niedziela, 14 kwietnia 2013

Lidl: 15151

wino_lidl_loquuntur

Trójka z Lidla, ujęcie trzecie, ostatnie. Idąc tropem cyfry trzy,trzecie wino z serii Saxa Loquuntur. Pierwsze oceniłem na blogu czas już jakiś temu, drugie jeszcze tu nie trafiło, ale to nie przeszkadza dziś ocenić trzecie. Zatem do wina.

Szczegóły techniczne. Czerwone wino hiszpańskie Saxa Loquuntur Tres od Carmelo Ortegi. Wyceniona na czterdzieści i cztery złote z czterdziestoma czterema groszami. Region Rioja, rocznik 2010, alkoholu niemało, bo 14%. Kupaż tempranillo, garnacha, mazuelo*, w beczkach dębowych dojrzewający od 12 do 15 miesięcy. Wzrok: błyszczące, ciemnoczerwone, barwą wiśniowe wpadające w purpurę. Nos: gęsty, wymaga przewietrzenia dla pełnego odbioru. W aromacie owoce leśne, czarna porzeczka, śliwka. Bukiet waniliowy, dymny, drewniany. Od wyraźnego wspomnienia dębowych baryłek, w których to wino dojrzewało, uciec się tu nie da. Usta: porzeczka – kwaskowatość i wanilia – słodycz. Głównie kwaskowatość solo (średni), garbniki winogron i dębiny (średni plus) pojawiają się na jakiś czas i znikają. Cztery kwarty na długość będą. Wino w dotyku szorstkawe, zostawia wspomnienie suchości i ściągniętych policzków.

Podsumowując. Saxa Loquuntur Tres to uczciwie zrobione wino, choć stylowo internacjonalne. Słowem wino jakich wiele, które dzień później będziecie pamiętali jako ogólnie fajne, a zapytani o szczegóły, będziecie mieli kłopoty z odpowiedzią. Natomiast w porównaniu z Saxa Loquuntur Uno, jest Tres winem wyraźnie gładszym i elegantszym, i jednocześnie mniej odzwierciedlającym charakter regionu, z którego pochodzi. Tu jedna sugestia. Aby się nim cieszyć w pełni, przewietrzenie solidne przed konsumpcją jest wskazane, w karafce, lub aeratorem. Wtedy wszechobecna dębina zrobi miejsce winogronom, a zmysły nie przegrzeją się od nadmiaru wanilii.

I to by było na tyle o winach z Lidla, tym razem. Trzy wina, trzy kraje, jedno regionalne, dwa internacjonalne. Nie jest źle, cenowo też rozsądnie, zatem kupić można. Choć warto pamiętać, że dla tej trójki ocena jest odwrotnie proporcjonalna do ceny, zdarza się.

Zakończę zaś dygresją, jakżeby inaczej. Kiedy przy ostatniej bytności w Lidlu przeszedłem się po stoisku z winami, to się lekko zdziwiłem. Tam gdzie trzy lata temu można było znaleźć co najwyżej niepijalne cienkusze za dychę, dziś każdy znajdzie wino dla siebie, także świadomy winopijca. Wybór jest na tyle szeroki, że idzie w konkury nie tylko ze sklepami Lidlowi podobnymi, ale i sklepami czysto winiarskim. Można powiedzieć, że dzięki Lidlowi et dyskontes, wina trafiły pod strzechy. I to jest dobry prognostyk na przyszłość. A że niepijalne cienkusze też tam są? Cóż nie ma róży bez kolców, czy jakoś tak.

* mazuelo (internacjonalnie carignan) dodaje kwasowości, koloru i garbników do kupażu. Solowe występy tego szczepu raczej nie należą do udanych – za Ozem Clarke i jego leksykonem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz