wtorek, 21 sierpnia 2012

Winne Wtorki:15sty Równoleżnik

barbera-d-alba

Mam leżeć* w chłodziarce i piwniczce jeszcze win z wyprawy piemonckiej zeszłorocznej sztuk kilkanaście. Zatem kiedy w Winnych Wtorkach temat wina ze szczepu barbera się pojawił ze znalezieniem takowego problemu nie miałem. Powiem więcej, nawet dwa się znalazły.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Dwa razy barbera, dwa razy apelacja Alba, raz “superiore”, raz “affinato in barrique”, czyli starzona w beczkach razy dwa. Barbera numer jeden z winnicy Manera, rocznik 2009, alkoholu sporo bo 14,5%, cena zakupu 5€. Barbera numer dwa, Masun, winnica Cerrino, która w mojej pamięci pozostaje z uwagi na doskonałe chardonnay. Rocznik 2008, woltaż obłędny 15,5%, cena zakupu 7,5€.

Wzrok: intensywna purpura Superiore od Manery robi większe wrażenie niż solidna czerwień Masun od Cerrino. Reszta identyczna, wina krystaliczne, klarowne o równomiernym kolorze. Nos: Manera to prostota i zadziorność, aromat wiśni zręcznie uzupełniony nienachalnym bukietem z dymu i mokrego drewna, stajni na obrzeżach. W tym kontekście Cerrino może wydać się wręcz barokowe. Aromat wiśniowo-malinowy podbija rozległy bukiet, zbudowany z wanilii, tostów, nut medycznych. Różne style trafiające do różnych gustów. Za odory alkoholu, od których uciec nie sposób, w obu przypadkach minus. Usta: Manera ze swoją rozbuchaną kwasowością, smaczną grejpfrutową, z prawie nieistniejącymi garbnikami jest od wina białego zaledwie o krok. Tym samym blisko jej do wzorca stylu dla szczepu barbera reprezentatywnego najbardziej. Przy niej Masun od Cerrino wypada niczym pewna crianza, choć obiektywnie patrząc o brak kwasowości oskarżyć jej nie sposób. Natomiast strukturę znów ma bogatsza, bardziej barokową, a smak świeżych jagód urzeka. Kwartami więcej się w Superiore od Manery dzieje, Masun długością nie poraża, posmakiem też z tyłu zostaje. Dodatkowo bogactwo doznań okupione jest alkoholową ciężkością, woltaż wszak astronomiczny. Za to minus.

Ocena punktowa wraz z oceną techniczną – tutaj.

Podsumowując. Zacznę od woltażu, bo spokoju mi nie daje. Kiedy wino 15% przekracza, zaczynam się zastanawiać czy to wino jeszcze? W przypadku Masun od Cerrino charakter wina zachować się udało, nalewka to nie jest. Natomiast charakter winogrona złożony został w ofierze na ołtarzu ekstrakcji esencji do kropli ostatniej. Bliżej Masun do pełnego malin, mocarnego primitivo / zinfandela, niż do prawdziwej barbery winem białym w czerwień obleczonym będącej. A że zinfandelem nie jest, to lepiej schłodzoną bardziej niż mniej konsumować.

Superiore od Manery, choć dębiną starzone, zadziorność i werwę zachowało. O ile Cerrino wielbicieli win barokowych skusi, to Manera do zwolenników smaku piemonckiego, miejscowego przemówić powinna. No i ta purpura oszałamiająca. To ją, wraz z przesmaczną kwaskowatością** grejpfruta zapamiętałem najlepiej.

Na tym zakończyć bym mógł, ale przed wspomnieniem o niedoścignionym wzorcu mych barber piemonckich powstrzymać się nie mogę. Jeśli chcecie zobaczyć jak uwodzić barbera potrafi, spróbujcie jednej od Croutina. To jest zupełnie inna liga.

ww Barbera u pozostałych:

Winniczek
Pisane winem
Jongleur

* dla kolorytu zwrot typowo poznański wykorzystałem, od A. zapożyczony.
** czego bym nie napisał o przesmaczności, uroczości i winnobiałości kwasowości w barberze, ostrzec muszę że przywykłych kubków smakowych wymaga. Jeśli nowoświatowe czerwienie cukru resztkowego pełne odpowiadają wam najbardziej, barbera szokiem będzie, wręcz kwacholcem nazwać ją możecie. Cóż począć, jej delikatność bywa równa delikatności 50% grappy***. Zostaliście ostrzeżeni.
***; skoro o grappie mowa, powróci ona na blogu w notce następnej, w stylu i ilości zacnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz