niedziela, 30 września 2012

Wino: Drugi plan

polgesek

Trafił mi się półgęsek marzenie, krwistością różowy, soczystością ociekający, z tłuszczu paskiem słusznym, acz nie przesadzonym. Wędzenia powidokiem nozdrza muskał, aromatami na kubkach smakowych się rozpływał, pełnością swą ślinianki wzbudzał, aksamitnym filmem gardło wyściełał. Zderzył swej gładkości aksamit z rukoli pikantną chrupkością, wędzenia dym z parmezanu włoskim orzechem, krwistości drapieżność z oliwy zieloną harmonią. Zabrzmiał pełniej i trwał, aż zmysły nasycił, aż ku pustce przesytu zmierzać począł.

Łyk burgunda bękarta, orgię mięsożercy przerwał. Nozdrza malinami wypełnił, kubki smakowe źródlaną ambrozją spłukał, ślinianki goryczką ścisnął, gardło kwasowością oczyścił. W kontekście jedyny właściwy, bez niego z wielu jeden.

Z rozmarzenia wyrwany, warknąłem, kęs kolejny półgęska odgryzłem, by zmysły wysycić ponownie. Trunku krystalicznością szkło przymglone w oka peryferiach zostało. Od nicości nirwany chroniące, do tu i teraz sprowadzając, kiedy czas nadejdzie. Tego wieczoru, jeszcze nie raz nadchodził.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz