wtorek, 7 maja 2013

Winne Wtorki: Koszerne i napowietrzone

aeratory-vinocenti

Miała być notka w niedzielę, zrobił się niespodziewanie wtorek. Majówka, pyłki pierwsze tego roku, tropikalne słońce, jakoś tak szybko mignęło te parę dni. W każdym razie jeśli wtorek, to “Winny Wtorek”. Chwilę dłuższą się wstrzelić w repertuar nie mogłem, ale jak Izrael na tapecie się pojawił, to od razu jedno wino mi do głowy przyszło. Jedno takie, co to je w Makro już dość dawno widziałem, a do zakupu jakoś się nigdy zebrać nie mogłem.*

Dodatkowo zaś aeratory dwa będą na tapecie, co to je od picco.pl do przetestowania dostałem. O aeratorach zdanie mam pozytywne, choć jednostkowo zdobywane dotychczas. Jak przeczytacie dalej, zobaczycie czy się potwierdziło. A jeśli tak, to w następnej notce konkurs z testowanymi aeratorami dwoma będzie. Każdy w stanie idealnym, używanym – dwa przelania winem, przesyłka na koszt autora notki niniejszej, na terenie Polski wyłącznie.

Zaczynając od wina. Czerwone wino wytrawne Barkan Classic Shiraz, od drugiego wielkością izraelskiego producenta Barkan Wine Cellars. Jeśli wierzyć Wikipedii. Strona producenta animowana jest i Google Translate ruszyć jej nie potrafi, a ja w języku jidiszy się nie odnajduję. Z pozostałych informacji: wino koszerne, woltaż zacny – 12%, rocznik 2010, region Dan, czyli nadmorskie równiny, jest dobrze.** Czas odszpuntować, napowietrzyć i ocenić.

Właśnie, bo przecież aeratory dwa, oprócz wina, dziś. Zatem o nich słów parę zanim do aromatów i smaków Barkana przejdę. Pierwszy klasyczny, noname Vinocente***, w wyglądzie, jakości wykonania i dotyku identyczny z niejakim Vinturi, kiedyś przeze mnie opisywanym. Drugi amfora, także Vinocente, kształt fantazyjny, jakość wykonania jak wyżej, dotyk zaś inaczej. Otóż klasyczny ma gumowy, antypoślizgowy pierścień, a amforę za ucho się trzyma. Jedno i drugie się sprawdza. Podstawy ustalone, pytanie, czy dają radę?

Wziąłem trzy kieliszki, trzy takie same kieliszki, z Ikei. Do pierwszego nalałem wina prosto z butelki, do drugiego przez amforę, do trzeciego przez klasyczny. Organoleptycznie wino zagurglało i zaszmerglało, świsnęło i chrząknęło, przez oba właściwie. To znaczy tak, jak gurgla, zszmergla, świszcze i chrząka przez aerator od Vinturiego, który sprawdza mi się bardzo. Niuchnąłem kieliszek pierwszy. Wino dopiero co było odszpuntowane. Bez napowietrzenia niuansów nie wyczułem, podstawowy aromat jeżyn tak. Drugi kieliszek, amfora, i zupełnie inne doznania. Nie mocniejsze, wręcz delikatniejsze, lecz bogatsze. Nie tylko jeżyny, ale i pieprzu, zieloności co nieco się znalazło. Kieliszek numer trzy, klasyczny, jest i moc, i wielowymiarowość. Jeżyny, pieprz, zieloność, a do tego śliwka, dobrze podkręcone.

Podsumowując. Oba aeratory robią to co powinny, otwierają wino, czyli dają dojść do nosa innym aromatom niż te najmocniejsze. Klasyczny idzie przy tym po całości, jednocześnie wzbogacając i podkręcając aromat. Amfora skutecznie wzbogaca, podkręca nie za bardzo. Czy to znaczy, że jak brać to klasyczny? To zależy. Otóż mimo swojego na pozór zbyt fantazyjnego kształtu, amfora w obsłudze jest zręczniejsza. Do tego ma nieznacznie ku górze rurki napowietrzające uniesione, co sprawia, że wino przez nie wyciekać raczej nie powinno. A to się w klasycznym zdarza, jeśli zaczynamy nalewać przy aeratorze pionowo, nie pod kątem, ustawionym.****

Zaś odnośnie ramienia imponującego, które w zestawie z amforą jest. Jako element kuchennego wystroju może być, jako ułatwienie w obsłudze mi zupełnie nie leży. Po odstawieniu kieliszka z aeratora kapie to fakt numer jeden, przy tej wysokości nalewania wino potrafi się rozbryzgiwać co nieco, to fakt numer dwa. Zrobić na gościach wrażenie się tym da, ale w codziennym użytku lepiej aerator wziąć w garść i już.

A jak już aeratory przetestowałem w kieliszkach z Ikei, to sobie wina nalałem do rasowego kieliszka. I co? Aerator to połowa sukcesu, dobre szkło to druga, równie ważna. Koniec i kropka, na ocenę wina czas.

Wzrok: klarowne i błyszczące. Intensywnością jasno do średnioczerwonego, kolorem purpurowo-wiśniowe. Nos: owocowo (jeżyny, śliwki), roślinnie (trawiasto, jak młody cabernet sauvignon), pieprznie. Elegancko i orzeźwiająco, bez dżemowatości. Dębiny i odorów alkoholu nie stwierdzono. Usta: pikantne i pieprzowe, odświeżająco. O lekkiej dżemowatości na start szybko się zapomina. Garbniki winogron soczyste (średni), kwaskowatość pierna (średni plus), owoc jeżyną stoi (średni). Wino w dotyku szorstkie, na długość cztery kwarty.

Werdykt? Dwanaście procent, elegancko i pikantnie, jeszcze jedną butelkę poproszę. To wino koszerne smakuje mi, bardzo, koniec i kropka. No może jeszcze przypomnieć warto, że w następnej notce, koło czwartku, konkurs będzie. Dwa aeratory rozdaję. Bo się sprawdziły.

ww Koszernie
u pozostałych:



Blurppp
Czerwone czy białe?
Zakorkowani
Winettoo
Jongleur
Pisane winem
Winne Przygody

* nie pierwsze to takie wino z Makro, co to się do niego zbieram i zebrać nie mogę. Ale tu się zebrałem, jest postęp.
** choć według internetów region Dan to głównie wina białe, czerwone w zdecydowanej mniejszości. Pożyjemy, zobaczymy.
*** żadną internetową bytnością się Vinocente nie legitymuje, wyrób “Made in China”, zatem można sam napis za ozdobnik uznać. Podobnie jak w wielu innych przypadkach chińscy przedsiębiorcy podpatrzyli kapitalistycznych kolegów (Vinturi) i zrobili coś podobnego po swojemu. W ciut niższej cenie.
**** o czym zresztą Vinturi w swojej instrukcji obsługi lojalnie uprzedzał.