czwartek, 31 maja 2012

Wino: Pocztówka spoza krawędzi

czterdziestolatek

Dostałem wino, białe, niemieckie.* Etykieta w stanie jak widać, kontretykiety nie przewidziano. Rocznika brak, alkoholu woltażu brak, szczęśliwie reszta się uchowała. Zatem producent Niersteiner Spiegelberg, szczep silvaner, typ kabinett. Co więcej kod oficjalnej degustacji się uchował - Amtliche Prüfungsnummer 4 382 017 / 3 73. Tym samym i rocznik się odnalazł – 1973.** Ups, przestraszyłem się nieco. Czterdziestoletni kabinett to sporo poza moim rozumieniem winnych sportów ekstremalnych. Zatem prawie butelkę darczyńcy oddałem. Prawie robi dużą różnicę.

środa, 30 maja 2012

"Wino" truskawkowe

wino-truskawkowe

Notka będzie krótka. Była niedziela, słońce świeciło, produkty regionalne na straganach stały. Moja lepsza połowa znalazła “wino” truskawkowe i kupić się uparła. Żeby je tylko kupić chciała, jeszcze notkę na blogu o tymże wynalazku na mnie wymogła. Cóżem miał robić? Uległem i oto notka jest.

A jak już jest to o samym “winie” truskawkowym słów parę. Po pierwsze nazwać sfermentowane truskawki winem, to woła o pomstę gdziekolwiek. Nawet jak te truskawki w butelce dwa lata dojrzewały. Tak jak destylatu z bananów za wódkę nie uznam, tak i tego wynalazku winem bym nie nazwał. Co do walorów smakowych zaś. Obok wina napój ów nawet nie stał. Truskawki, truskawki i jeszcze raz truskawki, z alkoholem w tle i imbirem dla pikantności. Truskawki świeże i soczyste, przyznać trzeba.

Schłodzić, na kostkach lodu podać, wypić ze smakiem, da się. Wziąć za wino nie sposób. Koniec.

niedziela, 27 maja 2012

Bułgaria: Złote piaski, czarne morze

bulgaria

Z win bułgarskich najwięcej wypiłem Kadarki, w odmianach wszelakich, najmniej zaś Sophii także w odmianach wszelakich. O ile większość Kadarek wspominam bez wstrętu, o tyle Sophię znienawidziłem od łyku pierwszego.

Cóż dziś już Kadarek nie pijam, gdyż są smaki smakujące mi w danym czasie, z których wyrosłem. Próba powrotu bywa bolesna. Wiem bo próbowałem. Ale traumy odnośnie win bułgarskich nie mam. Odnośnie Sophii tak, jednak nie stosujmy odpowiedzialności zbiorowej.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że ofertę win bułgarskich spróbowania, przez firmę Mardec złożoną przyjąłem z chęcią. W końcu jak wspominałem, wina i pacierza nie odmawiam. Czy jakoś tak. W każdym razie wina w paczce dotarły trzy: białe, różowe i czerwone. Jak na fotce powyżej.

niedziela, 20 maja 2012

Wino: Gitarra

butelki

Istnieje zapewne alternatywna linia czasowa, gdzie siedzę z gitarą w jednej ręce i winem w drugiej na dachu swej hacjendy. Tam czasu na win picie i ocenianie mam ilość dowolną, podobnie jak na pisanie notek. Tu i teraz jednakże tak nie jest. Dlatego też widząc ilość win zakolejkowanych do opisania uznałem, że nadszedł czas na notkę zbiorczą. Remanent ni mniej ni więcej. Tym bardziej że część z win wspomnianych udało mi się nawet ocenić.

sobota, 19 maja 2012

Lidl: Grill

lidl_grandcru

Grand Cru za trzydzieści pięć złotych polskich bez grosza, Nobile di Montepulciano za trzydzieści złotych polskich bez grosza. Oglądając etykietę oba wina z kategorii “przemysłowych”, co to dziesiątkami, jak nie setkami tysięcy butelek z taśmy schodzą. Kontretykieta w sześciu językach słowiańskich, a dokładniej pięciu słowiańskich i jednym z ugrofińskich rodziny, trafność oceny potwierdza. Znaczy się wina, których sam bym nie wybrał, ale że Lidl podesłał spróbować wypada. Nie oceniać wnikliwie, tylko przy okazji przemycić. Na przykład przy grillu. O, to się może udać.