelandia. Rocznik 2011, alkoholu 12,5%. Wzrok: w wyglądzie błyszczące i klarowne. Kolor słomkowy, o zielonkawym odcieniu. Delikatny, prawie przezroczysty. Nos: aromat przejmująco owocowy (melon, ananas), słodki i gęsty. W tle pierny. Bukiet ledwo wyczuwalny, krzemień. Usta: owocowa bomba na start (anannas), kwasowość znieczula później. Kwartami niestety kiepsko. Pierwsza owocowa (średni plus) na starcie, później kwaskowata (średni). W drugiej kwaskowatość o pół tonu niżej, owoc odbudowuje się do poziomu średniego. Na początku trzeciej koniec. Finisz zatem krótki, posmak ananasowo-cytrynowy, wino w dotyku kredowe. Podsumowując. Dziwne to wino, aromatyczne do przesady z jednej strony, krótkie nieprzyzwoicie z drugiej. Dwie strony równania się tu nie spinają, zatem polecić nie sposób. Ocena szczegółowa – tutaj.

W kontekście Cimarosy, Omrah od Plantagenet (12% alkoholu) wypada wręcz jak wino wzorcowe. I to pomimo picia rocznika 2006, który sam sprzedawca określił jako wchodzący w smugę cienia, dając mi szansę zwrotu butelki jeśli okaże się ona niepijalna. Szansy tej nie wykorzystałem, gdyż sauvignon blanc obronił się bez problemu oferując właściwą proporcję pierności i owocu. A mgiełka lat choć wyczuwalną była, to raczej dodawała winu klasy niż jej ujmowała. Cóż przyzwoite wino nie wali młotkiem i ucieka, przyzwoite wino wprowadza w swój świat powoli, pozwalając wybrzmieć aromatom i smakom w pełni i do końca.

southern_sisters_riesling

Germańskie korzenie ma kolejne wino z Antypodów. Reserve Riesling Southern Sisters od Heath Wines. Piłem rocznik 2005 o zawartości alkoholu 13%. I choć ocenić nie oceniałem, to w pamięci zachowam tego rieslinga na długo. A to poprzez jego nieokiełznany charakter, nieodmiennie kojarzący mi się z australijskim interiorem i postapokaliptycznym Mad Maxem. Każdy kieliszek tego wina to były litry nafty i kilogramy stali wyprażanej na słońcu wraz z lakierem. A żeby było ciekawiej to owoce i miód także potrafiły w tym karkołomnym zestawieniu zaistnieć. Cytując klasyka “skojarzenia to przekleństwo”, lecz to dzięki nim rieslinga z szybu naftowego wspominam bardzo pozytywnie.

kindzmarauli

Kończąc remanent opiszę wino gruzińskie, Kindzmarauli Marani Kvareli. Tym razem bez glinianej amfory, ale także z winogron szczepu saperavi, z domieszką budeshuri. Rocznik 2005, butelkowane 16 marca 2011. Alkoholu 12,5%, region Kachetia. Wzrok: w wyglądzie błyszczące i klarowne. Kolor równomierny, intensywny, średnioczerwony o wiśniowym odcieniu. Nos: aromat świeży i pełny (jeżyny, owoce leśne, fiołki). Bukiet wyraźny, złożony (cedr, drewno bez trocin). Usta: balsamiczne, pełne jeżyn z wanilią w tle. Kwartami. Pierwsza kwaskowata (średni), w drugiej kwaskowatość nadal rośnie (średni plus), pojawia się wyraźny owoc (średni plus), garbniki dębiny (niski plus) i winogron (średni). W trzeciej kwarcie o pół tonu niżej, w czwartej całość powoli wygasa. Zatem finisz średnio długi, wino w dotyku gładkie, posmak jeżynowo-kwaskowaty. Podsumowując. Według znawców szczep saperavi ma potencjał by produkować wina wielkie. W tym przypadku o wielkości mówić jeszcze za wcześnie, gdyż zbyt wiele tu nieokrzesania. Jednak solidności i wychodzenia ponad przeciętną temu winu odmówić nie sposób. Polecam. Tym bardziej, że jak się domyślam brak amfory oprócz zbawiennego wpływu na smak ma podobnie zbawienny wpływ na cenę.*** Ocena szczegółowa – tutaj.

I to by było na tyle dzisiaj, bo choć inne wina też były to nie sposób opisać wszystkiego. W końcu życie jest sztuką wyboru, czy jakoś tak.

weisserburgunder

* jak czytać opisy win niemieckich – tutaj.
** “Kiepskie czerwone wina zawsze smakują przejrzałymi brunatnymi truskawkami.”
*** dostałem w prezencie to wino, zatem o cenę się nie dopytywałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz