wtorek, 29 stycznia 2013

Wino: Włoskie chablis...

borgodeltiglio

Parę(naście) notek temu testowałem nowe kieliszki do wina. Testowałem “włoskim chablis” oraz “kalifornijskim burgundem”. Obiecałem, że wina te opiszę w kolejnych notkach i oto pierwsza z nich. Dlaczego dopiero teraz? W tak zwanym międzyczasie urodził mi się pomysł innego podejścia do win opisywania. Dopracowanie go chwilę zajęło, dziś premiera. Cztery, trzy, dwa, jeden…

borgo-del-tiglio

Tak, drodzy czytelnicy, dołączam ze Środkową Półką do kultury obrazkowej. Nie że na 100%, ale od czasu do czasu, dla rozrywki, takie opisy pojawiać się będą. Podejście numer dwa, czyli “kalifornijski burgund” już wkrótce. Tymczasem pytanie, co o tym myślicie?

3 komentarze:

Lukekon pisze...

Pomysł ciekawy, a kolaż pierwszorzędny, tylko w żadnym opisie wina nie spotkałem się z wyczuwalnym aromatem ANDRUTÓW. Pozdrawiam Łukasz

Konrad Jagodziński pisze...

Aż wyguglałem ANDRUTY, podobieństwo jest uderzające i niezamierzone. Zdjęcie wafli wrzuciłem dla podkreślenia, słodkiego, waniliowego, taką ciastkową wanilią, aromatu tego wina. Młode chardonnay, trzymane w beczce od samego początku, tak już mają. Z czasem im przechodzi. W przypadku tego chardonnay warto jeszcze parę lat poczekać z odkorkowywaniem.

W każdym razie, pierwsze koty za płoty, czujność trza wzmóc przy wyborze zdjęć do kolejnych kolaży. Bo jeszcze mi ANDRONY wyjdą, a wtedy będzie źle.

Grzegorz pisze...

Ciekawe jak kobiety odbiorą taki opis,bo my- faceci wzrokowcy -chyba jesteśmy na TAK. Mi bardziej zapada w pamięć ten obrazek(albo w dużym stopniu jego większa część)niż tekst pisany.

Prześlij komentarz