piątek, 26 października 2012

Lidl: Młode wina

lidl-bordeaux

Cztery klarety Lidl przesłał, cztery klarety oceniłem, opisałem i wypiłem. Bez przykrości raczej. O nich historia dzisiejsza będzie. Historia czterech kumpli z Bordeaux. Historia iluzjonisty, bawidamka, starca i elegancika. Historia prawdziwa, jeśli wierzyć temu co na mieście mówią.

wtorek, 16 października 2012

TerraMater: Zepsuta taksówka*

terramater-etykiety

Naszło mnie ostatnio na nowoświatowych tematów eksploracje. Zacząłem od chilijskiego producenta TerraMater, którego zinfandel shirazem podbity, pół roku temu skutecznie pozwolił mi się otrząsnąć po apulijskich primitivach. Udałem się zatem do mojego ulubionego sklepu winnego i nabyłem butelek sztuk sześć, kartonik znaczy się. Kompletując tym samym dostępną na miejscu winnicy ofertę.

Wina przeznaczyłem do codziennej konsumpcji, tym samym notki degustacyjne będą zwięzłe i krótkie. Tak dla odmiany. Jednocześnie przyznam, że ocenianie błyskawiczne, jakby podatnym na wpływ chwili nie było, dobrym ćwiczeniem jest. Jeden wdech, jeden łyk, jedno przełknięcie, sześćdziesiąt sekund. I już, opis, werdykt, szlus. Marketowe, poprawne, ciekawe, wybitne. Do przyszłych decyzji zakupowych wystarczy. Zatem do win.

wtorek, 9 października 2012

Apulia: Spiekota południa

salice-salentino

[Aktualizacja 10.11.2012 - Namieszałem z ostatnim winem w notce, posypuję głowę popiołem. Dokładniej zaś namieszałem z jego pochodzeniem, w sensie przypisania do regionu. Jakoś tak sobie przełożyłem, że skoro A. opowiadał o tym winie w kontekście wyjazdu do Apulii, to wszystkie wina stamtąd pochodzić będą, które w opowieści się znalazły. A jednak Tramonti pochodzi z Kampanii, południowych okolic Neapolu uściślając, gdzie Tenuta San Francesco swoje winnice ma. Mogłem sprawdzić stronę producenta, mógł szczep aglianico zapalić lampki ostrzegawcze w mojej głowie. A przede wszystkim mogłem etykietę ze zrozumieniem przeczytać, z której Costa d'Amalfi po oczach bije. W każdym razie koniec końców mnie oświeciło i zmiany konieczne poniżej nanoszę.]

Za oknem szaruga jesienna, mżawka, siąpawka, strugawka, gradobicie, będzie dziś zatem o winach ze słońcem w butelce. Winach z regionu, gdzie mieszkańcy dla odmiany narzekają na suszę, upał, udar słoneczny, skwar i żar. Bo czymże życie bez narzekania byłoby, no czymże?

Wracając do win. Apulia widziana przez pryzmat tamtejszego zinfandela wypadła prymitywnie. Zamiast dżemowatości owoców znalazłem alkoholowość odorów. Smutne, acz się zdarzyło. Tym smutniejsze, że flaszki cztery kolejne, tyle że ze szczepów innych, w kartoniku zostały.

Cóż było robić, trza było ocenić. Pół roku to z górką trwało, ale koniec końców ostatnia z nich pękła i kartkę punktami zapełniła. Dwoma zdaniami kwartet [tercet z solistą] tenże opisując: Momenty były, owoc wyczekiwany także. Woltażu miarkowanie w słońcu dobre jest, kwaskowatości doza tym bardziej. Do win zatem.