sobota, 31 marca 2012

Wino: Wybory ekstremalne

szampan_lidl

Dwa wina, dwa wybory co najmniej nieoczywiste. Daleko poza bezpiecznym obszarem, w którym wina może nie zawsze zachwycą, ale i nie zabiją swoją marnością względem ceny, tudzież po prostu marnością. Kupując wina w Polsce zazwyczaj takich wyborów unikam*. Ale czasem to za mnie ktoś wybierze, a czasem powstrzymać się nie mogę i już.

Tym razem oba te warianty się nałożyły. Szampana, prawdziwego z Szampanii wicie rozumicie, Lidl w paczce przysłał. Dziewięćdziesiąt złotych bez grosza, robi wrażenie, wyglądem zresztą też. Ale czy warto? O tym za chwilę, najpierw wybór numer dwa przedstawię. Lat czternaście prawie gdyż rocznik 1998, wreszcie złota siatka, Gran Reserva i złotych zaledwie trzydzieści. W Makro znaczy się tyle kosztuje, bo w sklepach innych wołają za wino to złotych ponad czterdzieści. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni pomyślałem i kupiłem.

niedziela, 25 marca 2012

Miejscówki siedzące, miejscówki stojące

rowery

Jest lista restauracji pięćdziesięciu na świecie najlepszych*. Jest miasto Kopenhaga, stołeczne i wietrzne. Jest restauracja Noma na miasta tego brzegu drugim, w okolicy niepozornej i budynku również. Zaczynamy.

Miejsce pierwsze listy wspomnianej dzierżąc, restauracja Noma uwagę koleżanki przyciągnęła. Był listopad roku dwa tysiące i jedenastego, znaczy się czas najwyższy rezerwacji roku następnego terminów lutowych. Zebrała nas osób naście, staff roomu rezerwację zrobiła, poszło. Plan ostateczny się wykrystalizował, piątek Noma – coś dla żołądka, sobota Traviata – coś dla ducha.

wtorek, 6 marca 2012

Winne Wtorki: Siła sugestii

soripiani

Wydawało mi się, że pierwszy raz dolcetto piłem wtedy. Dopiero później odkryłem, że parę ładnych flaszek dolcetto wypiłem pół roku wcześniej. Zmylił mnie napis ormeasco na etykiecie. Liguria nie Piemont, zatem dlaczego dolcetto mieliby dolcettem nazywać? A że teraz czerwone wina lekkie i kwaskowate modnymi być się zdają, dolcetto na Winne Wtorki zaproponowałem. Jednak nie sprawdziłem wcześniej jak z jego dostępnością w kraju naszym, pięknym jest. A łatwo zdaje się nie być. Delikatesy Bomi, tudzież delikatesy Alma dolcetto w cenach złotych czterdziestu i paru oferują. W Makro dolcetto same nie występuję, jest za to w kupażu z lagrein. Ciekawe wino, choć nietanie – tutaj się nad nim rozwodziłem.

Mam nadzieję, że pozostali winniwtorkowicze dolcetto w cenie rozsądniejszej znajdą. Trzymając się normy piemonckiej, wychodzi sześć euro za flaszkę dolcetto, jedną z trzech tysięcy dziewięciuset sześćdziesięciu wyprodukowanych z konkretnych dwóch spłachetków ziemi (nr 187 i 290), w konkretnej apelacji.