poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Apulia: Ubogi bliźniak

primitivoX3

Zobowiązania zobowiązują, terminy się przeterminowują, czyli kwietnia dzień ostatni, a tu notki trzy zamiast czterech. A północ za minut sto osiemdziesiąt i sześć. Trzeba pisać i to szybko.

Zatem bez zwłoki dalszej do tematu notki przechodzę. Dziś o winach z Apulii odcinek pierwszy z dwóch. Z kartonika przez Andrzeja dostarczonego trzy zinfandele apulijskie, tamże primitivami zwane. Nadzieje spore, wszak zinfandel / primitivo to owoce, jeszcze więcej owoców, perfumy i południowe słońce. A gdzież jak nie na Italii kresach południowych słońca tegoż więcej być może. Co prawda Andrzej coś o tanich winach bez tanin wspominał, ale sekretu nie zdradzę, jeśli powiem że on tak o każdym winie mówi. Z wyjątkiem tych dwóch piemonckich na B może. No i chianti od Antinoriego.*

niedziela, 29 kwietnia 2012

Wino: Kontekst

2worlds_reserva

Ocena obiektywna nie istnieje, subiektywność jest oceny cechą immanentną. Subiektywność oceny jest zaś niezmiennie powodowana oceny kontekstem. Co na przykładzie zilustrować warto.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Wino: Boskość sklasyfikowana

bacchusX3

Legendarna wręcz już na moim blogu Romantische Strasse po raz kolejny*. Było wino czerwone, było wino lodowe, nawet rieslingi się jakieś zdarzyły, tamże zakupione, choć nie z tamże pochodzące. Dziś zaś sprawa poważna, poważniejsza niż zwykle, otóż bóg wina w boskości własnej, w trójcy butelek ucieleśniony. A że sprawy duchowe, sprawami duchowymi, ale w germańskich ostępach porządek musi być to i sklasyfikowany należycie.

Zatem będzie dziś, od najpośledniejszego poczynając, o kabinettcie, spätlese i auslese. Czyli z germańskiego na nasze przekładając, o przyzwoitym białym, białym z późnego zbioru i białym z winogron wyselekcjonowanych, co już je pleśń szlachetna** dopadła. Zanim jednak szczegóły techniczne, smakowe i tym podobne nastąpią obowiązkowa dygresja odnośnie czasu i miejsca win dzisiejszych pozyskania.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Winne Wtorki: Germański przekręt

eiswein

Jest sobie na północy Bawarii, a w środku Frankonii miasteczko wiekowe, acz urocze co się Dinkelsbühl zwie. Romantyczne też jest zapewne, w końcu na Romantische Strasse się znajduje.* I kiedy już tak się człowiek w tym uroku, romantyzmie i historii zagubi, trafia na sklepik niepozorny przy skrzyżowaniu głównym się znajdujący, po przekątnej względem katedry, która nad miasteczkiem wspomnianym góruje. A może to kościół zwykły jest? Nieważne. W każdym razie obiekt sakralny, monumentalny zdecydowanie, patyną brudu wiekowego przyczerniony.