wtorek, 12 marca 2013

Wino: Bezwietrzna soczystość

campos-de-viento

Czwarta notka o winach Campos de …., wszystkie notki pod tagiem “cde2013”. Po wpadce z ryzykowną i wysokooktanową Riscą, wracam do standardu. Woltaż 13%, szczep znany i lubiany, czyli tempranillo, region La Mancha. Panie i panowie przedstawiam Campos de Viento.

Z pozostałych znaków szczególnych, rocznik 2010, korek gąbczasty, zatem kolejne wino do picia za młodu. Krzewy winorośli stare, ale jare, co przy Campos de Luz sprawdziło się nieźle. Wino klasyfikowane jako Joven, zatem beczki dębowej nie widziało. Zresztą podobnie jak pozostałe pięć. Wzrok: barwą malinowe, intensywnością średnioczerwone. I znów jak pozostałe kamposy błyszczące, acz nieprzezroczyste, taki styl. Nos: owoce leśne, przyjemna prostota i tyle. Napowietrzaniu aeratorem mówi stanowcze nie. Usta: tu dzieje się więcej. Soczyste owocową kwaskowatością (kiwi), owoc dobrze zaznaczony (owoce leśne) i podbity czymś więcej (owoce kandyzowane). Na froncie garbnikowym, łagodne, zaś na języku zostawia posmak soczyście kwaskowaty, wybrzmiewający kwarty całe cztery.

Podsumowując. Soczystością porównywane z Campos de Luz, jakością także. Zatem polecenia godne, do obiadu, tudzież wieczorem do sączenia przy książce, bezwiednie poniekąd. Jest też w Campos de Viento obietnica czegoś więcej, jest wina w winie więcej rzec by można. Ale że szorstkość pewna za tym stoi, bardziej kontrowersyjnym to tempranillo od soczystej garnachy być może.

Cztery za mną, zostały dwa. Jutro Rioja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz