niedziela, 22 stycznia 2012

Wino: Mniej, czyli więcej

3xpiemont

Czasem tak mam, że manie mniej pozwala mi na zrobienie więcej. Tym samym w rok 2012 patrzę optymistycznie. Mniej czasu mieć będę, więcej win wypiję na pewno. Mniej notek na blogu się znajdzie, więcej treści zawierać powinny. Mniej będzie ogółu, więcej tu i teraz szczegółu. Mniej opiszę win marketowych, od producentów z marką ale bez twarzy, więcej zaś win po spojrzeniu w oczy producentowi nabytych. Blog mój to zabawa słowem i winem, a nie praca u podstaw, poświęceń w postaci hektolitrów przeciętności wypitych wymagająca. Tak uściślam, jakby ktoś zabłądził.

Manifest powyższy uzupełniając, dumnie zabrzmiało, o zmianach w win ocenianiu dygresja. Tutaj mniej staranności nie będzie, bo więcej by sensu ich robić nie było. Jednak załączane arkusze ze szczegółami technicznymi (punktacja, wykresy) czas już jakiś temu zmodyfikowałem. Wyciągnąłem wnioski z rocznego ich stosowania i wszelkie informacje zduplikowane, tudzież niejasne usunąłem. Teraz jest czytelniej i konkretniej, choć prościej. I o to mi chodziło, gdyż ostatnią rzeczą jakiej w dzisiejszym zalewie informacji potrzebuję, są zduplikowane, lub niedookreślone dane źródłowe. Blog mój to dla mnie cenne źródło informacji o winach, które wypiłem, kiedy nad wina wyborem zastanawiam się akurat. Bo choć całkiem liczne grono odwiedzających, w druku cytowania, na degustacje zaproszenia, tudzież kurierów z winem wizyty przyjemną dywidendą z blogu prowadzenia są, to przede wszystkim dla siebie go piszę. A że publicznie, rozumiecie próżność, ludzka rzecz. Gryzmołów w notatniku nie zauważy nikt.

Manifestu "Mniej/Więcej" wystarczy, przechodząc do flaszek z winem na dziś. Zacznę rok, nie od oceny*, ale luźnych spostrzeżeń dotyczących win trzech wypitych w ostatnim dniu roku ubiegłego, przed imprezą główną czas jakiś. W dworku pod ruską granicą dodam, którego z uwagi na zamiłowanie właścicieli do temperatur wnętrza bliższych lodówce, niż przyjętym standardom, nie polecam. Jednak do win wracając.