sobota, 1 grudnia 2012

Winna szklarnia 2.0

kieliszki

Notka o kieliszkach do wina była jedną z pierwszych na moim blogu. Pojawiła się dwadzieścia dziewięć miesięcy temu, szmat czasu. W międzyczasie, posiadany komplet kieliszków z IKEI wymieniłem na nowy, zmywarka zrobiła swoje. A półtora miesiąca temu, jeden z moich flagowych kieliszków, z Krosna, zahaczył o kran, z dającym się przewidzieć efektem.

Zacząłem się rozglądać za nowym szkłem. Prawie jednocześnie, Michał, z Fabryki Form, napisał do mnie maila z pytaniem, czy chcę opisać kieliszki z ich oferty?* Ofercie się przyjrzałem, zaciekawiła mnie, zgodziłem się. Budżet ustalony na czterysta złotych, po wyborze kieliszków zamknął się w złotych czterystu pięćdziesięciu jeden. Zatem notka ta jest sponsorowana, ale nie jest redagowana i autoryzowana, przez Fabrykę Form.

Wybrałem pięć rodzajów kieliszków, liczbowo dostałem kieliszków siedem. Klucz wyboru przyjąłem następujący:

  • kieliszek szklany do białego wina, w rozsądnej cenie,
  • kieliszek szklany do czerwonego wina, w rozsądnej cenie. W obu tych przypadkach postawiłem na linię Grand Cru firmy Rosendahl. Kieliszki są pakowane i sprzedawane parami. Cena za parę, w momencie pisania notki, to osiemdziesiąt dziewięć złotych. Jak dla mnie, kieliszkowa środkowa półka.
  • kieliszek kryształowy do białego wina,
  • kieliszek kryształowy do czerwonego wina. Oba wybrane z linii Mami firmy Alessi. Kieliszki te są sprzedawane na sztuki. Cena, to odpowiednio, siedemdziesiąt i siedemdziesiąt pięć złotych.
  • kieliszek luksusowy i designerski, by zobaczyć różnicę, lub jej brak. Mając pomysł na “oszukanego burgunda”, zamówiłem kieliszek do win burgundzkich firmy Eva Trio. Szklany, ręcznie dmuchany, kosztujący słone sto dwadzieścia osiem złotych za sztukę.

dwie-butelki

Zanim o piątce wybrańców opowiem, jeden akapit o winach wybranych do oceny kieliszków. Białe wino to Chardonnay od Borgo del Tiglio, wytwarzane we Friuli, pod granicą słoweńską. Z uwagi na podejście producenta, prowadzenie fermentacji w beczkach dębowych, można je uznać za włoską odpowiedź na francuskie, burgundzkie chablis. Czerwone wino, ten “oszukany burgund”, to Migration od Duckhorn, czyli 100% pinot noir w wydaniu kalifornijskim. Ocena obu win będzie tematem kolejnej notki, na teraz informacja, że oba wina spisały się wzorowo. A kieliszki?

kieliszek-rosendahl-biale

Zacznę od Rosendahl Grand Cru, w wersji do białych win burgundzkich. Minus znalazłem jeden, dość grubą nóżkę, rozszerzającą się ku stopce. Według mnie, element ten dominuje i ujmuje gracji całości. Jednak to plusy przeważają. Jakość szkła, jak dla mnie bez zarzutu. Jest błysk, jest pełna klarowność, jest przyjemna w dotyku, cienka krawędź kielicha. Wagowo, waga lekka.

A doznania przy piciu, a właściwie wąchaniu wina? Porównywałem kieliszki między sobą, a także z produktem IKEI i dotychczas przeze mnie używanymi jako kieliszki flagowe, kieliszkami z Krosna. Werdykt. Rosendahl Grand Cru znokautował IKEĘ, co zaskoczeniem nie było. Z Krosnem wygrał wyraźnie na punkty, co już mnie zdziwiło. W Grand Cru pełnia doznań była dostępna od początku. Obszerna, widać zbyt obszerna, czasza Krosna odsunęła ten moment o kilka minut.

alessi-biale

Alessi Mami, kieliszek do wina białego. Kryształ, nie szkło jak poprzednik. Czy materiał robi różnicę? I tak, i nie. Względem Grand Cru, Alessi Mami jest cięższy, przy podobnej objętości, ale też bardziej filigranowy i elegancki. W zestawieniu z Eva Trio sytuacja się odwraca, z wyjątkiem ciężaru. Błyskiem, przejrzystością, jakością krawędzi czaszy, gładkością w dotyku, wszystkie kieliszki prezentują podobny, wysoki poziom.*** Zatem materiał uznałbym za kwestię drugoplanową. Pierwszoplanowymi są zręczność projektanta i indywidualne preferencje wagowe.

Doznania zmysłowe. Bardziej złożone i intensywniejsze niż w przypadku Grand Cru. Ale nie ma tu przepaści. Konkurencja daleko w polu.

rosendahl-czerwone

Przechodząc do szklarni dedykowanej winom czerwonym, Rosendahl Grand Cru do czerwonych win bordoskich. Nóżka kieliszka, równie grubaśna co w wersji do win białych. Tutaj, z racji gabarytów całości, jest bardziej akceptowalna. Choć to nadal nie jest mój film.

Doznania. Producent napisał, że do win bordoskich, a ja w kieliszek “oszukanego burgunda” leję. Bez sensu wiem, ciekawość zagrała i chęć porównania z kieliszkiem burgundowi dedykowanym. Jak zatem zaprezentował się Grand Cru? Intensywność podkręcił pod sufit, uwypuklając alkohol, subtelność stłumił. Tak czy inaczej IKEĘ znokautował. Z Krosnem toczył wyrównany bój, zakończony nieznaczną przegraną.****

alessi-czerwone

Alessi Mami do win czerwonych, drugi z kieliszków kryształowych. Linią elegancki, wagą podkreślający solidność wykonania. Kształt czaszy, podobnie jak w przypadku odpowiednika do win białych, idealny do płynnego zakręcenia winem.

Doznania. Po pierwsze intensywne, po drugie odmienne od poprzednika. W Grand Cru była dżemowość i alkohol, Mami uwypuklił świeżość. Krosno przegrywa na punkty, o IKEI nie ma co wspominać.

eva-trio

Na koniec gwiazda, Eva Trio, kieliszek do czerwonych win burgundzkich. Jak widać na zdjęciu, posiada najpojemniejszą czaszę, mimo to jest ujmująco filigranowy i niewiarygodnie lekki. Choć wykonany ze szkła, to kryształowe, eleganckie Alessi Mami wydają się przy nim wręcz ociężałe.

Przy wyborze zastanawiałem się nad ściętym pod kątem rantem w kieliszkach Eva Trio. Czy nie będzie przeszkadzał? Mi nie przeszkadza. Z porad technicznych zaś, wyższym brzegiem rantu do góry przy konsumpcji wina.

Doznania. Odlot i klasa sama dla siebie. Uwypuklone zostało wyrafinowanie trunku, bez poświęcania intensywności doznań. Świeżość i dziesiątki niuansów. Choć burgund był “oszukany” to i tak mniam, po wielokroć.

Podsumowując. Jakościowo każdy z opisanych kieliszków prezentuje się bez zarzutu. Ocena kształtu jest kwestią gustu, mój skłania się ku kieliszkom Alessi Mami i Eva Trio. Natomiast w kwestii podstawowej, czyli odbioru wina w danym kieliszku, wnioski mam dwa.

Po pierwsze, dobrze zaprojektowana czasza potrafi znacząco podkręcić intensywność doznań. To sprawdziło się w przypadku każdego kieliszka z opisywanej piątki. A mi pokazało, ile przy niektórych winach mogłem wcześniej stracić. Po drugie, patrząc na tą niereprezentatywną próbkę, zaczynam wierzyć, że dopasowanie kieliszka, do szczepu winogron lub typu wina, jest czymś więcej niż chwytem marketingowym. Tylko gdzie ja zmieszczę te wszystkie kieliszki?

* zbieżność czasowa przypadkowa, kontaktu między nami wcześniej nie było, nawet na stronę Fabryki Form nie wchodziłem.**
** swoją drogą trochę mnie to przeraziło. Tłucze się kieliszek winnemu blogerowi w Gdyni, a chwilę później wiedzą o tym w Warszawie. Permanentna inwigilacja.
*** po dłuższym porównywaniu znalazłem jeszcze jedną różnicę, kieliszki kryształowe wydają mi się chłodniejsze w dotyku od kieliszków szklanych

****
wrażenia z wąchania klareta przy jednej z kolejnych notek.

1 komentarz:

Bartosz Małkowski pisze...

Oświadczenie
Niniejszym pragnę odszczekać swoje słowa, które wyrażałem publicznie na głos w swoim mieszkaniu, w dniu 3 grudnia 2012 roku, a które brzmiały "yhy, ta! jasne!". Opinie te wyrażałem wielokrotnie w trakcie czytania tego wpisu, za co bardzo wszystkich zainteresowanych przepraszam.

Uzasadnienie
W dniu wczorajszym postawiłem na stoliku kieliszek degustacyjny do whisky oraz klasyczną koniakówkę, po czym do obu nalałem tej samej szkockiej whisky (Lauder's blend). Proszę sobie wyobrazić moje zaskoczenie gdy okazało się, że aromaty dobiegające z obu szkieł są zupełnie inne! Nie "mocniejsze" czy "ciut bardziej intencywne" ale na nos to były dwie zupełnie różne whisky!

Prześlij komentarz