środa, 10 kwietnia 2013

Lidl: Recykling, wersja “no name”

lidl_wino_valpolicella

Dziś drugie wino z wiosennej trójki by Lidl. Jak widać na zdjęciu, tej wiosny zima trzymała się mocno, a wino w zlewie nie skończyło. Czy skończyło w Bałtyku? O tym po kliknięciu.

Szczegóły techniczne na start. Czerwone wino włoskie, wytrawne, Valpolicella Ripasso Classico Superiore D.O.C., producent nieznany. Czyli lidlowy standard jeśli chodzi o znane etykiety winiarski. Rocznik 2011, woltaż rozsądny 13,5%, cena przyjazna – trzy dychy bez grosza. Tyle z etykiety, dodam jeszcze parę słów tytułem wyjaśnienia cóż to za zwierz, to ripasso. Proponuję żebyście lekturę zaczęli od tej notki, a następnie doczytali jeszcze trochę w tej notce. Przeczytaliście? To kielich w górę i czas na ocenę. Wzrok: klarowne i błyszczące, standard znaczy się, purpurowe kolorem, średnioczerwone intensywnością. Wszystko w normie. Nos: słodki i intensywny, aromat owocowy (maliny). Bukiet też się znajdzie, dym, drewno i goździki. Powidoki alkoholu na obrzeżach, bez przykrości. Usta: kwaskowatość jest (średnia), garbniki winogron są (średnie minus), owoc jest (średni). Garbników dębiny nie ma, ciekawe. Na długość cztery kwarty, wino w dotyku szczypiące. Zostawia odświeżające (kwaskowato-owocowe) wspomnienie na języku.

Podsumowując. Półtora roku temu sącząc cienkuszowate Amarone by Lidl, stwierdziłem, że za połowę ceny mógłbym je polecić. Dziś sącząc Ripasso by Lidl, stwierdzam, że moje sugestie zostały wysłuchane.* Może nie nazywa się to wino Amarone, ale krewniakiem Amarone jest. Do tego kosztuje mniej niż połowę ceny i jest lepsze. Gęste aromatem, odświeżające smakiem, bez gorzelnianej dramy, daje radę. Zarówno jako zacne wino stołowe, jak i do niezobowiązującego sączenia sobie wieczorem. Słowem, polecam.

Na koniec zaś dygresja, a nawet dwie. Po pierwsze, opisywane w poprzedniej notce wino o trudnej nazwie, której z pamięci nie zapiszę, serwowałem kolegom przed Valpolicellą Ripasso. Podane po niej, nie dałoby rady. Po drugie, jest ta Valpolicella winem o stylu bardziej internacjonalnym, niż włoskim. Jeśli jesteście italofilami, czujcie się ostrzeżeni. Natomiast jeśli to wam nie przeszkadza, to znajdziecie w tym Ripasso solidną alternatywę dla win z Nowego Świata. Uczciwie wytrawną, bez fałszywej słodyczy.

* nie ma to jak się dowartościować wieczorową porą, a co.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz